Małe miss - dziewczynki czy lalki?

autor: Agata Cygan , 2012-07-23
Małe miss - dziewczynki czy lalki?
Uwodzicielski uśmiech, kusicielska poza, zalotne spojrzenie. Opis ten nie dotyczy - jak można by podejrzewać - dorosłej kobiety, ale małej, niczego jeszcze nieświadomej dziewczynki. Nieświadomej tego, że zyskując brawa tłumów, bezpowrotnie traci. Dzieciństwo, wolność, naturalność, a co najważniejsze - samą siebie. Szkoda, że takiej świadomości nie mają także rodzice, którzy decydują się wysłać swoją pociechę na wybory miss. Wysłać do świata, z którego nie ma już powrotu.

Mała Miss

Krajami, które niewątpliwie celują w tego rodzaju rozrywkach są Stany Zjednoczone, Chiny oraz Wielka Brytania. To właśnie tam każdego niemalże miesiąca organizowane są konkursy piękności dla najmłodszych. Dzięki pomocy stylistów, wizażystów, fryzjerów małe dziewczynki „przerabiane" są na dorosłe kobiety. Na specjalnych obozach uczą się swojej nowej roli, tego jak zachwycać, czarować i kusić. Wszystko to oczywiście wymaga pracy sztabu ludzi. Niekwestionowanym źródłem „sukcesu" małych piękności są jednak niewątpliwie rodzice dziewczynek, którzy nie tyle dają przyzwolenie, ale wręcz wypychają swoje córki na wybieg. Decydując się na udział dziecka w wyborach, podporządkowują mu niekiedy życie całej rodziny. Konieczna jest przecież specjalna dieta i „reżim". Nie można pozwolić sobie na hołdowanie byle zachciankom. Potrzebne są specjalne zabiegi pielęgnacyjne oraz mnóstwo dodatkowych wydatków - kosmetyki, ubrania, przybory, opłacenie trenera... Szkoda, że nie zdają sobie sprawy z tego, że zejście z wybiegu na ziemię nie jest już tak łatwe, a raz przerwane dzieciństwo - trudno na zawołanie „skleić".

Śliczna czy... seksowna?

Kiedy piękne dziecięce loki zostają elegancko ułożone, wzmocnione lakierem i brokatem, długie rzęsy podkreślone pogrubiającym czarnym tuszem, małe usteczka nienaturalnie powiększone czerwoną szminką, a naturalne wypieki na twarzy zasypane różem - mała ślicznotka zamienia się w seksowną miniaturę kobiety. Niedostosowane do tego typu eksperymentów ciało z początku wygląda śmiesznie, ale specjaliści wiedzą co zrobić, aby z miniatur tych stopniowo usunąć jakiekolwiek elementy, mogące kojarzyć się z dzieckiem. Solarium, manicure, pedicure, regulacja brwi... Z czasem mała dziewczynka różni się od dorosłej kobiety jedynie wzrostem. Patrząc zaś na zdjęcia samych twarzy, często nie jesteśmy w stanie stwierdzić, czy widzimy jeszcze dziecko czy już dorosłą modelkę.

Urocza czy... uwodzicielska?

Na poprawianiu urody jednak się nie kończy. Dziewczynki otrzymują wyzywające stroje - sukienki z głębokimi dekoltami, mini-spódniczki odsłaniające uda, wysokie szpilki uwydatniające kształt kostki. Specjalne treningi mają nauczyć dziewczynki specjalnego poruszania się, wyginania ciała w odpowiedni sposób, poruszania biodrami, odsłaniania tego, co „wymaga pokazania". Jednym z zadań, jakie przypada trenerom, jest stłumienie w dziewczynkach rodzącego się właśnie uczucia wstydu. Warto przecież zauważyć, że człowiek na początku nie zna uczucia skrępowania swoją cielesnością. Wstyd pojawia się wraz z wiekiem, jest efektem funkcjonujących w społeczeństwie i przekazywanych dziecku norm społecznych. Do mniej więcej drugiego roku życia dziecko nie różnicuje swoich części ciała na te, które wolno pokazywać i na te, które należy zakryć. Eksponowanie nagości jest dla niego czymś naturalnym. Dopiero dorastając wśród rówieśników (zwykle w okresie szkolnym), dziecko zaczyna rozumieć, że nie wszystkie części jego ciała wymagają eksponowania. Zabiegi „sztabu od piękności" sprawiają jednak, że owa natura nie ma możliwości dojść do głosu.

Niewinna czy... bezpruderyjna?

Oddzielone od publiczności i rodziców wysokim podestem, niepoznające w lustrze własnego odbicia, mówiące o czymś, o czym same nie mają pojęcia.

