Głosowanie nad życiem – kwestia in vitro w sejmie

autor: Agata Cygan , 2010-12-02
Głosowanie nad życiem – kwestia in vitro w sejmie
29 października br. posłowie rozpatrywali w sejmie zgłoszone projekty ustaw w sprawie regulacji kwestii in vitro. Do sejmu trafiły dwa projekty autorstwa PiS, jeden projekt Jarosława Gowina oraz trzy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Z sześciu zaproponowanych koncepcji, pięć zostało skierowanych do prac w komisjach. Złożone propozycje ustrojowych rozwiązań pokazały, jak wielka różnica zdań występuje w tej, coraz częściej podnoszonej publicznie kwestii: od przyzwolenia, wręcz pochwały dla stosowania metody, przez jej znaczne ograniczenie, aż do całkowitego zakazania (a wręcz karania!)

In vitro – kwestia społeczna

W obliczu tego, że niepłodność staje się swego rodzaju problemem społecznym, kwestia zapłodnienia pozaustrojowego coraz częściej bywa tematem publicznej debaty. Głosy za i przeciw metodzie in vitro nieustannie się ścierają, zarówno na ekranie odbiorników telewizyjnych, jak i w sytuacjach życia codziennego. Tak zwolennicy, jak i przeciwnicy wysuwają argumenty (dla nich bezdyskusyjne i niepodważalne), których zaciekle bronią, nie chcąc nie tyle przyjąć, co wręcz wysłuchać racji drugiej strony. Publiczna debata niejako automatycznie spolaryzowała polskie społeczeństwo. Mimo powszechnej opinii na temat tego, z kim należy utożsamiać zwolenników, a z kim przeciwników sztucznego zapłodnienia (wg wyznania, przynależności partyjnej), ciężko wskazać, gdzie w rzeczywistości przebiega linia sporu. Nie da się podzielić społeczeństwa na dwa proste segmenty, które w jasny, klarowny sposób obrazowałyby, kim są sprzymierzeńcy, a kim przeciwnicy metody. Coraz gorętsze spory wokół sztucznego zapłodnienia doprowadziły wreszcie do tego, że sejm postanowił jednoznacznie opowiedzieć się w sprawie in vitro za pomocą odpowiedniej ustawy.

„Nie” dla in vitro

Jednym z argumentów, podnoszonych przez przeciwników in vitro jest fakt, że procedura zapłodnienia pozaustrojowego zakłada selekcję zarodków, a ta z kolei - ich uśmiercenie.

Racje, jakie przedstawiają przeciwnicy metody, można z łatwością wyliczyć na podstawie listu biskupów (opublikowanego przez Konferencję Episkopatu Polski 18 października br.), którzy to - jako przedstawiciele polskiego Kościoła, są ważną stroną w toczącej się dyskusji. Najważniejszym punktem spornym, przez który Kościół nie jest w stanie uznać metody in vitro jako zgodnej z zasadami wiary chrześcijańskiej jest fakt, że procedura medyczna, w wyniku której dochodzi do urodzenia jednego dziecka, prowadzi do śmierci wielu istnień ludzkich (zgodnie z nauką Kościoła katolickiego od momentu poczęcia mamy do czynienia z człowiekiem w fazie embrionalnej). Innym argumentem, podnoszonym w liście jest fakt, że procedura zapłodnienia pozaustrojowego zakłada selekcję (eliminację słabszych) zarodków, a ta z kolei - ich uśmiercenie. Kościół wskazuje także na możliwość wystąpienia, nie do końca jeszcze zbadanych, negatywnych skutków dla dzieci, poczętych tą metodą (mniejsza odporność, wcześniactwo, niedowaga, powikłania, częstsza zapadalność na schorzenia genetyczne). Pozostawiając kwestie natury medycznej, nie do oszacowania są także - zdaniem Kościoła - skutki społeczne, jakie wywołać może rozpowszechnienie owej metody na szerszą skalę: „Tak poczęte dziecko może mieć trzy matki: genetyczną (dawczynię materiału genetycznego), biologiczną (tę, która je urodziła) i społeczną (tę, która je wychowuje). Ojcostwo w przypadku metody in vitro jest jeszcze trudniejsze do określenia". Uzasadnieniem takiego sądu jest założenie, że nie należy oddzielać prokreacji od aktu małżeńskiego, co w przyszłości niesie ujemne konsekwencje głównie dla dzieci. „Prawne usankcjonowanie procedury in vitro pociąga za sobą nieuchronnie redefinicję ojcostwa, macierzyństwa, wierności małżeńskiej. Wprowadza także zamęt w relacjach rodzinnych i przyczynia się do podkopania fundamentów życia społecznego" - czytamy w liście.

