Kiedy w ciąży musisz leżeć…

autor: Monika Szostek-Kwapień , 2009-12-10
Kiedy w ciąży musisz leżeć…
"Na trzy miesiące przed terminem porodu ze skurczami trafiłam do lekarza. Szybka diagnoza – zagrożenie przedwczesnym porodem. Dostałam garść leków i wyraźne wskazówki: leżeć, leżeć i jeszcze raz leżeć. Wstawać tylko do toalety. Nie głaskać brzucha, nie współżyć, oszczędzać się. W razie pojawienia się skurczy, natychmiast jechać do szpitala. To było jak wyrok" – opowiada Lena, jedna z mam, które ostatnie miesiące ciąży musiały spędzić w łóżku.

Nie tylko Ty!

Okazuje się, że obecnie nawet co czwarta mama oczekująca na dziecko otrzymuje od lekarza zalecenie leżenia w łóżku – w domu bądź w szpitalu. Całkowicie leżący tryb życia zazwyczaj zalecany jest kobietom z zagrożoną ciążą – gdy za wcześnie dochodzi do rozwarcia szyjki macicy, gdy przedwcześnie zaczynają odchodzić wody płodowe, gdy występują krwawienia albo przyszła mama doświadczyła wcześniej poronień.

Może się więc zdarzyć, że również i Ty będziesz musiała poczekać na maleństwo, leżąc w łóżku. Pamiętaj jednak – większość ciąż zagrożonych kończy się szczęśliwymi narodzinami i warto poświęcić się dla zdrowia maleństwa. My zaś podpowiemy, jak przetrwać ten czas i dotrwać… do wspaniałego finału.

Leżenie jak wyrok?

O takiej ciąży, jak moja marzy niejedna dziewczyna. Zero mdłości, typowych ciążowych dolegliwości. Czułam się świetnie, mogłam jeść niemal wszystko, nie wiedziałam, co to zgaga. Badania wskazywały na to, że wszystko jest w porządku. Pracowałam intensywnie, nawet po 10 godzin, ale wydawało mi się, że skoro daję radę, to czemu mam zwalniać tempo. Byłam przyzwyczajona do takiego trybu życia. I nagle pewnego dnia organizm się chyba po prostu zbuntował. Na trzy miesiące przed terminem porodu ze skurczami trafiłam do lekarza. Szybka diagnoza – zagrożenie przedwczesnym porodem.

Niejedna mama ciążowe leżenie w łóżku traktuje jak wyrok. A wtedy umysł i wyobraźnia zaczynają płatać figle. „To moja wina”, „jestem beznadziejną matką”, „na pewno źle się to skończy”, „nie dam rady” – takie myśli towarzyszą niemal każdej mamie, która musi leżeć w ciąży.

Dostałam garść leków i wyraźne wskazówki: leżeć, leżeć i jeszcze raz leżeć. Wstawać tylko do toalety. Nie głaskać brzucha, nie współżyć, oszczędzać się. W razie pojawienia się skurczy, natychmiast jechać do szpitala. To było jak wyrok. Nagle z niezwykle intensywnego trybu życia trafiasz do łóżka. Mąż wychodzi rano do pracy, a ty zostajesz całkiem sama. Z książkami, telewizorem i gazetami. Myślałam, że zwariuję! Do tego pojawia się stres i obawa o dziecko – żeby jednak dotrwać do terminu porodu. Pamiętam, że to były jedne z najtrudniejszych miesięcy w moim życiu. Po tygodniu leżenia miałam dość programów śniadaniowych i kobiecych magazynów. Czas od wyjścia męża do pracy do jego powrotu był koszmarem. Odrabiałam zaległości w czytaniu książek, ale ile można czytać… Bardzo pomagały mi jednak wizyty znajomych. I chociaż gości przyjmowałam w łóżku, nieumalowana, z kiepską fryzurą, to ich odwiedziny naładowywały mnie pozytywną energią na kilka kolejnych dni. Im bliżej było do terminu porodu, tym mniej słuchałam się lekarza wstawałam z łóżka, spacerowałam, pod koniec ciąży nawet przestawiałam meble. I tak dotrwaliśmy do dnia porodu – moja córka urodziła się w terminie – zdrowa i piękna – opowiada swoją historię Lena, mama dwuletniej Julki.


Niejedna mama ciążowe leżenie w łóżku traktuje jak wyrok. A wtedy umysł i wyobraźnia zaczynają płatać figle. „To moja wina”, „jestem beznadziejną matką”, „na pewno źle się to skończy”, „nie dam rady” – takie myśli towarzyszą niemal każdej mamie, która musi leżeć w ciąży. A pamiętajmy, że wiele kobiet nie spędza w łóżku miesiąca czy dwóch, ale nawet całe dziewięć miesięcy. Co więc robić, żeby przetrwać ten czas? W jaki sposób można pomóc leżącej mamie? No i jak w takiej sytuacji patrzeć optymistycznie w przyszłość?