Małe miss nie tylko ładnie wyglądają i eksponują swoje wdzięki. Przecież dzięki sztucznym zabiegom nawet niewykształcona jeszcze uroda może budzić zachwyt. Trzeba więc jakoś zróżnicować owe występy. Dziewczynki recytują więc wiersze, przemawiają oraz śpiewają piosenki. Być może faktycznie piosenka o kotku czy piesku w jakiś sposób złagodziłaby wizerunek czarującej damy, jednak małe piękności „wolą" śpiewać o miłości, pocałunkach, seksie i zdradzie. Największym paradoksem jest to, że same najmniej rozumieją z tego, o czym każe się im mówić. W efekcie dziewczynki te zostają zupełnie wyrwane z realnego świata. Oddzielone od publiczności i rodziców wysokim podestem, niepoznające w lustrze własnego odbicia, mówiące o czymś, o czym same nie mają pojęcia...

Przecież byłam miss!

Przekonanie, że uroda to największy atut człowieka, że na własnym wyglądzie i własnym ciele można doskonale zarabiać i to w nie należy w pierwszej kolejności inwestować - takie podejście do życia, wpajane dziecku już od najmłodszych lat, niezwykle silnie rzutuje na jego rozwijającą się jeszcze psychikę. Jest źródłem późniejszych kompleksów i niedostosowania do normalnego życia, które poza sceną nie jest już takie różowe i „dopieszczone" w każdym calu. Kiedy dziecięca uroda zaczyna dojrzewać, nie od razu idzie we właściwym kierunku. Dorastające dziewczynki często niewiele mają wspólnego z uroczymi kilkulatkami, którymi były, ale też - co istotne - z atrakcyjnymi kobietami, którymi dopiero się staną! Jednak wzbudzona w dzieciństwie obsesja bycia najpiękniejszą może sprawić, że okres dorastania wspominany będzie przez dziecko jako najgorszy czas w jego życiu. Obsesja rywalizacji i chęć zwycięstwa może z kolei skutecznie zaburzać kontakty z rówieśnikami. Także drobne przyjemności, w porównaniu z dawnym życiem „w blasku fleszy", przestają cieszyć. Nie każda bowiem mała miss będzie kontynuować „karierę", ale z pewnością dla każdej - jej przerwanie odczytane zostanie jako porażka. Obsesja bycia najpiękniejszą może pozostać w dziecku (niekiedy w podświadomości) już na stałe. Czy naprawdę warto fundować własnym dzieciom takie rozczarowania, zanim jeszcze nauczą się radzić z podstawowymi emocjami i trudnościami codziennego życia? Czy naprawdę warto je wysyłać w podróż do świata, z którego nie ma już powrotu..?

Cudze ganicie...

W Polsce konkursy piękności dla najmłodszych nie są jeszcze tak popularne, jak u naszych zachodnich sąsiadów. Jeżeli są organizowane, raczej odbywa się to na szczeblu regionalnym. W zależności od regionu, różne są też nagrody dla zwycięzców. To przykładowo podróż do LEGOLANDU, zestawy mebli dziecięcych, kursy językowe, lekcje jazdy konnej, wyjazdy zagraniczne itp. Mogło by się wydawać - całkiem ambitnie. Zamiast pieniędzy na kolejnych stylistów, jak ma to miejsce za granicą, inwestycja w edukację i przyszłość swego dziecka. Bez względu jednak na rodzaj wynagrodzenia - przekonanie dziecka pozostaje takie samo - jestem najlepsza i najpiękniejsza, będę kimś. To prawda - warto wzbudzać w dziecku ambicję bycia najlepszym, mobilizować do osiągania jak najlepszych wyników, ale - pod jednym podstawowym warunkiem. Najlepszym można być w jakiejś konkretnej dziedzinie. Wspierajmy nasze pociechy w poszukiwaniu owych dziedzin, proponujmy, radźmy, wybierajmy wraz z nimi to, co najbardziej je interesuje. Jeżeli już w dzieciństwie wzbudzimy w nich przekonanie, że są najlepsze „po prostu", bez żadnych własnych zasług i starań, wykształcimy w nich postawę roszczeniową wobec świata i innych ludzi. Wzbudzimy przekonanie, że wszystko należy im się bez wysiłku i starań. Takie przekonanie skutkuje brakiem szacunku do innych, ale także utrudnia adaptację do świata i radzenie sobie w trudnych życiowych sytuacjach. Czy naprawdę warto zyskać miano rodzica małej miss, aż tak wielkim i niestety - „niezwracalnym" kosztem?

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Brak komentarzy.

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55