Lekarz prowadzący ciążę – przyjaciel, profesjonalista, rutyniarz?

autor: Monika Szostek-Kwapień , 2009-05-25

- I: Nasz lekarz przy porodzie był. Też nie miał w ten dzień dyżuru, ale specjalnie przyjechał odebrać poród. I wszystko było wspaniale – piękna sala porodowa, zaufany lekarz, przemiłe pielęgniarki. Tylko, kiedy zaczęłam rodzić, mój mąż nie dał rady (Iwona się śmieje). Po prostu zrobiło mu się słabo i nie był w stanie asystować przy porodzie, o wspieraniu mnie i trzymaniu za rękę nie wspomnę. Sam potrzebował małej pomocy medycznej.

 
Naszej rozmowie przysłuchuje się z zaciekawieniem mama Magdy:


- Nawet nie wiecie jak to wszystko się zmieniło. Zazdroszczę Wam. Teraz macie wybór: lekarz państwowy, prywatny gabinet, klinika położnicza. Poród rodzinny? Dwadzieścia lat temu nikt o tym nawet nie marzył! USG? Bez szans. A teraz mówicie o USG 3D, USG genetycznym. Poród na wspólnej sali wśród innych krzyczących kobiet, niemiłe, często agresywne położne - to była codzienność. Nikt nie pytał o nacinanie krocza czy lewatywę – to był standard. Zero kontaktu z dzieckiem po porodzie, a z mężem mogłaś wiedzieć się przez szybę – na chwilkę. Pamiętam, jak pięcioletnia wtedy Magda przyszła z ojcem zobaczyć nowo narodzoną siostrę. Strasznie płakała. Mama przez szybkę – nawet dotknąć jej nie można było.

  
- M: Też pamiętam. To jedno z najsilniejszych wspomnień z dzieciństwa. Przyniosłam swojego misia, żeby mama dała siostrze. Nie mieścił się w tej dziurce, przez którą można było rozmawiać. Od tamtej pory rodzenie dzieci kojarzyło mi się właśnie z tą szybą.

  
- K: Też pamiętam takie szyby. Tata zabrał mnie do szpitala, kiedy urodził się mój straszy brat. To było okropne. Pamiętam, jak pielęgniarki przeganiały mamę, żeby wróciła już do sali. Jak dobrze, że takich szyb już nie ma…

  
- Poród Magdy był bardzo ciężki (kontynuuje jej mama). Zakażono mnie żółtaczką. Musiałam długo leżeć w szpitalu. Żeby zobaczyć Magdę, wymykałam się w nocy z pokoju, tak żeby pielęgniarki mnie nie przyłapały. Kiedy byłam w ciąży z drugą córką, moja siostra - pracownik służby zdrowia - załatwiła mi poród na oddziale patologii ciąży. W tamtych czasach tylko w ten sposób miało się szansę na odrobinę luksusu. Lepsza opieka, mniej przepełnione sale, miłe pielęgniarki - takie były opinie. Załatwić taki poród - nawet dla pracownika służby zdrowia, który przyjaźnił się z jednym z lekarzy z oddziału - było nie lada wyczynem. Wiecie jak skończył się mój pobyt na tym „lepszym” oddziale? Ja powtórnie zostałam zakażona żółtaczką - tym razem innego typu, a mała - gronkowcem. Skutki tego obie odczuwamy do dziś. Współczesne kobiety chyba nawet nie doceniają tych zmian i rozmaitych możliwości, jakie daje im obecna opieka medyczna.

Jak jednym słowem określiłybyście Waszego lekarza prowadzącego ciążę?

  
- M: Hm… Przyjaciel?

- I: Profesjonalista?

- K: Rutyniarz!

A co dziś radziłybyście kobietom, które szukają dobrego lekarza prowadzącego ciążę?

 
- I: Popytać znajomych i rodzinę. Ewentualnie poczytać fora internetowe – to kopalnia opinii, rozmaitych historii i rankingów lekarzy.

 
- M: Jeśli mamy zaufanie do naszego lekarza ginekologa, warto przy nim zostać. Nie wahać się jednak zmienić lekarza, jeśli dotychczasowy nie spełnia naszych oczekiwań. Przed porodem wybrać dobrą położną.

  
- K: Ostrożnie z gabinetami utytułowanych położników i specjalistów. Nie nastawiać się na to, że lekarz prowadzący – nawet jeśli mu za to zapłacimy – będzie na pewno obecny przy porodzie (Kaśka się śmieje). Być przygotowanym na wszelkie niespodzianki.

  
- M: I nie narzekać, nie panikować, nie przesadzać. Posłuchać opowieści naszych mam i uświadomić sobie, jak wiele się zmieniło przez te dwadzieścia parę lat!