„Tak” dla in vitro

Na cały szereg wyżej wymienionych argumentów, zwolennikom metody in vitro wystarczy tylko jeden - dziecko dla wielu par jest nie tylko ogromnym szczęściem i marzeniem, ale wręcz celem, dopełnieniem rodziny. Niestety ci, którzy naturalnym sposobem (i nie z własnej winy) nie są w stanie powołać nowego życia, muszą zwrócić się w stronę medycyny. Mimo poszanowania zasad moralnych i funkcji, jaką w życiu wielu par pełni wiara, często metoda in vitro to ostatnia szansa na doświadczenie prawdziwego rodzicielstwa, przelania swojej miłości na małą istotkę, która mimo, że powstała poza organizmem rodziców, to od nich właśnie pochodzi. Argument tego rodzaju czeka niechybna krytyka, a zawrzeć ją można w jednym słowie, które to momentalnie podważa przytoczone racje - adopcja. To właśnie zaadoptowanie, a nie „stworzenie" nowego dziecka, miałoby być najlepszym rozwiązaniem problemu niepłodności. Niewątpliwie, adopcja to decyzja wspaniała. Małżonkowie, biorąc dziecko na wychowanie, nie tylko zaspokajają swoją potrzebę bycia rodzicami, kochania i otoczenia kogoś opieką, ale równocześnie niezaspokojone potrzeby dziecka. Istoty, która pragnie miłości i bezpieczeństwa, których brak nie pozwala jej w pełni normalnie się rozwijać. Jednocześnie adopcja to decyzja niezwykle trudna, wymaga dojrzałości, odpowiedzialności i ogromnej odporności psychicznej. Nie wszyscy, starający się o dziecko, mają w sobie tyle siły, aby odnaleźć się w roli rodziców adopcyjnych, a bez tego nie będą w stanie zbudować prawidłowych relacji w nowej, stworzonej przez siebie rodzinie, co niewątpliwie będzie miało negatywne skutki dla obu stron.

Projekty ustaw o in vitro

Zgłoszone propozycje ustawy doskonale odzwierciedlają opinie polskiego społeczeństwa. Do sejmu trafiły zarówno projekty przeciwne jak i popierające stosowanie metody:

 

Zabronić in vitro

Posłowie PiS wysunęli dwa projekty, których celem był całkowity zakaz metody in vitro. Projekty te jednak nieco się różniły. Bolesław Piecha, szef sejmowej komisji zdrowia zaznaczył, że opowiada się za tzw. adopcją zarodków, które już istnieją i które z pewnością zostaną jeszcze wytworzone przed wejściem w życie nowych regulacji. Autor ustawy zakazuje odpłatnego bądź nieodpłatnego rozporządzania embrionem oraz wszelkich ingerencji w genom ludzki, które powodowałyby jego dziedziczne zmiany. Z kolei autorka drugiego projektu - Teresa Wargocka, zaproponowała zdecydowanie bardziej radykalną ustawę, według której in vitro nie tylko jest całkowicie zabronione, ale wręcz karalne (projekt sugeruje karę pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat). Podobna kara miałaby grozić za niszczenie ludzkich embrionów.

 

Ograniczyć in vitro

Projekt Jarosława Gowina, posła PO proponuje, aby metoda in vitro była dostępna wyłącznie dla małżeństw, a w szczególnych przypadkach także dla samotnych kobiet. Do in vitro nie mogą być kwalifikowane kobiety po ukończeniu 40. roku życia (w szczególnych przypadkach będzie można odstąpić od tego warunku i wydłużyć podany wiek do 45. lat). Proponuje tworzenie jedynie dwóch zarodków (pod warunkiem, że oba byłyby implantowane kobiecie, w przeciwnym razie - tylko jednego), z kolei zamrożenie uważa za dopuszczalne wyłącznie w przypadkach losowych (kiedy kobieta zachoruje bądź zrezygnuje z implantacji lub upłyną dwa lata od daty utworzenia embriona). Ponadto osoby, które ubiegają się o przystąpienie do procedury in vitro, u których jednak stwierdzono obciążenie chorobami bądź upośledzeniami genetycznymi (co grozi ryzykiem przeniesienia ich na potomstwo) nie będą, w myśl projektu, dopuszczone do procedury. Poseł wyklucza możliwość pobrania komórek rozrodczych od osób trzecich. Zakłada prawną ochronę embrionów ludzkich, zakaz handlu, a nawet nieodpłatnego przekazywania innym osobom zarodków i gamet.

