Błędy rodziców, które wpływają na wady postawy u dzieci

autor: Agata Cygan , 2016-11-14
Błędy rodziców, które wpływają na wady postawy u dzieci
Informacja o wykryciu u dziecka wady postawy zazwyczaj budzi zdziwienie rodziców: Jak to się stało? Przecież wszystko było w porządku! Było. I niestety, w większości przypadków to sami rodzice nieświadomie przyczynili się do tego, że być przestało. Za wady postawy odpowiadają błędy, jakie popełniamy na etapie, kiedy nasze dziecko jest jeszcze niemowlęciem!

Wady postawy nie biorą się z niczego. Źródeł wielu z nich szukać można już w okresie niemowlęcym. Czego nie robić, by ich uniknąć, a przynajmniej zmniejszyć ich ryzyko do minimum?

Dźwiganie główki

Jak sama nazwa wskazuje - główka powinna być dźwigana, a więc unoszona przez samo niemowlę. W większości poradników przeczytamy, że będzie to miało miejsce w okolicach 3 - 4 miesiąca życia. Rodzice dzieci, które we wspomnianym okresie nie unoszą jeszcze główki samodzielnie często więc chwytają maluszka za ręce albo podają mu palce i próbują na siłę podciągać do pozycji siedzącej. Tym bardziej, że „przecież pediatra w czasie wizyty kontrolnej podnosi je w ten sposób mimo, że jeszcze samo nie trzyma główki".

Podciąganie za ręce służyć powinno tylko i wyłącznie do wykonania tzw. testu trakcji, sprawdzającego, czy mięśnie dziecka pracują prawidłowo. Nie należy wykorzystywać tego jako formy ćwiczeń bądź zabawy. Każde dziecko rozwija się w swoim indywidualnym tempie, którego nie należy przyspieszać.

Podkładanie poduszki pod główkę

Mimo, że w sklepach multum uroczych wzorów, kształtów i kolorów - niemowlę nie potrzebuje poduszki. Każde, nawet najmniejsze podwyższenie, zmienia ułożenie główki dziecka względem reszty ciała, co utrudnia mu swobodne ruchy, a w przyszłości może nawet poskutkować wadą postawy.

Jeśli maluchowi często się ulewa po karmieniu, lepiej podłożyć pod przednie nogi jego łóżeczka kilka książek lub inne stabilne podwyższenie, niż układać je na podusi. Dzięki temu główka będzie znajdowała się wyżej i maleństwo nie zachłyśnie się zwróconym pokarmem, a jednocześnie unikniemy ewentualnej wady postawy w przyszłości.

Szerokie pieluchowanie

Nadal zalecają je nawet niektórzy pediatrzy. Tymczasem ortopedzi zdecydowanie odradzają tego rodzaju „profilaktykę"! Bo taka właśnie ma być funkcja wyposażania dziecka w dodatkową pieluszkę - profilaktyczna. Ma zapobiegać dysplazji stawów biodrowych. Specjaliści mówią jasno: jeśli z bioderkami malca wszystko jest w porządku, nie ma potrzeby wyprzedzać przyszłości - jeśli stawy biodrowe dziecka rozwijają się prawidłowo, nie należy ograniczać ich ruchu! To on jest przecież głównym czynnikiem, który pozwala kształtować się stawom we właściwy sposób. Dziecko powinno mieć możliwość poruszać bioderkami swobodnie, a więc w każdą stronę.

Szerokie pieluchowanie powinno być zalecane jedynie u dzieci w pierwszych tygodniach życia, u których w czasie badania przesiewowego stwierdzono niestabilność stawów biodrowych.

Chwytanie pod pachy

Ten sposób ogólnie nie jest polecaną metodą podnoszenia dziecka, a tym bardziej nie należy z niego korzystać w pierwszym okresie życia malca. Wprawdzie taki chwyt zabezpiecza główkę i barki, ale jednocześnie lekceważy brzuszek i plecki niemowlęcia, które również wymagają podtrzymania.

Ponieważ zjawisko grawitacji jest dla maleńkich dzieci trudne do „opanowania", by poradzić sobie z własnym ciężarem najpierw starają się nieco podźwignąć nóżki do góry, by następnie puścić je luzem. To powoduje rozciąganie brzucha oraz powstanie napięcia na plecach, zaś powtarzane regularnie -prowadzi do zachwiania równowagi w napięciu mięśni, co w konsekwencji bywa przyczyną opóźnienia w zdobywaniu umiejętności ruchowych. Prawidłowe podnoszenie dziecka wymaga zabezpieczenia jedną ręką głowy i barku dziecka, drugą zaś podłożenia pod pupę.

Zbyt wczesne noszenie w pozycji pionowej

Ogólnie istnieje zasada: im mniejsze dziecko, tym bardziej poziomo je nosimy. Trudno jednoznacznie określić wiek malca, w którym można zacząć nosić go zupełnie pionowo. Głównym wskaźnikiem powinien być indywidualny rozwój dziecka - jeśli w czasie noszenia malec trzyma główkę prosto i kontroluje jej pozycję (czyli główka nie chwieje się na boki, w tył ani do przodu), zaś cały tułów jest stabilny (czyli nie pochyla się i nie zgina), wówczas można nosić go w pozycji pionowej. Moment ten zwykle następuje w okolicach 5. miesiąca życia malca.

