Macierzyństwo doskonałe?

autor: Monika Szostek-Kwapień , 2009-11-16
Macierzyństwo doskonałe?
Obiecywałaś sobie, że nigdy nie podniesiesz głosu. Nie powtórzysz błędów rodziców. Zawsze będziesz mieć czas dla dziecka. Codziennie będziesz mu czytać – minimum dwadzieścia minut. Do tego nie będziesz się denerwować i wszystko postarasz się spokojnie tłumaczyć. Zawsze będziesz wybierać tylko mądre zabawki – stymulujące rozwój. No i oczywiście nie pozwolisz dziadkom rozpuszczać malca. Jednym słowem – będziesz matką idealną.

Gdzie ten ideał?

Tak sobie obiecywałaś. Jeszcze przed ciążą wyobrażałaś sobie, jaką matką będziesz. I jasne, że chciałaś być mamą najlepszą na świecie. Świetnie zorganizowaną, zawsze mającą czas dla dziecka, a jednocześnie doskonale łączącą życie prywatne i zawodowe. Mamą szczęśliwą, uśmiechniętą, spełniającą się w swoim macierzyństwie i związku. Mamą, która zawsze wie, co dolega jej dziecku i jak temu zaradzić.

Potem urodziłaś dziecko i… życie zweryfikowało te plany. Bo zdarza się, że Twoje dziecko płacze, a Ty nie wiesz, czemu. Bo raczkując, nabiło sobie wielkiego guza. A potem poparzyło się kawą, którą ściągnęło wraz z obrusem ze stołu. Bo nagle zdajesz sobie sprawę, że stałaś się nadopiekuńcza – dokładnie jak Twoja matka. Bo nie masz czasu na odprasowanie każdego kaftanika i koszulki. Bo czasem wracasz z pracy i Twoim jedynym marzeniem jest położyć się spać, a nie odpowiadać na setki pytań i po raz tysięczny czytać „Lokomotywę”. Bo brakuje Ci cierpliwości i zdarza się podnieść głos.

A potem nękają Cię wyrzuty sumienia. Myślisz, że jesteś złą matką. Czujesz się winna – opowiada Kinga. – Zawsze byłam perfekcjonistką. W szkole, w pracy, w domowych obowiązkach. Kiedy urodziła się Zuzia, poczułam się tak, jakbym nagle zaczęła wszystko zawalać, przegrywać na każdym froncie. Przez pierwszy miesiąc nic mi nie wychodziło – karmienie piersią okazało się klapą, mała złapała infekcję, często płakała. Nawet tak opisywana wszędzie niezwykła więź łącząca dziecko z matką w moim przypadku rodziła się z czasem. To był koszmar. W dodatku wydawało mi się, że wszystkie koleżanki i znajome znakomicie sobie radzą z macierzyństwem. I tylko ja jestem beznadziejną mamą.

Poradnik rodzica idealnego

„Każde dziecko można wychować na geniusza, wszystko zależy od pracy i inwencji rodziców”. „Chcąc zmienić pieluchę, przetaczamy dziecko na bok i wsuwamy wyżej pod plecki jedną stronę pieluszki. Cały czas staramy się zainteresować malucha tym, co robimy, jego nogami, naszą twarzą. Potem zmieniamy rękę, przetaczamy dziecko na drugi bok i wsuwamy pieluchę z drugiej strony. Szybko, łatwo, bezpiecznie, solidnie”. „Każdy rodzaj płaczu coś oznacza. Uważna mama szybko nauczy się odpowiednio interpretować sygnały wysyłane przez malca”. Ile razy czytałaś podobne porady? Pewnie setki. Bo w poradnikach dla rodziców wszystko jest fachowo i logicznie wytłumaczone. Nic – tylko wprowadzać w życie. Tylko kiedy okazuje się, że Twoje dziecko nie wyrosło na geniusza, płacze od trzech godzin, a Ty nie wiesz, co mu jest albo zawartość pieluszki – zamiast w niej – znalazła się na nowiutkim ubranku, masz poczucie porażki. I okazuje się, że tomy poradników, które miały wspierać Cię w trudach macierzyństwa, nie zdają egzaminu.

