Eurosieroty – dzieci emigracji
autor: Marcin Bielowicz , 2010-05-13
Niedojrzali rodzice, szybko dojrzewające dzieci
Wielka emigracja spowodowana kolosalnymi różnicami płacowymi między Polską a bogatszymi krajami Unii Europejskiej spowodowała wzrost ilości opuszczonych dzieci. Niektóre z nich trafiły do krewnych, inne do znajomych, jeszcze inne… do domów dziecka. Brak odpowiedzialności i niedojrzałość rodziców często rodzi olbrzymie kłopoty, nie tylko natury psychicznej i rozwojowej, ale i formalno-prawnej. Zostawienie dzieci pod opieką dziadków, dalszych krewnych czy nawet znajomych lub młodszego rodzeństwa bez unormowania statusu prawnego powoduje swoisty paraliż – dziecko na przykład będzie miało trudności przy zapisie do szkoły (dziadkowie bez uprawnień po prostu nie mogą tego zrobić) czy przy koniecznych zabiegach w szpitalu, skierowaniach do poradni. Dzieci porzucone przez rodziców mogą mieć zaburzony obraz mężczyzny lub kobiety, w zależności od tego, czy wyjechał ojciec czy matka – jeśli nie oboje. Częściej też mogą chodzić na wagary, sięgać po używki, sprawiać innego rodzaju kłopoty wychowawcze.
Eurosierota – kto to taki?
W 2008 roku doszło do pierwszych prób oszacowania skali problemu w naszym kraju. Obliczono, jaki procent dzieci i młodzieży szkolnej to eurosieroty, czyli dzieci wychowujące się przynajmniej bez jednego rodzica, który wyjechał z Polski.
Ministerstwo Edukacji Narodowej, przeprowadzając spis w okresie wakacji i usilnie zawężając kryteria (między innymi ankieterzy brali pod uwagę jedynie takie przypadki, gdy np. nie ma kto reprezentować dziecka na policji czy w szpitalu) doliczyło się 45 tysięcy takich przypadków. Tymczasem badania fundacji Prawo Europejskie (maj 2008) mówią o 110 tysiącach osieroconych dzieci, a i tak badania obejmują jedynie te z nich, które są dotknięte biedą, znajdują się w rejestrach pomocy społecznej, policji, pedagogów szkolnych, psychologów. Przykładowe dane zebrane przez fundację z województwa zachodniopomorskiego mówią o 40 procentach uczniów bez jednego lub dwojga rodziców, to jest o 8960 przypadkach. Najwięcej eurosierot żyje w województwach zachodniopomorskim, świętokrzyskim i dolnośląskim. Bez przynajmniej jednego z rodziców zostało tam 20 tysięcy dzieci. A przecież w wielu miejscowościach wschodniej Polski prawie w każdej rodzinie jest ktoś, kto pracuje za granicą. Podobnie jest w górach, gdzie istnieje wielopokoleniowa tradycja emigracji za ocean.
Zbadanie problemu w województwie mazowieckim zlecił też rzecznik praw dziecka – w 2006 r. uczyło się w nich ok. 370 tys. dzieci i co dziewiątego dotyczył ten problem.
Z początku w MEN starano się zbagatelizować sprawę, posługując się chociażby przykładem dzieci marynarzy, ale z biegiem czasu organizm państwowy „dojrzał” do problemu – efektem są ulotki i podręcznik dla pedagogów (Centrum Metodyczne Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej wydało poradnik "Szkoła wobec mobilności zawodowej rodziców i opiekunów"). Prawdziwe inicjatywy wymagają skoordynowanych działań państwa. MEN podaje, że w większości za pracą wyjeżdżają ojcowie, stwierdzono aż 9 tys. takich przypadków, podczas gdy bez matki jest około 2,5 tys. dzieci. Najczęściej do pracy wyjeżdża tylko jeden z rodziców, ale – aż osiem tysięcy dzieci jest całkowicie pozbawionych opieki. Wiele dzieci pozostało bez prawnych opiekunów, co niesie za sobą katastrofalne skutki. Eurosieroty to dwa procent wobec wszystkich dzieci w wielu szkolnym (WSPR Pedagogium).
1299 dzieci w domach dziecka w ciągu roku
Aż 4358 małopolskich uczniów znajduje się pod opieką szkolnych pedagogów z powodu eurosieroctwa. To oficjalne dane. Wciąż nieznana i chyba niemożliwa do ustalenia jest prawdziwa liczba wszystkich eurosierot w tym województwie. Jak się okazuje, problem w skali kraju może dotyczyć nawet około dwustu tysięcy dzieci i młodzieży. A przecież oficjalne statystyki MEN nie uwzględniają bardziej skomplikowanych sytuacji – kiedy na przykład po wyjeździe jednego z rodziców dziecko pozostaje praktycznie bez opieki, bo drugi rodzic już wcześniej zerwał kontakty z potomkiem. Aby dopełnić obrazu spustoszenia, dodajmy że w roku 2007 aż 1299 dzieci znalazło się w domach dziecka lub u rodzin zastępczych z wyżej wymienionych powodów. Dlatego właśnie powinno się zrobić wszystko, aby skoordynować działania instytucji – rządowych i pozarządowych – i nałożyć obowiązek wyznaczania prawnych opiekunów dla dzieci przez wyjeżdżających rodziców. Trzeba także usprawnić ściągalność alimentów zza granicy i skrócić czas oczekiwania na adopcję.
