Jesteś DINKS-em?

autor: Monika Szostek-Kwapień , 2009-06-08
Jesteś DINKS-em?
Jesteś DINKS-em? – pytam Pawła. – Odpowiada bez zastanowienia – nie, chyba nie… Czekaj, czekaj – dodaje – to musi być jakieś podchwytliwe pytanie – zastanawia się chwilę, patrząc na Igę. – Kiedyś czytałem chyba, że Angela Merkel jest DINKS-em – o ile oczywiście nie mylę pojęć – śmieje się Paweł. – To może więc ktoś silny, twardy, z sukcesami? Czy tak? Nie wiem..

Do pary

Paweł i Iga są małżeństwem od siedmiu lat. Paweł prowadzi własną firmę, osiąga wielkie sukcesy – również na rynkach międzynarodowych. Iga jest dyrektorem filii jednego z dużych banków. Zna trzy języki. Hobbystycznie uczy się jeszcze japońskiego – bardzo podoba się jej tamtejsza kultura i styl życia. Oboje pracują do późna, ale kolację zawsze starają się jeść razem. W weekendy zazwyczaj gdzieś wyjeżdżają – Praga, Berlin, Rzym – przecież teraz to żaden problem. Ich stylu życia jak dotąd nie wytrzymało żadne żywe stworzenie – nawet kaktus pewnego dnia się poddał.

Plany na przyszłość? Paweł chce rozwinąć firmę, wprowadzić nowe produkty. Iga marzy o własnym domku w górach – koniecznie z kominkiem. W najbliższe wakacje lecą do Nowej Zelandii – bo tam jeszcze nie byli. No i może w końcu kupią psa – ale trzeba będzie zatrudnić kogoś, kto by go wyprowadzał i opiekował się nim podczas ich nieobecności.

Dzieci? Nie – Paweł i Iga siedem lat temu zdecydowali, że nie będą mieć dzieci – nigdy.

DINKS, czyli kto?

DINKS to skrót amerykańskiego wyrażenia Double Income, No Kids (podwójny dochód, żadnych dzieci). W Stanach Zjednoczonych termin ten wszedł do użycia w latach 80., a DINKS-ów traktowano jako pewien odłam yuppies. Do dziś w ten sposób określa się pary, które z własnego wyboru nie chcą mieć dzieci i dzięki temu mogą sobie pozwolić na bardziej konsumpcyjny styl życia. Być DINKS-em oznacza spełniać się zawodowo, realizować swoje pasje i marzenia, stale się rozwijać, być nastawionym na partnerski związek.

- Instynkt macierzyński? Nie jestem to końca pewna, że coś takiego istnieje – zastanawia się Iga. – To nie jest tak, że nie znoszę dzieci. Lubię maluchy – przecież większość moich znajomych od dawna ma dzieci. Ale nie uważam, że jedyną drogą prowadzącą do spełnienia się kobiety jest macierzyństwo. Ja w tej roli po prostu się nie odnajduję. I nie ma nic złego w tym, że bardziej cieszy mnie moja praca, podróże i sukcesy Pawła niż dwie kreski na teście ciążowym czy pierwszy uśmiech dziecka.

- Podjęcie decyzji o nieposiadaniu dzieci przyszło nam tak naturalnie, jak innym przychodzi decyzja o podjęciu starań – mówi Paweł. – To nie jest tak, że mamy za sobą nieprzespane noce, kiedy to staliśmy przed trudnym wyborem, nie wiedzieliśmy, co zrobić. Kiedy poznałem Igę, wiedziałem, że podobnie myślimy, podobnie patrzymy na świat i właśnie dlatego jesteśmy razem. Chyba najgorsze, co może być, to kiedy ludzie nie rozmawiają o takich sprawach przed ślubem, a potem okazuje się, że jedno z małżonków chce mieć dzieci, a drugie nie. To jest tragedia. Kiedy dwoje ludzi świadomie podejmuje decyzję o tym, że nie chcą mieć potomstwa – to żadna tragedia dla świata. A ja mam wrażenie, że wszyscy dookoła chcieliby uszczęśliwić nas dzieckiem - na siłę.