 
Dopijamy kawę. A mama Magdy przynosi pokazać szpitalne opaski swoich córek. Malutkie. Z wyblakłym nazwiskiem i dopiskiem „córka Heleny”. Mają po dwadzieścia parę lat. Mama Magdy ciągle je trzyma – na pamiątkę. Magda je bardzo lubi. Jeszcze bardziej lubi patrzeć na mamę, kiedy ogląda te opaski swoich córek. Błyszczą jej się wtedy oczy.

Kiedy Magda wychodziła z małą ze szpitala, pielęgniarka nie pozwoliła zachować opaski na pamiątkę. Niektóre szpitale zachowują je bowiem w swoich archiwach wraz z wszystkimi danymi dziecka. To też się więc zmieniło przez te dwadzieścia parę lat…

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

admin
2009-05-20

Ciekawe spotkanie przy kawie.. pytanie: czy kawa jest zdrowa dla dziecka?

admin
renia
2009-09-12

Wybierajac lekarza prowadzacego czesto kierujemy sie opinia innych kobiet. Jest to dobra metoda ale nie do konca. Kazda z nas jest inna i tez przebieg ciazy jest rozny. Czasem kobieta przechodzi okres ciazy tak dobrze ,ze nawet bez lekarza by sie obeszlo /oczywiscie nie polecam bo badania i opieka lekarza sa bardzo wazne/ Czasem jednak potrzebny jest lekarz specjalizujacy sie w patologi ciazy przy ciazach zagrozonych. Dla mnie osobiscie wazne bylo to aby lekarka potrafila mnie uspokoic a nie straszyc jek niestety czyni to czesto wielu lekarzy.Aby potrafila mnie wysluchac i odpowiedziec na czasem naprawde bzdurne pytania.Mozna wylozyc naprawde duza kase na prywatnych lekarzy i trafic na szarlatanow albo miec wspanialego lekarza z rejonowej przychodni jak to bylo w moim przypadku.

renia
Basia25
2009-09-18

Przyznam, ze ja kierowalam sie wyborem lekarza opinia 2 kolezanek, ktore juz rodzily. Niestety nie byly to pochlebe opinie o tych lekarzach. Ostatecznie zdecydowalam sie na moja Pania doktor z przychodni, do ktorej juz od lat chodzilam. Pani doktor byla profesjonalistka i na wszystkie moje nawet te najtrudniejsze pytania potrafila odpowiedziec i wytlumaczyc to mnie czyli kobiecie, dla ktorej to byla pierwsza ciaza.

Basia25
WiolaKrk
2009-09-18

Ja z kolei wybrałam lekarza, którego poleciła mi moja kierowniczka z pracy- tak sie zlozylo ze ona niedawno urodzila a ja dowiedzialam sie ze jestem w ciazy. Koleznka bardzo Go sobie chwalila. Ten Pan przyjmowal w prywatnej klinice i za wizyty brał dosyc wysoka kwote no ale byl rzeczywiscie specjalista w swoim fachu ;)Na poczatku troche sie obawialam- mezczyzny -ginekologa-poloznika bo wczesniej mialam doctyczenia tylko z paniami-lekarzami. Podczas obydwu moich ciaz spisal sie na medal, kiedy dzwonilam zawsze mnie uspokajal, konkretnie i rzeczowo odpowiadal na moje pytania. odbieral obydwa porody.

WiolaKrk
domi
2009-10-19

Ja zaufalam lekarzowi z przychodni rejonowej. Chodzilam tam przed ciaza to niby dlaczego mialam zmieniac po zajsciu w ciaze jesli do tej pory bylam bardzo zadowolona.Wiele kolezanek polecalo mi swoich lekarzy ale ja zostalam przy swoim.Do dzis uwazam,ze to byla najlepsza decyzja.

domi
ela
2010-06-18

Witam wszypiestkich.
Ja przez pierwsza ciaze chodzilam do lekarza prywatnie.Do dzis zaluje swojej decyzji bo trafilam na okropnego naciagacza a do tego goscia ,ktory z kazdej ciazy robil patologie.Ile stresow i nerwow przeszlam przez cala ciaze zliczyc sie nie da.Nie mowiac juz o ilosci wydanych pieniedzy.Druga ciaze prowadzila lekarska z przychodni rejonowaj .Cud kobieta. Spokoja ,opanowana i bardzo rzeczowa.Wiele jej zawdzieczam a przede wszytskim to ,ze nawet powazny problem potrafila tak przekazac i oczywiscie odpowiednio zadzialac ,ze omijaly mnie stresy.Z kolejna ciaza juz sie nie zastanawialam tylko zostalam przy swojej pani doktor.
Pozdrawiam .Ela.

~ela
kropkanadi
2010-07-26

Ja długo szukałam lekarza i właściwe nie wiedziałam jak się za to zabrać, to co mi się udało wymyśleć przedstawiłam tutaj
http://pytaniamamy.blogspot.com/

~kropkanadi

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55