Starty nie do odrobienia
Pobyt w domu dziecka to ogromne spustoszenie w psychice najmłodszych. Zresztą każdy przypadek długotrwałego rozłączenia rodziny jest niekorzystny i może skutkować problemami z nawiązywaniem normalnych relacji z otoczeniem, a także agresją, niezdyscyplinowaniem (dzieci spędzają swój czas wolny poza domem, wychowują się na ulicy) lub odwrotnie – biernością, a także zaburzeniami osobowości lub identyfikacji płci, co jest spowodowane brakiem odpowiednich wzorców matki lub ojca. Co więcej, nieobecność choćby jednego z rodziców utrudnia proces wychowawczy, może prowadzić do postaw nadopiekuńczych lub zaniedbywania obowiązków przez jedynego rodzica. Dla dorosłego rok to prawie nic, podczas gdy dla dziecka – szczególnie małego – to ogromna część całego życia. Tymczasem starsze dzieci często rozluźniają związki z opiekunami, pojęcia takie jak rodzina czy dom są dla nich tylko pustymi frazesami. Muszą szybko dorosnąć i robią to na własny rachunek, niestety nie unikając – czasem bardzo poważnych – błędów. Poszukiwanie wspólnoty i chęć bycia w grupie, pokonania poczucia odrzucenia za wszelką cenę mogą prowadzić w ślepą uliczkę.
Przedszkole i emigracja
Dzieci, których rodzic wyjechał za granicę, nie mogą liczyć na pierwszeństwo w przyjęciu do przedszkola, bo (przykładowo) samotna matka to jedynie panna, wdowa, osoba w separacji lub rozwiedziona. W ten sposób kraj nie zachęca do powrotu z emigracji, ponieważ ktoś – mama lub tata – muszą zrezygnować z pracy.
Jednak MEN zachęca w tej sytuacji do deklarowania samotnego wychowywania dziecka ze względu na długotrwały pobyt drugiego rodzica za granicą. I zapewnia, że pracuje nad zmianą w przepisach, podobnie jak nad rozwiązaniami prawnymi, które pozwalałyby organizować polskie szkoły za granicą. Rząd więc pracuje nad odpowiednimi przepisami, a co z tego wyjdzie – zobaczymy.
Przerzucanie odpowiedzialności
Do pracy w krajach Unii wyjechało około 2 mln Polaków (dane z 2007). Dla porównania, po upadku powstań narodowych – listopadowego i styczniowego – wyjechało około dziewięciu i siedmiu tysięcy ludzi. O ile więc stosujemy termin Wielka Emigracja – to na określenie dzisiejszej fali należałoby zastosować nazwę odpowiadającą jej monstrualnym rozmiarom. Daje to pojęcie o skali problemu, który może mieć bardzo poważne konsekwencje dla całego naszego społeczeństwa. Nie można jednak przerzucać między sobą odpowiedzialności i obarczać obowiązkami jedynie instytucji rządowych – system reagowania na los porzuconych dzieci jest w Polsce szczątkowy, dlatego wiele zależy od nas samych. Trzeba pamiętać, że ostatecznie to nasze działania mogą przywrócić uśmiech na twarzach dzieci. A przede wszystkim – możemy uchronić je przed samotnością i opuszczeniem, podejmując odpowiedzialne i przemyślane decyzje.
Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.
Wasze komentarze:
Niewyobrazam sobie jak mozna zostawic dziecko na wychowanie dziadkom czy krewnym a samemu wyjechac. Jesli wyjezdza jedno z rodzicow to jestem w stanie zrozumiec bo niestety czasy sa trudne i brakuje miejsc pracy ale zeby wyjechali obydwoje rodzice to dla mnie nie do pomyslenia.A juz oddanie dziecka do domu dziecka na czas wyjazdu to jakis koszmar.Zaden przyslany pieniadz nie jest w stanie zastapic obecnosci rodzica w domu przy dziecku.
Niestety coraz czesciej spotkac mozna rodziny gdzie jedno z rodzicow lub co gorsze oboje wyjechali w poszukiwaniu pracy do innego miasta lub panstwa. Zarowno dla malych jak i dla starszych dzieci nie pozostaje to obojetne dla ich psychiki i rozwoju emocjonalnego. Moze z poczatku zwlaszcza starsze dzieci ciesza sie na mysl o nowych, lepszych rzeczach ,ktore przysla rodzice ale z czasem poczucie pustki i osamotnienia narasta.
