Historia porodów, czyli jak rodzono dawniej

autor: Paulina Wójtowicz , 2011-03-31
Historia porodów, czyli jak rodzono dawniej
Możliwość otrzymania znieczulenia, obecność bliskiej osoby, wybór formy porodu, niemal nieograniczony kontakt z dzieckiem tuż po – dziś szpitale oferują rodzącej kobiecie coraz większy komfort. Nie zawsze tak było. Jeszcze nie tak dawno kontakt ciężarnej z lekarzem podczas 9-miesięcznej wędrówki był niemal niespotykany, a o szkołach rodzenia nikt nie słyszał. Jak przebiegał poród dawniej? Gdzie przychodziło kobietom rodzić? I kim właściwie była akuszerka?

„Poślij po babkę!”

Aż do końca XIX wieku kobiety rodziły w domu w obecności i przy pomocy akuszerek. Dopiero w latach 50. XX wieku powstały pierwsze izby położnicze i szkoły rodzenia.

Akuszerka, nazywana także babką, dzieciobiorką, pęporzezką lub powituchą, jeszcze do niedawna (bo do końca XIX wieku) była niezbędną pomocą dla rodzącej kobiety. Ten popularny przez wieki kobiecy „zawód" był często przekazywany z matki na córkę. Dawnymi położnymi zostawały zwykle kobiety, które same były już matkami, miały doświadczenie w przyjmowaniu porodów i opieką nad niemowlętami, znały życie i mogły pochwalić się podstawową wiedzę z zakresu medycyny ludowej, nierzadko przekazywanej przez pokolenia. Choć sam termin „akuszerka" pochodzi od słowa „akuszer", określającego lekarza-położnika, pomocą rodzącej kobiety bywały tylko kobiety. Mężczyźni uważali poród za zabieg nieczysty i uważali, że kobieta nie jest godna ich obecności w tej chwili. Akuszerka wzywana była, gdy tylko ciężarna poczuła pierwsze oznaki porodu. Od tej chwili aż do narodzin dziecka nie odstępowała jej na krok, opiekując się nią, wspierając i przeprowadzając rozmaite zabiegi, mogące przyspieszyć i usprawnić poród. Należało do nich m.in. podawanie środków przeciwbólowych w postaci mieszanki ziołowej, przygotowanej z takich składników jak melisa, tytoń czy sporysz. Jej rola nie kończyła się jednak na odebraniu porodu. Babka uczestniczyła też w najważniejszym rytuale związanym z narodzinami - chrzcie.

Izby porodowe

Dotychczasowy poród domowy został przeniesiony do specjalistycznych placówek medycznych dopiero w połowie XX wieku. Powstałe wówczas izby porodowe stanowiły namiastkę dzisiejszych szpitali. Odbierano w nich niemal wszystkie porody, a w przypadku komplikacji lub ciąży wysokiego ryzyka ciężarną przenoszono na oddział położniczy szpitala. Izby porodowe gwarantowały atmosferę intymności, co było i jest do dziś jedną z ważniejszych potrzeb rodzących kobiet. Izby - jako placówki odrębne od oddziałów szpitalnych - przetrwały aż do 2008 roku, kiedy to zlikwidowano ostatnią z nich.

Pierwsze szkoły rodzenia

Stopniowej instytucjonalizacji towarzyszyła rewolucja w zakresie świadomości przyszłych rodziców na temat czekających ich obowiązków. Przebieg ciąży, specyfika porodu, opieka nad noworodkiem, troska o zdrowie i samopoczucie matki - wszystko to stało się fundamentem idei szkół rodzenia. Dzięki możliwości obecności ojca dziecka przy porodzie (na co po raz pierwszy zezwolono we Francji w 1954 roku), ta szczególna chwila stała się wydarzeniem, które nie tylko było niezwykłym doświadczeniem dla kobiety, ale mogło także zawęzić relacje między partnerami. Pierwsze polskie szkoły rodzenia powstały w latach 1956-57 w Krakowie, Wrocławiu, Łodzi i Szczecinie.

Poród w szpitalu

Izby porodowe, będące jedną z medycznych domen PRL-u, były dopiero początkiem pełnej intytucjonalizacji opieki medycznej. Już w latach 60. ciężarne będące u mety 9-miesięcznej drogi kierowane były wprost do szpitala. Paradoksalnie, nie była to wymarzona przez kobiety sytuacja. Pozbawione jedynej bliskiej osoby (akuszerka, choć nie zawsze należała do rodziny ciężarnej, była dla niej ogromnym wsparciem), na oddziale położniczym pozostawały sam na sam z bólem, obcym personelem medycznym, zimnymi salami i groźnie wyglądającymi akcesoriami medycznymi. Przez kilka spędzonych w szpitalu dni ich kontakt z dzieckiem ograniczał się do kilkunastominutowych pór karmienia, a o jakiejkolwiek pomocy w późniejszej opiece nad maluchem czy też zadbaniu o siebie w połogu, mogły tylko marzyć. Sytuacja zaczęła zmieniać się dopiero w ostatniej dekadzie XX wieku, kiedy to ruszyła pierwsza edycja akcji „Rodzić po ludzku" i rozpoczęła swoją działalność fundacja o tej nazwie. To dzięki propagowaniu przez organizatorów akcji i media potrzeby zapewnienia rodzącym kobietom godnych warunków w szpitalu, stało się początkiem zmian. Ich efektem jest dziś zaawansowany system opieki medycznej, dostęp do specjalistycznych badań medycznych oraz sprzętu, który używany jest podczas trudnych porodów i komplikacji okołoporodowych, a także możliwość wyboru formy porodu, znieczulenia i skorzystania z akcesoriów porodowych.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Latte
2011-04-01

Kilkanascie dni temu urodzilam Coreczke. Przy porodzie drogami natury obecny byl Moj Maz. Pierwsza faza 7h i 20 minut. Druga 30 minut. Chodzilam na zajecia szkoly rodzenia i staralam sie dobrze przygotowac do tego waznego wydarzenia. Bardzo wiele zawdzieczam Poloznej, ktora czuwala nad calym przebiegiem akcji. Byla wspaniala - cierpliwa, mila... Na finiszu "prowadzila" mnie slowami i wiem, ze bez Niej porod chociaz bolesny nie bylby tak wspanialym wspomnieniem jaki jest dla mnie dzis. Dodam, ze Polozna widzialam pierwszy raz w zyciu. To wspaniale, ze Kobiety otaczane sa coraz lepsza opieka. Porod staje sie piekniejszy!

~Latte
Karolina
2012-08-27

Niestety jeszcze dużo trzeba zrobić aby rodzić "po ludzku". W szpitalu panuje znieczulica, a nie dostęp do znieczulenia. W trójmieście nie ma szans na znieczulenie zewnątrzoponowe, a lekarze podchodzą do kobiety bardzo przedmiotowo. Niedlugo czeka mnie drugi poród i po prostu czuję się bezsilna. Chciałabym rodzic ze znieczuleniem ale po prostu nie ma gdzie.

~Karolina
asiek
2017-09-04

Znieczulenie zewnatrzoponowe moze wplynac niekorzystnie na dziecko i matke. Ja wiem 21 wiek super byloby rodzic bezbolesnie. Natury jednak sie nie oszuka, tak zostalysmy stworzone. Teraz i tak wiele kobiet korzysta z wygody jaka jest cesarka, jednak drugi naturalny porod z reguly powinien byc lepszy, bo wszystko idzie szybciej.

~asiek

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55