Dlaczego chcemy mieć dzieci?

autor: Agata Cygan , 2015-02-13
Dlaczego chcemy mieć dzieci?
Bo nie starcza pieniędzy, bo brakuje czasu, bo jeszcze za wcześnie. Za małe mieszkanie, chęć zrobienia kariery, brak gotowości na tak wielką odpowiedzialność. Powody, dla których odsuwamy decyzję o potomstwie można by mnożyć i zazwyczaj ich znalezienie nie sprawia trudności. Co jednak odpowiadamy na pytanie: dlaczego chcemy zostać rodzicami?

Dlaczego nie chcemy?

Większość istniejących badań skupia się na tym, dlaczego potomstwa mieć nie chcemy. Z ostatnich doniesień CBOS (marzec 2013) wynika, że 15 proc. kobiet w wieku od 18 do 45 lat nie planuje powiększenia rodziny. Ponad połowa z badanych uzasadnia to wcześniejszym zaspokojeniem potrzeb prokreacyjnych, a co trzecia respondentka przyznaje, iż jej zdaniem jest już na to zbyt późno.

Co siódma pytana deklaruje, że dzieci mieć po prostu nie chce, ale dla sporej grupy przeszkodą, utrudniającą powiększenie rodziny, są: zła sytuacja materialna, konflikt pomiędzy życiem zawodowym a rodzinnym, brak męża/partnera, niepłodność, obawy partnera przed utratą pracy, niechęć partnera do powiększenia rodziny, obawy dotyczące sprostaniu roli rodzica, problemy związane z zapewnieniem dziecku opieki czy chociażby - zbyt wysokie opłaty za żłobek/przedszkole.

Niestety, znacznie rzadziej pyta się badanych o to, dlaczego zdecydowali się na dziecko bądź mają tego rodzaju plany. A przecież, jak logicznie wynika z badania - 85 proc. biorących w nim udział respondentek dziecko mieć planuje bądź nie wyklucza takiej możliwości. Warto więc zastanowić się, co takiego skłania nas w kierunku rodzicielstwa.

Bo to praktyczne

Do pytania o korzyści z posiadania dzieci podejść można bardzo praktycznie - im więcej dzieci, tym wyższe emerytury starszego pokolenia. Pogłębiający się ujemny przyrost demograficzny sprawia, że dorastające pokolenia będą musiały ponieść większy ciężar utrzymania rodziców i dziadków, a to - poskutkuje niższymi emeryturami dla nich samych.

To oczywiście stwierdzenie bardzo ogólne, bo jak wiadomo, dobro wspólne nie musi się przełożyć na pożytek jednostki. Są więc i korzyści jednostkowe - dziecko jest przecież obietnicą (a na pewno szansą) lżejszej starości. To właśnie wizja samotności w wieku starszym, a także ewentualne trudności z zaspokojeniem swoich codziennych potrzeb bądź sprostaniem obowiązkom, skłania niektórych w kierunku rodzicielstwa. Względy praktyczne znajdą też ci, którzy stawiają na pracę i to właśnie zarabianie pieniędzy uczynili głównym celem swego życie - zgromadzone środki warto przecież komuś przekazać, by nie obsłużyło się nimi państwo.

Bo już czas

Wiele osób, choć trudno o otwarte deklaracje w tej kwestii, decyduje się na dziecko dlatego, że - goni je czas. Jak wiadomo, płodność nie jest darem dozgonnym i z czasem zaczyna spadać. Warto zauważyć, że to właśnie wiek jest głównym czynnikiem w przypadku płodności kobiecej. Najwyższa przypada na okres pomiędzy 20. a 25. rokiem życia. Zaczyna spadać po ukończeniu 30. roku życia.

Oczywiście pary, które decydują się na dziecko z uwagi na upływający czas, muszą widzieć w tej decyzji także inne zalety, jednak to właśnie owe „późno" zdaje się być motywem przewodnim początku ich przygody z rodzicielstwem.

Bo uratuje związek

Czasami decyzja o dziecku dyktowana jest przekonaniem, że potomek scali związek, poprawiając i umacniając relacje między partnerami. Jest w tym z pewnością sporo prawdy - posiadania dziecka pozwala partnerom odkryć w sobie nowe, nieznane dotąd zalety, a także - łaskawiej spojrzeć na niektóre słabości.

Warto jednak zauważyć, że o ile w przypadku „dobrze rokującej" pary, może to być prawdą, w sytuacji, gdy partnerzy już wcześniej oddalają się od siebie, dodatkowy stres i zmęczenie, związane z opieką nad maleństwem, mogą co najwyżej pogłębić narastającą frustrację. Liczba powodów do nieporozumień, różnic zdań oraz pól do koniecznych kompromisów wzrośnie przecież kilkukrotnie, a ilość czasu, który można poświęcić samym sobie - znacznie się obniży.