DINKS po polsku znaczy potępiony

Na forach aż huczy od dyskusji o DINKS-ach. „Krzysiek” mówi, że każdy ma prawo wyboru. „Nelly” pisze, że ludzie, którzy nie chcą mieć dzieci, a mają do tego warunki i środki to egoiści – i że kiedyś zatęsknią za dziećmi – jak już będzie za późno. Użytkownik o nicku „Racjonalista” twierdzi, że to rozdmuchany problem i jak zawsze – bezsensownie czerpiemy z wzorców amerykańskich. „Lula” otwarcie przyznaje, że jest DINKS-em i czuje się z tym dobrze. To wygoda i lenistwo – strofuje ją „mary25”. Niech szlag trafi wszystkie DINKS-y – to moje dzieci będą kiedyś zarabiać na ich emeryturę – dodaje „Pio”.

Bezdzietność z wyboru budzi ogromne emocje. Co najciekawsze – najczęściej wśród osób, które mają własne dzieci. Psychologowie mówią, że w ten sposób rodzice łagodzą nieco powstały dysonans – wzmacniają w sobie pewność, że rodzicielstwo to ich życiowa droga i spychają na plan dalszy podświadomą tęsknotę za bardziej beztroskim życiem. Bardzo niewielu z nich otwarcie przyzna przecież, że żałuje decyzji o poczęciu potomka.

Z marketingowe punktu widzenia zaś DINKS-y to świetna grupa docelowa, prawdziwa żyła złota. Wiedzą, czego chcą i mają na to środki. Sztaby specjalistów od PR-u specjalnie dla nich tworzą kampanie reklamowe promujące luksusowe usługi i produkty. To wymagający target – mówią – ale też bardzo pożądany i lojalny. W Polsce takich rodzin jest już ponad pół miliona i ich liczba stale rośnie.

O ile na Zachodzie wyrażenie DINKS wyznacza po prostu pewien styl życia, a bezdzietni z wyboru funkcjonują jak inne grupy społeczne – single, rodzice, osoby w związkach homoseksualnych – to w Polsce często czekają na nich niezrozumienia, ciągłe niewygodne pytania o dziecko, a czasem nawet agresja czy potępienie. Można zauważyć pewnego rodzaju nagonkę na DINKS-ów – bardzo przypominającą wciąż niezakończoną dyskusję na temat homoseksualizmu.

Psychologowie zwracają też uwagę na to, że tak naprawdę bardzo niewiele par świadomie nie chce mieć dzieci. Dla wielu z nich bycie DINKS-em to stan tymczasowy – żeby jak najdłużej prowadzić beztroskie życie, robić karierę, poznawać świat. Przecież jeszcze do niedawna za DINKS-ów uważano Brada Pitta i Jennifer Aniston czy też Radosława Pazurę i Dorotę Chotecką.

Kiedy dziecko? Nigdy!

Babcia Halina – tak o swojej mamie mówi Paweł - chociaż dobrze wie, że babcią nigdy nie zostanie, chyba że jego młodszy brat zdecyduje się na dzieci. Tak więc babcia Halina na początku podpytywała delikatnie, żeby nie urazić. Niby mimochodem z zachwytem mówiła o wnukach cioci Teresy i że Ania – sąsiadka - po wielu latach starań nareszcie jest w ciąży. Potem wspominała o tym, że jak przejdzie na emeryturę, może bawić wnuki – bo przecież do obcych opiekunek nie można mieć zaufania.

Babcia Halina jednak nie wytrzymała i w pewne Boże Narodzenie zapytała wprost, czy mają jakiś problem. Bo przecież ona ma wiele znajomości, zna świetnych lekarzy i chce pomóc. Czytała, że teraz wiele par w Polsce długo stara się o dziecko. Przy ich zarobkach, wielkim domu nie mieliby przecież problemu z adopcją. A Lucyna – daleka kuzynka – zdecydowała się na in vitro.

Babcia Halina rozpłakała się, kiedy Paweł powiedział, że nie chcą mieć dzieci – że już dawno podjęli taką decyzję. Bo babcia Halina nie rozumie – jak można nie chcieć mieć dzieci. Od tamtego Bożego Narodzenia stosunki między Haliną i Igą oziębiły się. Mama Pawła jest pewna, że to synowa ma zły wpływ na jej ukochane dziecko i stawia karierę ponad szczęście rodzinne. Kiedy kolejne święta postanowili spędzić w ciepłych krajach, babcia Halina już nic nie powiedziała. Ale kupione siedem lat temu maleńkie, białe buciki z misterną koronką nadal trzyma w szufladzie – w razie czego.