Witam wszystkich.
Przed wyjazdem rodzice musza zadac sobie pytanie czy dobra materialne sa wazniejsze od ich obecnosci przy dziecku? Czy naprawde nie ma innego wyjscia i wyjazd traktowac jako ostatecznosc.
Pozdrawiam .Ela.
co wy mozecie wiedziec!!!!my oboje z mezem wyjechalismy nasz synek jest z dziadkami,tesknimy za nim ale czasami czlowiek nie ma innego wyjscia.wiec nie piszcie takich bredni bo dam sobie reke uciac ze nie jedna z was by tak zrobila!!!pozatym nie macie pojecia co niektorzy ludzie przechodza zagranica my tez mielismy wiele nie milych sytuacji wiele rozczarowan ale wlasnie dla naszego synka walczylismy o leprze zycie niedlugo zjezdzamy do polski mamy na dom i godne zycie i jak bedzie taka potrzeba chodz mam nadzieje ze nie wyjadziemy drugi raz!!!!!
Nie chcę nikogo potępiać czy krytykować, ale ostatnio zajmuję się dość intensywnie zagadnieniem eurosieroctwa i jestem więcej niż zaniepokojona rozmiarem tego zjawiska i tym, że nie jest ono w ogóle badane czy liczone. Jestem bardzo ciekawa skąd informacje o 1299dzieci, które trafiły do domów dziecka z tego właśnie powodu? Skąd takie liczby? Co do Fundacji Prawo Europejskie to z tego co mi wiadomo jest ona obecnie w trakcie likwidacji.... Niestety tego problemy nie da zamieść się pod dywan...
Ona ale to Wasz wybor. Bo chcecie miec na dom. Ja mam mieszkanie i nie wyjechałabym razem z mężem zostawiając dziecko z dziadkami. Po prostu taki byłby mój wybór.
Nie raz było ciężko z praca, pewnie wtedy nie było dziecka, bo będzie za kilka miesięcy dopiero, ale bycie razem jest wazniejsze. Dziecko jest dzieckiem tylko raz, wtedy to nas najbardziej potrzebuje.
A znam rowniez wiele dzieci których matki wyjechały do USA do pracy i nigdy już nie wróciły i nie sa to pojedyncze przypadki.
Dla dziecka wazniejsze niz nowe autko jest to by rodzic się z nim bawił.
Póki ma co jesc, co na siebie włożyc i gdzie mieszkac to nie jest nieszczesliwe.
A czemu ci ludzie nie biorą dzieci ze sobą? Moi znajomi też wyjechali ale wzięli ze sobą synka, chodzi w Anglii do przedszkola. Raz na pół roku przyjeżdżają do Polski bo strasznie tęsknią za rodziną i znajomymi. Jedyny minus to taki że ich dziecko lepiej mówi po angielsku niż po polsku, ale czy to źle że będzie perfect znać dwa języki?? Rozumiem że może pojawić się problem gdy jest 3 lub więcej dzieci. Sama jestem obecnie w ciąży i nie wyobrażam sobie zostawić dziecka z kimkolwiek, nawet na niańkę ciężko mi się zdecydować. Mąż pracuje w międzynarodowej firmie a ja właśnie kończę studia i tylko to nas trzyma Polsce. Nie wiem gdzie będziemy za pół roku, ale na pewno dzidziuś będzie tam z nami :)
Jak czuje się dziecko porzucone przez rodziców?
O tym jak wygląda eurosieroctwo oczami dziecka można poczytać w tej książeczce: http://www.dlalejdis.pl/artykuly_kultura/75-recenzja/5875-eurosieroctwo-oczami-dziecka Polecam!
Najpopularniejsze artykuły
-
Przewodnik po dolegliwościach zdrowotnych maluszków
Kłopoty trawienne to problem często dotykający...
-
Pielęgnacja ciała w połogu
Wiele kobiet myśli, że z chwilą narodzin kończy...
-
Poporodowy ambaras – słabe włosy, cera i paznokcie
W ciąży promieniałaś. Wszyscy mówili, że pięknie...
-
Brud – koniecznie wróg dziecka?
Przegotowywanie wody? Odparzanie smoczka?...
-
Czas ulokowany w banku
Do banku zazwyczaj idziemy, aby wpłacić lub...
-
Wirusy i urwisy – jak zapobiec małej epidemii?
Opieka nad chorym dzieckiem przysparza wielu...
Forum
- +2 dni Konkurs bezinteresowna miłośc
- +4 dni ciąża pozamaciczna a miesiączk...
- +5 dni Waga w II trymestrze?
- +6 dni Spodnie ciążowe
- +6 dni Starajmy się razem cz.1


