„Mamo, nie odchodź!” – o kryzysie ósmego miesiąca życia

autor: Paulina Wójtowicz , 2009-12-07
„Mamo, nie odchodź!” – o kryzysie ósmego miesiąca życia
Niedługo pierwsze urodziny Twojego malucha. Przywykłaś już do macierzyńskich obowiązków i wydaje Ci się, że już nic cię nie zaskoczy i będzie coraz łatwiej. Ale dziecko z dnia na dzień staje się zlęknione, grymaśne i nie pozwala Ci odejść od siebie nawet o krok. Ząbkowanie? Niekoniecznie. To może być zwykły „kryzys ósmego miesiąca”.

Dziecięca huśtawka… nastrojów

Zaczyna się zwykle od marudzenia przy jedzeniu. Nakarmienie malucha graniczy z cudem, a gdy już uda Ci się włożyć do rozwrzeszczanej buzi kęs, czujesz się jakbyś zdobyła Rysy. Dokładnie tak, jak przygotowujesz się na wyprawę w góry, nastawiasz się na walkę pt. „obiad”. Okazuje się jednak, że jedzenie nie tylko znika w okamgnieniu, ale nawet malec sam wyciąga po nie rączki i otwiera szeroko buzię. Podobnie jest z ubieraniem. Wszelkie próby nałożenia skarpetki na małą nóżkę spotykane są z niespotykanym buntem, jakbyś chciała co najmniej zrobić tym dziecku krzywdę. Wieczorem bojowo wkraczasz przy asekuracji partnera do łazienki, przygotowana na najgorsze, po czym ze zdziwieniem stwierdzasz, że kąpiel dziecka może być najspokojniejszym z codziennych obowiązków. Ale przy zasypianiu problem znów wraca. Myślałaś, że skoro przez cały dzień maluch spał kilka razy po 5 minut, to teraz zaśnie jak kamień. Nic bardziej mylnego. Zastanawiasz się, co się właściwie dzieje – w jednej chwili Twoje dziecko tryska radością, a w następnej – czasem w zaledwie kilkuminutowym odstępie – jego usta układają się w podkówkę i zbiera mu się na długi, głośny płacz.

Jedną z najczęstszych oznak kryzysu ósmego miesiąca jest niestałość emocjonalna dziecka – w ciągu kilku chwil przechodzi od uśmiechu do krzyku i płaczu.

Nie ma powodów do niepokoju. To naturalny przejaw prawidłowego rozwoju emocjonalnego dziecka. Od około 6. miesiąca niemowlę „pracuje” nad wyrażaniem swoich uczuć. Emocje te są zwykle krótkotrwałe i nie zawsze determinują późniejszą osobowość dziecka. Jednak długotrwałe stany rozdrażnienia i częsty, nieuzasadniony płacz mogą świadczyć o mniej łagodnym usposobieniu. Dziecko dopiero uczy się wyrażania własnych potrzeb i uczuć, a dzieje się to zwykle przez naśladownictwo. Rodzice muszą więc pamiętać, że świat widziany oczyma dziecka nie jest tym, którzy widzą oni i sprawić, by jego poznawanie było dla malucha zarówno pouczającą lekcją, jak i dobrą zabawą.

Tylko mama

Mały nie chce być na rączkach u nikogo poza mną, nie daje mi odejść od siebie ani na chwilę zaraz jest krzyk i płacz przechodzący w histerię, jeśli się nie pojawię w ciągu kilku minut. Nie mogę wyjść z domu, ba!, nie mogę nawet wyjść z tego samego pokoju, w którym on jest. Kiedy się bawi i widzi w pobliżu np. tatę, to rękę wyciąga do tyłu i przytrzymuje mnie za ubranie, żeby go przypadkiem tatuś od mamy nie zabrał. Nie mogę spokojnie iść do toalety, zjeść obiadu, bo krzyczy i wyciąga rączki do mnie, więc często chodzę głodna, czekając na porę jego drzemki – opowiada na jednym z for internetowych Catty.

Ta przerażająco brzmiąca relacja nie jest niczym odosobnionym. Wiele mam boryka się z podobnym zachowaniem swoich dzieci. W okolicach ósmego miesiąca (i później) dziecko zaczyna rozumieć, że mama to z jednej strony odrębna osoba, ale z drugiej – to najbliższa, najukochańsza i najtroskliwsza opiekunka. To jej głos jest znajomy, jej dotyk najdelikatniejszy, to ona zawsze stoi na straży, gdy dzieje się coś złego. W parze z tymi nowymi wnioskami idzie rozwój uczuć o charakterze społecznym (determinuje to m.in. różnorodność mimiki i emocji, stanowiących reakcję na widok innych osób). Dziecko nie jest jednak jeszcze na tyle dojrzałe, by zrozumieć nieobecność mamy. Stąd krzyki i płacz, gdy tylko zniknie z pola widzenia. Nic więc dziwnego, że maluch lgnie do mamy i z rezerwą traktuje obce osoby, a czasami nawet najbliższą rodzinę (tata, dziadkowie).

Lęk przed obcymi

Czasem, gdy widzimy spacerujących z niemowlakiem w wózku rodziców, do których podchodzą stadami sąsiadki, wkładają głowy w wózeczek i gaworzą do malucha, żałujemy go i wcale nie dziwimy się, że wszczyna alarm. Ale co, jeśli dziecko reaguje wrzaskiem na widok dziadków, ciotek, a nawet własnego taty? Lęk przed obcymi, a ściślej mówiąc – wszystkimi, którzy nie są mamą, włącza się u dzieci właśnie około nieszczęsnego ósmego miesiąca. Ci, na których rękach maluch spędzał dotychczas całe godziny, są odrzucani. I nic nie potrafi przekonać go, że nikt nie chce zrobić mu krzywdy. Skąd się bierze tak dziwne zachowanie i jak „ucywilizować” dziecko?