      
***
      
- Jesteś DIKNS-em? – pytam Pawła. – Tak, zgodnie z Twoją definicją jestem. Ale wolałbym, żeby ludzie postrzegali mnie raczej przez pryzmat tego, jakim przyjacielem jestem, jakim synem, jakim mężem czy pracodawcą. Słowo DINKS w żaden sposób mnie nie określa. Bo można być fantastycznym człowiekiem – DINKS-em, a można też być rodzicem i jednocześnie bardzo podłą, nieczułą osobą.

- A co, jeśli zostaniecie kiedyś rodzicami, nieplanowanymi? Przecież żadna antykoncepcja nie daje stuprocentowej pewności? – Iga patrzy z lekkim uśmiechem na Pawła. – Co będzie? Od razu zadzwonimy do babci Haliny…

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Gosiak
2009-09-03

Według mnie życie polega na tym, żeby dążyć do szczęścia w postaci rodziny, domu, a nie tylko kariery i pieniędzy. Wolę żyć nie w bogactwie, ale mieć wspaniałe dzieci. Poza tym życie bez potomstwa wg mnie z czasem się znudzi... A najgorsza jest samotność.

Gosiak
Yoanna
2009-09-08

Jestem przed 30-tką, w zasadzie to lubię dzieci ale nie wiem czy to już pora ... Uwielbiam dzieci mojej siostry, mój mąż również, ale sami jeszcze nie zdecydowaliśmy się na dziecko. Oboje pracujemy prawie od rana do nocy, żeby jakoś się ustatkować, mamy co prawda własne mieszkanie ale ustaliliśmy , że jeszcze poczekamy. Chcemy naszemu dziecku dać godne warunki do życia. Chociaż ja coraz częściej zastanawiam się czy to już nie pora, bo żeby potem nie było czasem za późno...

Yoanna
renia
2009-09-17

Kazdy ma prawo zyc tak aby byc szczesliwym.Jedni otaczaja sie gromadka dzieci,inni nie chca ich wcale.Ale zastanawiam sie w jaki sposob dwoje ludzi dobierze sie tak ,ze sa zgodni aby zostac DINKSAMI? Przeciez na pierwszej randce sie tego nie ustala. Ja mysle,ze tak naprawde jedna z osob tak bardzo kocha,ze postanawia sie dopasowac do tej drugiej.Tylko czy w wieku pozniejszym gdy to zauroczenie troche ostygnie a na dziecko bedzie juz za pozno nie pozostanie zal? Czytajac artykul o Pawle i Idze mam wrazenie,ze dziewczyna pragnie dziecka tylko boi sie reakcji meza i tego czy go nie straci.A z drugiej strony czy wygodny styl zycia nie ma tu znaczenia?

renia
domi
2009-09-21

Nawet jak bardzo bym sie starala to nie potrafie wyobrazic sobie jak swiadomie mozna odmowic sobie tak wielkiego cudu i szczescia jakim jest dziecko.Yoanna na co chcecie czekac razem z mezem? Staranie o dziecko nie trwa tydzien czy dwa bo moze trwac nawet pare lat.Tak jak sama piszesz wtedy moze byc juz za pozno.Jesli oboje kochacie dzieci to bierzcie sie do roboty.Pozdrawiam. Dominika.

domi
ela
2010-05-27

Witam wszystkich.
Nie zamierzam potepiac wyboru zycia bez dzieci jednak nie potrafie do konca tego zrozumiec.Zdarzaja sie naprawde sporadyczne przypadki totalnej awersji do dzieci ale zeby dwoje ludzi az tak dobralo sie pod tym wzgledem tego pojac nie moge. Mam wrazenie ,ze zawsze ktores dostosowuje sie do drugiego ale predzej czy pozniej to odbije sie negatywnie na nim lub na zwiazku. Zwlaszcza instynkt pojawia sie u kobiet tylko ,ze czesto jest zbyt pozno a powrotu nie ma.Pozostaje rozgoryczenie i wyrzuty.
Pozdrawiam .Ela.