Ciągłe wożenie w nosidełku/foteliku/spacerówce

Dziecięca chęć podciągania się jest normalna i prawidłowa - to raczej jej brak budzi w rodzicach niepokój. A jednak najbezpieczniej dla malca jest utrzymywanie go jak najdłużej w pozycji poziomej - oszczędzającej kręgosłup. Dlatego też zaleca się jak najczęstsze bawienie się z dzieckiem leżącym na pleckach - na macie, w łóżeczku, w gondoli, nie zaś w fotelikach, bujakach, nosidełkach. Szczególnie te ostatnie stały się obecnie mocno popularne.

Kupując tzw. wózki 3 w 1 otrzymujemy trzy części: gondolę, spacerówkę i nosidełko, będące jednocześnie fotelikiem samochodowym i - niestety, w wielu przypadkach głównym środkiem transportu malca. Wielu rodziców zakłada nosidełko na stelaż i to właśnie takim pojazdem wybiera się z dzieckiem na codzienny spacer. Tymczasem fotelik wymusza pozycję półsiedzącą, która jest niewskazana w przypadku dzieci, które jeszcze nie siedzą. Również zbyt wczesne rezygnowanie z gondoli na rzecz spacerówki nie jest najlepszym pomysłem.

Podkreślmy raz jeszcze: niemowlę jest gotowe na wózek spacerowy dopiero w momencie, kiedy potrafi samodzielnie siedzieć - bez podciągania i bez podparcia. Zazwyczaj ma to miejsce dopiero w okolicach 7. miesiąca.

Zbyt wczesne sadzanie

Z powyższymi problemami wiąże się niezaprzeczalnie kolejny, będący wręcz podstawą poprzednich - zbyt wczesne sadzanie dziecka. To, że dziecko niebawem kończy 6 miesięcy, a jakoś nie kwapi się do siadania naprawdę nie znaczy, że trzeba je do tego zmuszać - na wszystko przyjdzie czas. Nie dość, że pomoc w siadaniu na nic się nie zda (nie przyspieszy nauki samodzielnego siadania!), to może jeszcze zaszkodzić - takie próby wpływają negatywnie na delikatny jeszcze kręgosłup malca oraz kształtujące się ciągle bioderka.

Nie wprowadzajmy więc za wcześnie krzesełka do karmienia - jeśli rozszerzamy dietę i wprowadzamy zupki oraz deserki, możemy z powodzeniem nakarmić maleństwo w pozycji półleżącej. I nawet jeśli nasza mama nieustannie wspomina, że kiedy my sami byliśmy w tym wieku obstawiała i podpierała nas poduszkami, a przecież „jakoś nic nam się nie stało" - nie ryzykujmy.

Używanie chodzika

Chodziki już dawno trafiły na czarną listę sprzętów dla dzieci. Powody można by mnożyć - większość przedstawiliśmy tutaj. Przypomnijmy więc w skrócie główne wady tego rodzaju pomocników w nauce chodzenia. Chodzik nie tylko nie przyspiesza nauki, co może działać wprost przeciwnie - opóźnić moment samodzielnego stanięcia na nogi. Poruszając się za pomocą chodzika dziecko ocenia odległości inaczej, niż przy chodzeniu o własnych siłach, nie potrafi wyczuć podłoża, ocenić bezpieczeństwa. Może to sprawić, że w czasie prób samodzielnego poruszania się będzie je bagatelizować i mylić.

A teraz te „zdrowotne" przeciwwskazania: poruszając się w chodziku dziecko angażuje inne mięśnie, nie te, potrzebne przy samodzielnym poruszaniu się - chodzik zmienia obciążenie miednicy, tułowia, nóg, sposób obciążania stóp. Nic dziwnego, że konsekwencją tego będzie opóźnienie nauki samodzielnego chodzenia. To nie wszystko - jeśli dziecko w momencie rozpoczęcia nauki wykazuje drobne zaburzenia napięcia mięśniowego, chodzik ma spore predyspozycje do tego, aby te wady pogłębić. U dzieci korzystających z chodzika podczas badań kontrolnych w późniejszych latach wykrywa się często takie wady postawy, jak skrzywienie kręgosłupa czy płaskostopie.

Prowadzanie za rączki

Kolejny fatalny pomysł, mający przyspieszyć opanowanie przez dziecko samodzielnego chodzenia. To oczywiste, że kiedy podamy malcowi pomocne dłonie, chętnie z nich skorzysta - dzięki temu nie będzie musiał asekurować się przy pomocy mebli. A jednak nie warto tego robić. Prowadzenie za uniesione do góry rączki powoduje, że malec nienaturalnie przechyla się na jedną ze stron, co nie pozwala mu przyjąć pozycji naturalnej dla samodzielnego chodzenia. Prowadzenie za rączkę ma sens dopiero wtedy, kiedy malec opanuje już w znacznym stopniu tę umiejętność - wówczas możemy go w ten sposób asekurować poza domem. Jednak nawet wówczas nie robimy tego w taki sposób, by obydwie dłonie dziecka były uniesione! Prowadzimy raz za jedną, raz za drugą rączkę.
----
Pamiętajmy: wady postawy kształtują się latami, a ich pozbycie się może wymagać jeszcze więcej czasu. Nie przyspieszajmy na siłę rozwoju naszego dziecka nawet, jeśli poradniki dla rodziców twierdzą, że nasz maluszek powinien już siedzieć, wstawać czy chodzić. Każde dziecko rozwija się we własnym, indywidualnym tempie - nie poganiajmy go, dajmy mu szansę dojść do wszystkiego samodzielnie!

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Brak komentarzy.

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55