Odwieczne pytania

Okazuje się, że pytanie czy jestem dobrym rodzicem zadają sobie niemal wszystkie mamy – niezależnie od liczby posiadanych dzieci czy rodzicielskiego stażu. Wydaje nam się bowiem, że macierzyństwo to tak naturalny stan rzeczy, że od pierwszych chwil instynktownie powinniśmy wiedzieć, co robić, kiedy i w jaki sposób. Bardzo szybko rozmaite rodzicielskie sytuacje i problemy wyprowadzają nas z tego błędu. A wtedy przychodzą kryzysy i wątpliwości. Już wiemy, że idealną mamą nie jesteśmy. Co więcej – zaczynamy się o to obwiniać, mieć poczucie porażki i zagubienia w roli matki. W dodatku nie potrafimy o tym rozmawiać z bliskimi. Bo jak tu powiedzieć teściowej czy bratowej, że sobie nie radzisz, że masz dość, że macierzyństwo to nie – jak wcześniej myślałaś – niezmiennie bajkowy świat.

Zgubne konfrontacje

Zdarza nam się – nawet podświadomie – że porównujemy się do innych matek. Znajomych, przyjaciółek, koleżanek z pracy. Z tych analiz niestety najczęściej wyciągamy jeden druzgocący wniosek – one radzą sobie lepiej od nas. Zapominamy, że przecież – jak one nas – tak i my nie widzimy ich w chwilach załamań, zdenerwowania, rozczarowywania się mitem doskonałego macierzyństwa. Dlatego rodzicielskie problemy wolimy chować w zakamarkach naszych domów, nie mówić o nich. A frustracja, niezadowolenie z samych siebie, poczucie zawiedzenia – to wszystko sprawia, że rzeczywiście stajemy się  nie tak dobrymi matkami, jak mogłybyśmy nimi być. W ten sposób błędne koło się zamyka.

Matki idealne kontra matki wyrodne

W opozycji do matek idealnych na niemal wszystkich forach kobiecych pojawiły się w ostatnim czasie prężnie działające grupy „matek wyrodnych”, które otwarcie w swoich macierzyńskich „manifestach” przyznają:

Matka Wyrodna istota leniwa i wygodna jest. Matka Wyrodna karmi niemowlę Danonkami, a zabawek nie myje co przepisowe 7 dni, tylko jak zaczynają się lepić. Matka Wyrodna nie sterylizuje butelek, wyparza je również z rzadka. Matka Wyrodna czasami nie bawi się z niemowlęciem, ponieważ gdy ono bawi się samo, Matka Wyrodna może posiedzieć przy komputerze / poczytać książkę / poobijać się nieco. Matce Wyrodnej zdarza się z czystego lenistwa nie wychodzić z dzieckiem na spacer przez dwa dni. Matka Wyrodna nie prasuje ubranek dziecięcych po obu stronach- robi to wówczas, gdy są wygniecione.

Oczywiście określenie „matka wyrodna” służy przejaskrawieniu sytuacji, sprzeciwowi wobec wszechobecnego parcia na bycie mamą idealną i należy traktować je przymrużeniem oka. Ale dlaczego w tych internetowych dyskusjach jakby zabrakło miejsca dla po prostu dobrych matek? Wystarczająco dobrych. Dlaczego zamiast dobra matka wolimy mówić – niby z żartem i ironią – wyrodna? Przecież to żaden wstyd czy ujma mówić przyznawać, że jestem dobrą matką, dobrą żoną, dobrą córką. Tym bardziej, że te które nazywają siebie „wyrodnymi” – uciekając w ten sposób od mitu matki idealnej – najczęściej są mamami zdrowych, szczęśliwych i kochanych dzieciaków.

Jestem dobrą matką

Kinga opowiada dziś: Po jakimś roku walki o status matki doskonałej, odpuściłam. Dałam sobie szansę, przyjęłam do wiadomości, że rodzicielstwo bez popełniania błędów jest przecież niemożliwe. Kiedy więc tylko od czasu do czasu pojawia się nieznośna myśl, czy jestem dobrą matką, to patrzę na roześmianą, szczęśliwą Zuźkę i wiem, że jestem.
   