~ela
symbiosis11
2010-07-21

Dla mnie to jakas paranoja zeby kariera byla wazniejsza. Dzieci to na prawde najwieksze szczescie!

symbiosis11
Iwisia
2010-07-21

Dokładnie - samotność jest najgorsza. Dzieci to miłość, szczęście. Rodzina, dom - to są rzeczy, które powinny być dla każdego priorytetem.

Iwisia
nika
2010-07-31

no nie wiem za moje podatki Wasze dzieci się ucza.....

~nika
kinga
2010-09-09

Witam.
Moim zdaniem donks to mieszanka egoizmu, wygodnictwa, samorealizacji i strachu zwiazanego z braniem odpowiedzialnosci za druga osobe. Branie odpowiedzialnosci za partnera lub partnerke to nie to samo co za dziecko bo partner czy partnerka to dorosla osoba .
Kinga

~kinga
ala
2010-10-18

Hej, jezeli DINKSi powinni placi wyzsze skladki na ubezpieczenie emerytalne, to rodzice powinni placic wyzsze podatki. wszak ich komorki spoleczne "ciagna" wiecej profitow z budzetu (utrzymywanego rowniez przeDINSow) : darmowe oswiata dla dzieci do 25 prawie roku zycia, czeste wizyty u lekarza (jak to z dziecmi czesto chore), czy tez w szpitalu. Logicznie byloby tez by placili proporcjonalnie wiecej im wiecej dzieci maja.

~ala
ala
2010-10-18

A tak na serio, co sie tak przyczepiliscie tych skladek emerytalnych. DINKSi w wiekszosci sami o siebie zadbaja, bo odloza na swoja starosc. Najwiekszy problem bedzie z rodzicami, ktorzy w ferworze plodzenia i wychowywania dzieci zapomnieli zaplanowac i zadbac o ostatni etap swojego zycia. Nie myslcie, ze dzieci zajma sie wszystkim. Nie kazdego bedzie stac na wynajecie stalej opieki dla starszych schorowanych rodzicow u siebie w domu. W zwiazku z czym w przewazajacej wiekszosci i rodzice i DINKSi zakoncza zycie w domach spokojnej starosci. Z tym, ze DINKSi je sobie sami wybiora i odloza na nie pieniadze, a rodzice pojda do tych na ktore bedzie stac ich dzieci.

pozdrawiam

~ala
Sabinka
2010-10-22

Kinga głupoty piszesz, bo co to za egoizm że ktoś nie chce mieć, kurcze każdy ma wolną wolę i własny wybór. Co ma ktoś mieć dziecko bo Ty tak uważasz.
Nie czepiam się bo sama jestem DINKSEM, zreszta jestem aktualnie w długo planowanej ciąży.
Ale nie mierzmy wszystkich własną miarą- jeden chce, inny nie i nic Ci do tego.

~Sabinka
Aga
2012-09-13

hmm każdy wybór powinien być przemyślany. Jeśli decyduje sie na dziecko to wiem jakie są tego konsekwencje. Czyli nie jest tak sielankowo, dziecko jest po to by je kochać , a nie by wymagać od niego na starość - Zajmij się mną! Nic tego nie gwarantuje. Jeśli nie decyduje się na dzieci, wiem co mnie ominie. Ech raz się żyje, jeden wybór a konsekwencja do końca życia. Z dzieckiem, czy bez niego.

~Aga
dros
2016-04-19

I znowu ludzie z dziećmi zazdrosza tym bez.
Jakos nie bawi nas płodzenie i zasuwanie 24 na dobę na innych a potem umrzemy i te dzieci umrą.
I tak sie swiat kręci .Za 200 lat nikt nic nie bedzie pamiętał o nikim.
Dzieci są fajne tu i teraz.
Natomiast cieszenie sie życiem, zdrowiem, jest dużo zdrowsze i fajniejsze.

~dros
Piotr
2016-07-07

odezwały się... na siłę by dzieckiem uszczęsliwiły trochę o Was jest artykuł, @ Kinga nie donks tylko dinks Duble Incomes czyli podwójne dochody, wpływy, hajs z dwóch żródeł ;)

~Piotr

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55