Poczekalnia

Pół ciąży spędziłam w łóżku – najpierw w domu, później w szpitalu. Pamiętam, że cały ten czas czułam się, jakbym stale była w jakiejś poczekalni – w pełnej gotowości, czekając na kolejne badania, wizyty lekarskie, diagnozy. Moje samopoczucie, ale i samoocena spadały w zastraszającym tempie. Bardzo jednak pomogło mi podejście męża do całej tej sytuacji. Ciągle żartował i chociaż czasem byłam potwornie zła – jak można żartować, kiedy ciąża jest zagrożona – to dziś wiem, że w ten sposób skutecznie rozładowywał napiętą przecież do granic możliwości atmosferę – wspomina Ania.

Wsparcie bliskich jest bowiem w takiej chwili dla przyszłej mamy najważniejsze. Kiedy cały czas spędza się w łóżku – czy to szpitalnym czy też domowym – to każda wizyta przyjaznej duszy cieszy i napawa optymizmem. Samotność zaś często przywołuje negatywne myśli, wyolbrzymia strach, rodzi duży stres – a to wszystko nie sprzyja zdrowiu ani kobiety, ani maluszka, który powinien wytrwać w brzuchu mamy do terminu porodu.

Wróg numer jeden – bezczynność

Leżenie może być uciążliwe. I chociaż wielu z nas po ciuchu marzy o miesiącach lenistwa i cudownej beztroski, to każda mama, która musiała leżeć w czasie ciąży powie jedno – z bezczynności można oszaleć. Dlatego trzeba odpowiednio organizować sobie czas. A ponieważ leżąca mama jest ograniczona rozmiarem własnego łóżka, to może się jej wydawać, że możliwości nie ma zbyt wiele. Nic bardziej mylnego – pora uruchomić własną fantazję. Oczywiście – oglądanie telewizji, czytanie książek i kobiecych magazynów może szybko się znudzić. Ale jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia!

Leżenie może być uciążliwe. I chociaż wielu z nas po ciuchu marzy o miesiącach lenistwa i cudownej beztroski, to każda mama, która musiała leżeć w czasie ciąży powie jedno – z bezczynności można oszaleć.

Prawie całą ciążę leżałam – na szczęście głównie w domu. Na początku myślałam, że oszaleję – nagle z bardzo szybkiego i pracowitego trybu życia musiałam całkowicie zwolnić tempo. To nie było łatwe. Zaległości książkowe i filmowe nadrobiłam w czasie pierwszego miesiąca leżenia. Co dalej – pytałam samą siebie i zamęczałam męża. Przypomniałam sobie jednak, że zawsze chciałam napisać książeczkę dla dzieci – ale wcześniej nie miałam na to czasu. Zaczęłam więc pisać. Przez niemal sześć miesięcy pisałam, poprawiałam, edytowałam, zaczynałam pisać od nowa, szukałam pomysłów i inspiracji. Tak powstała moja pierwsza książeczka – dedykowana Frankowi, który szczęśliwie urodził się zdrowy i w terminie – opowiada Magda, której książka już niebawem pojawi się w księgarniach.

Co można jednak robić, kiedy lekkie pióro nie jest naszą domeną? Rysowanie, robótki na drutach, rozwiązywanie krzyżówek lub innych łamigłówek, pisanie bloga albo tradycyjnych listów do nienarodzonego dziecka, słuchanie muzyki, czatowanie z innymi mamami – to tylko niektóre z pomysłów na leżącą ciążę. Czas ten możesz wykorzystać  również na naukę języków, opanowanie nowego programu komputerowego czy zrobienie porządków w albumach ze zdjęciami. Mamy o zdolnościach manualnych często odkrywają uroki własnoręcznej produkcji biżuterii. Leżące mamy wirtualnie kompletują tez wyprawkę dla dziecka, „urządzają” pokój maleństwa, udzielając mężowi wszelkich niezbędnych wskazówek, a nawet organizują huczne baby-shower – przecież leżenie w łóżku nie musi oznaczać smutku.

Kiedy więc usłyszysz od lekarza smutne „musi pani leżeć”, nie załamuj się. Wykorzystaj ten czas na odpoczynek – tak potrzebny Tobie i dziecku. Zastanów się, jak przyjemnie, pożytecznie i z optymizmem spędzić kolejne tygodnie w łóżku. Nie bój się prosić bliskich o pomoc. I zawsze na pierwszym miejscu miej na uwadze, że już wkrótce zobaczysz maleństwo, które wynagrodzi wszystkie trudy leżącej ciąży.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

zabka300
2009-12-10

Moja ciaza natomiast bardzo malo byla spedzana w lozku. Dzieki Bogu nie mialam zagrozonej, ani nie bylo zadnych powiklan.

zabka300
zabka300
2009-12-10

Moja ciaza natomiast bardzo malo byla spedzana w lozku. Dzieki Bogu nie mialam zagrozonej, ani nie bylo zadnych powiklan.

zabka300
domi
2009-12-11

Ciaza zagrozona to wieczny stres o nasze malenstwo.W takiej sytuacji to ,ze trzeba lezec jest najmniejszym zamartwieniem.Najwazniejsze zeby lezenie pomoglo i zeby dziecko urodzilo sie zdrowe i w odpowiednim czasie.

domi
ela
2010-06-09

Witam wszystkich.
Ja na szczescie nie musialam lezec ale rozumiem ,ze bywa ciezko zwlaszcza jak ma sie juz dziecko albo dzieci ,ktore tez wymagaja opieki.
Trzymam za Was kciuki i byle jak najblizej do terminu.
Pozdrawiam .Ela.

~ela

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55