     
Pamiętaj więc – nie ma matek idealnych. Bądź po prostu dobra. Wystarczająco dobra.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Basia25
2009-11-16

Zdarzylo mi sie czasem pomyslec, co ze mnie za matka, jesli np. nie mialam sily na zabranie malego na spacer albo na chwile zostawialam by pobawil sie sam. Te mysli jednak szybko odpedzam, bo widzac wesolego synka, zadowolonego i usmiechajacego sie wiem, ze jestem dobra matka i nikt mi nie zarzuci ze jest inaczej :)

Basia25
ILONA
2009-11-16

Nie ma idealnych matek ani idealnych ojców. Kazde z Nas popelnia bledy- nawet jakbysmy sie starali z calych sil. Najwazniejsze to nie obwiniac sie i poprostu opiekowac sie i wychowywac swoje dziececko jak najlepiej umiemy. Pamietajmy- nikt nie jest doskonaly.

ILONA
renia
2009-11-16

Ja tez jak tysiace matek wciaz i wciaz zadaje i zadawalam sobie pytanie czy jestem dobra matka? Jednego dnia wszystko widzialam lub widze w czarnych kolorach .Brak czasu,cierpliwosci itd..Czyli odpowiedz brzmi nie. Na drugi dzien wszystko sie zmienia.Usmiech na twarzy corci. Jej slodkie: Kocham cie mamusiu. To wtedy zastanawiam sie a moze nie jest az tak zle ,moze jako matka radze sobie calkiem dobrze. I wtedy nadchodzi kolejny dzien itd.Wiem,ze nie ma matek idealnych ale chcialo by sie taka matka byc dla swojego dziecka.

renia
Nela28
2009-11-16

Wszyscy chcemy byc idealni i doskonali. Niestety tak nie jest. My kobiety chcemy byc doskonalymi zonami, pieknymi, zadbanymi kobietami i najlepszymi mamami- rzeczywistosc weryfikuje jednak wszystko.Tak sie poprostu nie da:( dlatego nie warto sie zadreczac tylko zyc tak jak sie potrafi.

Nela28
domi
2009-11-16

Nie bylam,nie jestem i nigdy nie bede idealna matka .Ale wiem jedno,ze dla mojego synka zrobie wszystko i za wszelka cene bede sie starac aby jego dziecinstwo bylo szczesliwe.Kazdy jego usmiech bedzie utwierdzal mnie w przekonaniu,ze jestem na jak najlepszej drodze.Mama to milosc,czulosc i poczucie bezpieczenstwa i to chce mu ofiarowac.

domi
WiolaKrk
2009-11-17

Owszem zadawalm sobie to pytanie- czy bede kiedys dobra matka. Natomiast nie obiecywalam sobie rzeczy, ktorych wiem ze czasami nie bede mogla spelnic. Nie mowilam, ze bede idealna bo taka napewno nie jestem. Kiedy przychodza trudnosci zwiazane z macierzynstwem zawsze wtedy mysle sobie o moich maluchach lub patrze na ich rozesmiane buzki :) Problemy mijaja ale przychodza znow nowe- zycie nie jest latwe, ale macierzynstwo do niesamowity dar dajacy ogromne szczescie :)

WiolaKrk
symbiosis11
2009-11-17

Dokladnie - nie jestesmy idealni. Trzeba dziecko wychowywac z glowa, uczyc milosci i dobra.

symbiosis11
ela
2010-06-30

Witam wszystkich.
Sa dobre mamy,madre mamy,kochajace mamy ,mamy pelne poswiecenia i ciepla ale o doskonalych mamach nie slyszalam.Sama wiem ,ze do idealu mi daleko. Prawie kazda mama stara sie jak tylko moze bo przeciez dziecko to najwiekszy skarb ale czasem wbrew wszystkiemu cos wyjdzie nie tak bo doskonalosc nie istnieje .
Pozdrawiam .Ela.

~ela

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55