Czy oblizywać dziecięcy smoczek?

autor: Agata Cygan , 2014-06-09
Czy oblizywać dziecięcy smoczek?
Widząc rodzica, wkładającego do ust dziecięcy smoczek, który upadł na podłogę, niejeden odwraca się z odrazą. Czy rzeczywiście postępujący tak rodzice zachowują się lekkomyślnie?

Nie oblizuj!

W ustach każdego z nas znajdują się bakterie - nawet, jeśli szorujemy zęby po każdym posiłku. Jednak w obliczu tych, jakie atakują smoka w momencie, kiedy spadnie na podłogę lub ziemię, te - zgromadzone w ludzkiej jamie ustnej wydają się zdecydowanie mniej groźne. Trudno odmówić racji temu przekonaniu, ale jednocześnie - trudno uważać powyższe rozwiązanie za optymalne. Ślina jest naprawdę bogatym źródłem bakterii i wirusów. Kolejnym problemem jest nie do końca wyleczone uzębienie. Oblizywanie przedmiotów, które następnie lądują w ustach malca, sprzyja przeniesieniu do ich bakterii, mogących powodować u dziecka próchnicę, choroby dziąseł, opryszczkę itp.

Zdecydowanie lepszą alternatywą dla czyszczenia smoka własnym językiem, jest włożenie go pod strumień bieżącej wody lub wysterylizowanie we wrzątku. Co jednak w sytuacji, kiedy podczas spaceru smoczek upadnie na ziemię i nie ma możliwości włożyć go pod kran? Takie przypadki można na szczęście przewidzieć. Wychodząc z domu warto zaopatrzyć się w drugi smoczek oraz w butelkę wody, którą można opłukać dziecięcego przyjaciela.

A może jednak?

Jak się jednak okazuje, działanie rodziców, oczyszczających smoczki „na własną rękę", nie jest pozbawione logiki. W badaniu, opublikowanym na łamach czasopisma „Pediatrics" w ubiegłym roku, naukowcy przekonują, że ssanie smoczka przez rodziców - przed podaniem go dziecku, może działać korzystanie na jego zdrowie. Nie chodzi tu jednak o ochronę malca przed zgromadzonymi na smoczku bakteriami. Badacze z Sahlgrenska Academy of Göteborg University w Szwecji sugerują, że takie działanie ma zmniejszać ryzyko wystąpienia u dziecka alergii, astmy i egzemy.

Paradoksem jest, że rodzice - oblizując smoczek myślą, że chronią dziecko przed mikroorganizmami. Tymczasem, nawet jeśli rzeczywiście je chronią, to właśnie - wprowadzając mikroorganizmy! Naukowcy uważają, że w ten sposób układ immunologiczny dziecka uczy się ignorować mniej groźne bakterie, które nie są dla niego w istocie nazbyt szkodliwe. Jeśli układ odpornościowy byłby zbyt „sterylny" - pozbawiony zupełnie kontaktu z bakteriami, jego reakcje na zagrożenie byłyby przesadne - niewielkie niebezpieczeństwo traktowałby jako wielkie i wykorzystywał w walce z nim nadmierne siły. A tak właśnie kształtują się reakcje alergiczne w stosunku do niegroźnych w rzeczywistości czynników - sierści zwierząt, kurzu itp.


-----------


Czy rzeczywiście ten prosty nawyk może dać ochronę przed rozwojem alergii? Być może, choć wspomniane badania to jak na razie jedynie wstęp do dyskusji na ten temat. Nawet, jeśli wyniki uznamy za miarodajne, nie można jednocześnie wykluczyć, że zwyczaj oblizywania smoków ma też swoje wady. Przykładowo, według badania przeprowadzonego w Brazylii, wiąże się on niezmiennie z ryzykiem zakażenia dziecka bakterią Helicobacter pylori. Dopóki nie poznamy jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy dzieci powinny dzielić się z rodzicami swoimi smoczkami, decyzję co do tego pozostawiamy wam.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Brak komentarzy.

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55