Gdy rodzi się dziecko, zapomina się o matce...

autor: Agata Cygan , 2017-05-22
Gdy rodzi się dziecko, zapomina się o matce...
Kiedy rodzi się dziecko, oczy całej rodziny skupiają się na nim. Matka - bohaterka drugiego planu, w tym całym zamieszaniu często pozostaje w cieniu. Tymczasem ona potrzebuje teraz uwagi, docenienia i wsparcia bardziej, niż kiedykolwiek.

Na to wydarzenie czeka cała rodzina, przyjaciele i znajomi. Nic więc dziwnego, że kiedy maleństwo przyjdzie już na świat, wszyscy pytają, jak wygląda, jak się czuje, kiedy będą mogli je zobaczyć. Tylko że ono nie urodziło się samo. To mama wydała je na świat, a słowo "wydała" to - uwierzcie - wyjątkowo delikatne określenie starań i wyrzeczeń, jakie musiała podjąć, by pomóc mu wyjść na świat. Tymczasem większość odwiedzających zupełnie o tym zapomina...

A to małej nie ma? Zaczekam!

Puk, puk, czy można? - zza szpitalnych drzwi wygląda kolejna znajoma twarz i z zainteresowaniem rozgląda się po sali. Aha, wzięli małego na badania, no nic poczekam - na twarzy gościa rysuje się lekki wyraz zawodu i rozczarowania. No cóż, mama będzie musiała na razie wystarczyć, choć może faktycznie nie jest teraz najlepszym towarzyszem rozmowy - zmęczona, niewyspana, nieumalowana. Nie ma się co oszukiwać - większość odwiedzających przychodzi do dziecka, nie do mamy i - co równie ważne - szczególnie się z tym nie kryją. Co jeszcze ich zdradza? Ogromny pluszak pod pachą i to, w jaki sposób rozmawiają ze świeżo upieczoną. O co pytają? Ile dziecko waży, ile mierzy, do kogo podobne. Zresztą, sami z lubością spieszą to oceniać, kiedy tylko zobaczą już osobę, dla której właściwie tu przyszli.

Większość odwiedzających gratuluje rodzicom maluszka, dając tym do zrozumienia, że spotkało ich ogromne szczęście, mają niebywałego farta, że "nic, tylko im pozazdrościć". Gratulacje jak najbardziej - wręcz wypada je złożyć. Tyle że zasługuje na nie przede wszystkim kobieta, która kilka godzin temu podjęła największe wyzwanie w swoim dotychczasowym życiu. I co więcej - wyszła z niego zwycięsko. - Jaki śliczny, chyba podobny do taty! Powinniście dziękować, że takie cudeńko się wam trafiło. Gratulacje! - takie słowa usłyszałam od teściowej, kiedy odwiedziła nas w szpitalu. - I to pewnie jej powinnam dziękować, bo gdyby nie jej śliczny syn, ja o swoim też mogłabym pomarzyć. A może zamiast gratulować nam dziecka, lepiej byłoby pogratulować synowi dzielnej żony albo synowej wytrwałości w czasie 10-godzinnego porodu...? - żali się Agnieszka, mama półrocznego Maksa.

Tylko żeby mały nie spał!

Telefony z zapytaniem, kiedy można odwiedzić, rozdzwaniają się praktycznie tego samego dnia, w którym świeżo upieczona mama wraz ze swoim maluszkiem wracają do domu. To nie tak, że ona nie chce się spotykać - z ogromną chęcią pochwaliłaby się swoim dzieckiem całemu światu, ale pierwsze dni po porodzie naprawdę nie należą do łatwych. Kiedy trudno znaleźć wygodną pozycję - boli zarówno w czasie chodzenia, siedzenia, jak i leżenia, a piersi są obrzmiałe i gotowe do karmienia praktycznie przez całą dobę, przyjmowanie gości jest wyjątkowo krępujące. No tak, tyle że oni wcale nie przychodzą do mamy... - Ciocia męża zadzwoniła drugiego dnia po naszym powrocie do domu z pytaniem, czy może wpaść po południu. Nie czułam się najlepiej, ale kiedy mąż poinformował ją o tym, powiedziała: ale przecież ja Oleńkę chcę zobaczyć, nie Kasię... - opowiada mama 2-letniej Aleksandry.

W wielu kręgach znajomych wyznaje się zasadę, że to rodzice zapraszają gości w momencie, kiedy są już gotowi na odwiedziny. Mówiąc potocznie - zdążą nieco ogarnąć nową rzeczywistość, a mama wydobrzeje po przebytych trudach ciąży i porodu. To oczywiste, że w domu, w którym co dopiero zamieszkał nowy lokator trudno o tzw. błysk i nikt nie powinien się temu dziwić. Ale to rodzice powinni zdecydować samodzielnie, czy - mówiąc nieładnie - w tym swoim domowym bałaganie mają jeszcze miejsce na gości. To oni mają prawo wybrać termin i najbardziej dogodną dla siebie godzinę odwiedzin. - Kiedy już wróciłam do domu zadzwoniła do mnie przyjaciółka, żeby umówić się na wizytę. Tylko żeby czasem mały nie spał! - zastrzegła. Zrobiło mi się trochę przykro. Tak bardzo chciałam jej o wszystkim opowiedzieć, podzielić się wrażeniami, trochę pożalić. I najlepiej byłoby mi to zrobić właśnie, gdyby mały spał. Ale ona chyba nie była tego ciekawa - chciała po prostu zobaczyć dziecko... - żali się Natalia, mama 18-miesięcznego Kajtka. Przy noworodku naprawdę trudno o spokojną rozmowę - malca trzeba nakarmić, przewinąć, uspokoić, ukołysać. W pierwszych dniach mama nie jest jeszcze biegła w tych wszystkich - prostych jedynie z pozoru czynnościach. Trudno się dziwić, że woli je ćwiczyć bez świadków, patrzących na jej trzęsące się ręce.

Kochanie, jak mała spała?

Tym jednak, co najbardziej dotyka wiele świeżo upieczonych mam jest fakt, że "zapomina" o nich sam partner. Słowo to celowo wkładamy w cudzysłów - nie mamy przecież wątpliwości, że on pamięta: dzwoni, pisze sms-y, z pracy gna prosto do domu. Pyta nie tylko o to, co u dziecka, ale interesuje się całą dwójką: jak mama poradziła sobie w czasie ataku kolki, czy udało się jej szybko uśpić malca, gdzie tym razem wybrali się na spacer. Gdzieś tylko "ginie" ona sama - jej samopoczucie, potrzeby, odczucia. Nawet wieczorne rozmowy sam na sam zwykle sprowadzają się do dziecka. A przecież ona jest nie tylko matką - nadal jest przede wszystkim kobietą, która potrzebuje tego, by ją docenić, skomplementować, by o nią zadbać.

Wiele młodych mam żali się, że po urodzeniu dziecka brakuje im drobnych codziennych gestów, które kiedyś były w ich związku naturalne - spontanicznego pocałunku po powrocie z pracy, czułego objęcia - niekoniecznie nad dziecięcym łóżeczkiem. - Czasami mam wrażenie, że po porodzie mąż przelał całą swoją miłość i czułość na małą - opowiada mama Oli. - To wspaniale, ale zaczyna mi powoli brakować tych dawnych spontanicznych wyznań miłości w smsach. Teraz w smsach pyta co najwyżej, jak mała spała...


---
A jak było/jest u Was, drogie Mamy?

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Brak komentarzy.

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55