 

Zezwolić na in vitro

Małgorzata Kidawa-Błońska, posłanka PO zgłosiła aż trzy projekty ustawy. Projekt bazowy uściśla m.in., że możliwość korzystania z in vitro powinna być dopuszczalna jedynie dla małżeństw i par heteroseksualnych. Autorka precyzuje, że na procedurę zapłodnienia in vitro będzie musiało wyrazić zgodę oboje partnerów. Projekt nie zakazuje tworzenia zarodków nadliczbowych, zezwala na ich przechowywanie w bankach tkanek i komórek tak, aby mogły posłużyć do kolejnych ciąż. Co więcej, partnerzy mogą zadecydować czy wyrażają zgodę na udostępnienie nadliczbowych zarodków innym biorcom. Metoda sztucznego zapłodnienia pozaustrojowego miałaby być jednak ostatecznością, na którą decydowałyby się pary po wcześniejszym wyczerpaniu wszelkich innych metod terapeutycznych, mogących doprowadzić do poczęcia dziecka. Posłanka zgłosiła także konieczność znowelizowania ustaw o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów (Ustawa Transplantacyjna), a także Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Posłanka nie zauważa konieczności ustalania limitu w tworzeniu zarodków, umożliwia także ich zamrażanie.
Nadzwyczajna podkomisja pracuje także nad dwoma innymi projektami ustaw w sprawie regulacji kwestii in vitro. Jeden to projekt Marka Balickiego, drugi - Joanny Senyszyn (SLD). Projekt Balickiego proponuje, aby prawo do stosowania in vitro miały wszystkie pary (bez znaczenia jest tutaj stan cywilny). Były minister zdrowia mówi, że kwestie medyczne pozostawać powinny w gestii lekarzy,
z kolei sumienie to prywatna sprawa pacjentów. Zezwala on ponadto na tworzenie nadliczbowych zarodków, ich zamrażanie oraz transport. Projekt Joanny Senyszyn zakłada nowelizację istniejących już przepisów o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, poprzez wprowadzenie finansowania in vitro ze środków NFZ.

In vitro - i co dalej?

Wejście w życie ustawy w sprawie In vitro ułatwi rządowi wdrażanie gotowego już programu refundacji zapłodnienia pozaustrojowego.

Sejm skierował ostatecznie do prac w komisjach pięć projektów. Posłowie odrzucili projekt Teresy Wargockiej, który przewidywał karanie za stosowanie procedury in vitro. Nad projektami będą pracowały sejmowe komisje zdrowia oraz polityki społecznej i rodziny. Wejście w życie ustawy w sprawie in vitro jest o tyle konieczne, że Ministerstwo Zdrowia ma już gotowy program refundacji zapłodnienia pozaustrojowego. W myśl programu państwo pokryje wszelkie koszty całej procedury medycznej, jak również leków stymulujących kobietę hormonalnie. Warunkiem, jakie stawia rząd, jest wcześniejsze wykorzystanie przez parę innych dostępnych metod leczenia niepłodności. Ustawa ułatwiłaby znacznie wdrażanie refundacji, ponieważ precyzowałaby jakie warunki muszą spełniać kliniki, jakie stosować procedury, a także w jaki sposób można je kontrolować. Uściślałaby również, kto może skorzystać z refundacji. Przysłuchując się trwającej debacie, warto postawić pytanie, czy ktokolwiek ma prawo wartościować przyszłych rodziców, decydować kto zasługuje, a kto nie zasługuje na dziecko. Warto przypomnieć, że in vitro ma na celu przede wszystkim (i jedynie) powstanie nowego życia, a nie celowe uśmiercanie ludzkich komórek. Zanim zaczniemy wydawać sądy na temat tych, którzy wbrew woli natury chcą „wyprodukować dziecko", porozmawiajmy z kimś, kto mimo starań i leczenia nigdy nie zostanie biologicznym rodzicem. Porozmawiajmy z matką, która mimo budzącego się w niej co chwila instynktu macierzyńskiego, nigdy nie doświadczy cudu porodu. Dopóki będziemy traktować dziecko jak kaprys, zachciankę decydujących się na in vitro par, zabieg będzie dla nas jedynie ingerencją w prawa natury. W rzeczywistości nikt, mimo deklarowanych poglądów, nie jest w stanie przewidzieć, jak zachowałby się w sytuacji, kiedy los postawiłby go przed pytaniem - czy poddać się metodzie sztucznego zapłodnienia?

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Sabinka
2010-12-03

Chyba najbardziej głupi pomysł to karać ludzi za podejście do zabiegu in vitro.
Najłatwiej mówić tym co mają dzieci i nigdy nie mieli żadnych problemów.
Czasem aż wstyd mieszkać w tym kraju.
A Pan Piecha, który się przyznawał do wykonywania zabiegów aborcyjnych nagle teraz jest orędownikiem życia.

~Sabinka
jola
2012-07-16

zgadzam sie ze powinniśmy miedz prawo do in vitro bo tak prosto jest wypowiadać sie tym co dzieci majom a co z tymi kobietami co jedyną szansom jet in vitro tego naprawdę nikt nie rozumie czuje sie taka kobieta pusta niepotrzebna a w sejmie tylko mądrości kieruje te słowa do tych co popierają in vitro w waz nasza nadzieja proszę jeszcze raz pomoście nam a kościół ja jestem więżącą i bóg tylko raczy wiedzieć jak cierpimy pomijając temat ze co 3 para nie może miedz dziecka wiec jeszcze raz prosze w imieniu wszystkich kobiet pomuście nam

~jola

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
WWC
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55