W drugim półroczu życia, mniej więcej po 6. miesiącu, rozpoczyna się u niemowlęcia proces rozszerzania więzi społecznych. Interakcje z ludźmi nie polegają już tylko na rozsyłaniu promiennych uśmiechów każdej przyglądającej się dziecku osobie. Maluch potrafi już rozpoznać znane twarze i okazać różnorodność swoich emocji, obserwując bacznie, wciąż naśladując mimikę dorosłych, ale też eksperymentując ze swoimi grymasami. Mimo to bardzo trudno jest mu przyjaźnie nastawić się na kontakt z obcymi. Niechęć przed cielesnym kontaktem z nimi jest całkowicie naturalna na tym etapie rozwoju. Dodatkowo maluch rozwija się psychomotorycznie – odkrywa swoje „ja”, rozumie swoją odrębność, ale boi się fizycznego oddalenia najbliższych. Konsekwencją tego jest silny lęk przed obecnością nieznanych bądź niedostatecznie zapamiętanych twarzy. Niepokojące zachowanie dziecka z czasem mija, ale warto wprowadzić pewne sztuczki, które znacznie ułatwią rodzinie kontakt z dzieckiem, a mamie pozwolą nieco odpocząć od absorbującej miłości dziecka.

Nie jesteś wyrodną matką!

Jeśli musisz ze ściśniętym sercem chować się w kącie kuchni, by zjeść zimny obiad i wychodzisz zaczerpnąć świeżego powietrza przed dom, bo już nie pamiętasz, kiedy widziałaś coś poza białymi ścianami, nie miej wyrzutów sumienia.

To, że jesteś zmęczona zachowaniem swojego maleństwa i czujesz, że cię to przerasta, nie oznacza, że nie sprawdzasz się w roli matki.

Nie jesteś wyrodną matką! To, że jesteś zmęczona zachowaniem swojego maleństwa i czujesz, że sytuacja Cię przerasta nie oznacza, że nie sprawdzasz się w roli matki. To trudny okres zarówno dla rodziców, jak i dziecka, ale przy odrobinie pomysłowości, determinacji i delikatności możecie przejść przez niego z mniejszym uszczerbkiem dla nerwów.

Jak poradzić sobie z kryzysem ósmego miesiąca?

  • Przede wszystkim nie przyzwyczajaj dziecka do uległości. Bardzo trudno jest nie zareagować na płacz i pozostawić je, aż się wykrzyczy – nikt też tego od ciebie nie oczekuje. Warto jednak we wszystkim zachować umiar. Pamiętaj, że często płacz dziecka nie jest prawdziwy. Niektórzy psychologowie twierdzą, że jeśli dziecko płacze bez łez, to jest to tylko udawany płacz, którego celem jest np. zwrócenie na siebie uwagi. Nie musisz więc załatwiać swoich potrzeb fizjologicznych w asyście dziecka. Na te kilka minut spokojnie może pozostać z tatą, nie stanie się przez to przecież żadna tragedia.
  • Obserwuj zmiany, zachodzące w rozwoju malucha. W tym okresie potrafi on już rozróżniać nie tylko twarze, ale i dotyk czy głos drugiej osoby. Wykorzystaj to – oddalając się z pokoju, mów do dziecka. Słysząc twój głos, będzie spokojniejsze i pewne, że nie opuściłaś go zupełnie, a w przyszłości może to być też pretekstem do nauki raczkowania.
  • Przyzwyczajaj dziecko do swoich wyjść z domu. Nie zostawiaj go jednak od razu na kilka godzin. Zacznij od krótkich zakupów w sklepie i sprawdzaj, jak dziecko reaguje na twoją nieobecność. Pamiętaj, że nie ma ono jeszcze wyobraźni czasowej – nie rozumie, co znaczy „zaraz”, „za pół godziny”, więc nie ma znaczenia, co mówisz – ważne, że żegnasz się i witasz z dzieckiem z uśmiechem i spokojem.
  • Traktuj ciepło osoby, z którymi spotykasz się, gdy w pobliżu jest dziecko. Ono uważnie obserwuje, jak odnosisz się do nich, więc obdarzaj je często uśmiechem – nabierze do nich większego zaufania, gdy zobaczy, że ufasz im i ty.
  • Jeśli myślicie z partnerem o opiekunce do dziecka, nie rzucaj malucha na głęboką wodę. Zatrudnij nianię na kilka tygodni przed spodziewanym powrotem do pracy i spędzajcie czas we troje. Dziecko stopniowo zacznie przyzwyczajać się do obcej mu osoby i będzie mu dużo łatwiej zostać z nią na dłużej, gdy ty wyjdziesz z domu.


Kryzys ósmego miesiąca nie trwa wiecznie, ale też ograniczanie go do 3-4 miesięcy jest bezcelowe. U każdego dziecka przebiega on inaczej, u niektórych w ogóle się go nie rozpoznaje. Uzbrój się więc w cierpliwość i staraj się ze spokojem i uśmiechem na twarzy pomagać dziecku odkrywać świat.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Iwisia
2010-02-21

W ogólnie nie przypominam sobie u mojego synka kryzysu ósmego miesiąca. Najwidoczniej nie każde dziecko to przechodzi. Ufff.

Iwisia

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55