Dlatego właśnie oczekiwanie na spotęgowanie namiętności w związku po narodzinach dziecka może doprowadzić do sporego rozczarowania. Potomek niewątpliwie dopełnia relację dwojga kochających się ludzi, pozwala im się dowartościować czy poczuć potrzebnymi. Dopełnić jednak, nie znaczy „uzupełnić". Jeżeli w związku czegoś brakuje, dziecko nie wypełni istniejącej luki.

Bo pozwala poznać sens słowa miłość

Miłość to uczucie o niezwykle głębokim i złożonym sensie. Trudno mówić o jego zrozumieniu, dopóki nie będzie nam dane poznać wszystkich jego odsłon. W życiu każdego z nas jest kilka etapów, na których możemy stopniowo odkrywać jego znaczenie, a w każdym z ich - miłość oznacza coś zupełnie innego: miłość do rodziców w dzieciństwie, miłość do partnera/partnerki oraz miłość do dziecka.

Choć każde z tych uczuć jest zupełnie czymś innym, wszystkie łączy jedna cecha - są bezwarunkowe. Odczuwamy je „po prostu" - bez względu na to, co się stanie i dlaczego. Nie kochamy mamy, męża czy córeczki „dlatego, że", ale kochamy ich - „pomimo".

Bo daje radość

Posiadanie dziecka czyni codzienne życie o wiele szczęśliwszym. Mimo natłoku obowiązków, problemów, obaw i wyzwań, jakie przynosi każdy dzień, jedno spojrzenie na śmiejącą się buźkę sprawia, że wszystko inne przestaje się liczyć.

Paradoksalnie, mimo faktu, że problemów i trosk przybywa, wcale nie jest ich więcej! Dotychczasowe tracą bowiem swoją rangę, bo obecność pociechy zdaje się wynagradzać wszystko.

Bo pozwala naprawdę dorosnąć

Kiedy jesteśmy dziećmi, pojęcie „dorosłość" kojarzy nam się z 18. urodzinami, pełnoletniością, odpowiedzialnością prawną i teoretyczną niezależnością od rodziców. Z czasem zaczynamy rozumieć, że pełnoletniość niewiele ma wspólnego z niezależnością, a niezależność - nie zawsze idzie w parze z dojrzałością. Nawet, jeśli tworzymy szczęśliwy związek, mamy własne mieszkanie i dobrą pracę, sens słowa odpowiedzialność poznamy w pełni dopiero w momencie, kiedy zostaniemy rodzicami.

Prawdopodobnie nigdy wcześniej żadna osoba nie będzie od nas zależna w takim stopniu, jak własne dziecko. Tylko możliwość obserwowania i wspierania rozwoju nowego człowieka, w którym dostrzegamy samego siebie sprzed lat, pozwala naprawdę zakończyć etap swojego dojrzewania. Tylko możliwość uchronienia kolejnego istnienia przed błędami, jakie popełnialiśmy sami w przeszłości, pozwala nam w pełni dorosnąć.

Posiadanie dziecka pozwala także inaczej spojrzeć na własnych rodziców, zrozumieć ich motywy, argumenty i obawy sprzed lat, a dzięki temu - wzbogacić i dopełnić relację z nimi. Uczy spojrzenia na wiele spraw z zupełnie innej perspektywy. Jest wiele prawdy w tym, że dziecko przewraca cały świat do góry nogami. Ale właśnie w wyniku tego wiele z nich trafia na swoje właściwe miejsce. Zaczynamy rozumieć, co tak naprawdę liczy się w życiu, a co - zupełnie nie ma znaczenia.

Jesteś dla dziecka, nie dziecko dla ciebie!

Zanim jednak zdecydujemy się na powiększenie rodziny, pomyślmy w pierwszej kolejności o tym, ile uczucia i zainteresowania jesteśmy w stanie dać swojemu dziecku, nie zaś - ile ono może dać nam. Jeżeli ma być ono przede wszystkim lekarstwem na problemy w związku czy sposobem na urozmaicenie codziennej rutyny, zastanówmy się, czy w naszym życiu i sercach naprawdę istnieje przestrzeń dla nowego człowieka.

Dziecko nie powinno być bowiem sposobem na szczęście. Dopiero jego pojawienie się powinno nam uzmysłowić, że wcześniej - nawet o tym nie wiedząc - nie byliśmy w pełni szczęśliwi.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Brak komentarzy.

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55