Metoda dr Karpa - czy to skuteczny sposób na ukojenie płaczu?

autor: Agata Cygan , 2013-09-19
Metoda dr Karpa - czy to skuteczny sposób na ukojenie płaczu?
Uspokojenie płaczącego maluszka to nie lada wyzwanie. Ilu rodziców, tyle sposobów. Jednak poza tymi tradycyjnymi, jak kołysanie czy śpiewanie, istnieje także sposób nietypowy. Jego autorem jest amerykański specjalista, dr Harvey Karp. Na czym polega osobliwość jego metody? Na prostocie!

Teoria Karpa

Zanim zapoznamy się z zasadami, jakie proponuje amerykański pediatra, autor dwóch bestsellerów „The Happiest Baby on the Block" oraz kontynuacji „The Happiest Toddler on the Block", zapraszany jako ekspert do wielu programów telewizyjnych, przyjrzyjmy się jego podstawowemu założeniu.

Zdaniem dr Karpa ciąża składa się niejako z 4-ech trymestrów. Po trzecim, który dla wszystkich zdaje się być etapem ostatnim, następuje kolejny, w czasie którego dziecko co prawda zmienia środowisko życia i z brzucha mamy przenosi się na świat, ale nadal, w wielu zachowaniach - przypomina płód. Ma podobne potrzeby, z których na razie nie potrafi zrezygnować: jest przyzwyczajone do niewielkiej przestrzeni, potrzebuje kołysania, czeka na dźwięki, które sprawią, że znowu poczuje się bezpieczne. Zaspokojenie tych potrzeb jest równoznaczne ze spokojem, co specjalista nazywa instynktem samouspokajania. Dlaczego? Niemowlę bowiem uspokaja się samodzielnie, a zadaniem rodzica jest jedynie ów instynkt obudzić. Jak? Za pomocą określonych czynników.

Pięć kroków do spokojnego snu

Podstawą metody Karpa jest więc, mówiąc najprościej, odtworzenie dziecku jego naturalnego środowiska - jedynego jakie zna: prenatalnego. Można to uczynić za pomocą pięciu prostych kroków.
1. Na początek ciasno owijamy dziecko w kocyk lub otulacz, tworząc swego rodzaju kokon. Chodzi o to, by rączki i nóżki były ściśle przywiedzione do tułowia, a z zawiniątka wyglądała jedynie główka. Skrępowane rączki i nóżki - wbrew pozorom - nie powodują u dziecka dyskomfortu. Wręcz przeciwnie, to właśnie ich nadmierne, chaotyczne, a przecież niezamierzone ruchy, często uniemożliwiają dziecku zaśnięcie. Zauważmy, że w brzuchu mamy wcale nie było więcej miejsca, a przecież maluszek - czuł się tam jak w raju!

2. Kolejną ważną zasadą jest odpowiednie ułożenie „zawiniątka". Maluszek powinien leżeć na brzuszku lub lekko na boku tak, by główka była skierowana nieco w dół. Dziecko w takiej pozycji można przytulić do siebie (tak jak w czasie przystawiania do piersi). Opierając się o rodzica brzuszkiem, niemowlę nie ma wrażenia, że spada - czuje się bezpieczniej i stabilniej.

3. Element trzeci to dźwięk. W czasie swojego 9-miesięcznego pobytu w brzuchu mamy do dziecka nieustannie docierały różne dźwięki (np. przepływająca krew pępowinowa), które jego niedojrzale jeszcze uszka odtwarzały jako swego rodzaju szum (tzw. biały szum). Zadaniem rodziców jest więc dostarczenie dziecku jednostajnych bodźców dźwiękowych, przypominających wspomniany szum. Można w tym celu „szumieć" do ucha dziecka bądź skorzystać z pomocy domowych urządzeń, jak suszarka, wentylator, odkurzacz itp. Można także kupić specjalną płytę z nagranym już „białym szumem".

4. Kolejna zasada to kołysanie. Wszak maluszek w brzuchu mamy wcale nie leżał bezczynnie - ruszał się wraz z nią! Stąd też dziecko znacznie szybciej się uspokoi, jeśli będziemy nim jednostajnie poruszać. Możemy to robić zarówno na stojąco, jak i na siedząco - jak nam wygodniej. Ważne jednak, by nasze ruchy były w miarę szybkie i o niewielkiej amplitudzie (nie „huśtamy" dziecka). Niektórzy zalecają nawet ruchy w stylu półprzysiadów czy podskakiwania. Pamiętajmy jednak, by podczas takich podskoków przytrzymywać główkę dziecka.

5. Element piąty i ostatni, to ssanie. Nieważne czy będzie to smoczek czy pierś. Najważniejszy jest bowiem sam odruch ssania, który działa na malucha uspokajająco.

Innowacja w prostocie

Jak łatwo zauważyć, metoda, zwana przez niektórych „otul, ukołysz, zaszum", wbrew pozorom wcale nie jest innowacyjna. Czyż próbując uspokoić płaczącego malca nie kołyszemy go intuicyjnie, nie szepczemy charakterystycznego „ciiiiiiii" albo - w ostateczności - nie proponujemy smoczka lub piersi. Zasadniczą różnicą, na jaką zwraca uwagę dr Karp, jest jednak połączenie wspomnianych elementów w jedną całość. Nie oznacza to rzecz jasna, że nasz maluszek nie może się uspokoić już podczas „szumienia"! Jeśli wcześniejsze etapy wywołają w nim senność, z pewnością nie będzie czekał do ostatniego!

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Brak komentarzy.

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55