Miejsce urodzenia – samolot?

autor: Monika Szostek-Kwapień , 2009-07-20
Miejsce urodzenia – samolot?
Bóle porodowe pojawiły się niespodziewanie na pokładzie samolotu. Pasażerów zaalarmował apel załogi, szukającej na pokładzie lekarza. Szczęśliwie samolotem wracało z urlopu dwóch lekarzy, którzy świetnie poradzili sobie z zdaniem. Sacha przyszła na świat – oklaskiwana przez pasażerów - 90 minut przed lądowaniem w Bostonie, a ponieważ samolot znajdował się wtedy na terytorium Kanady, dziewczynka może mieć kanadyjskie obywatelstwo.

Dziecko z bonusem

Takie historie nie zdarzają się tylko w filmach. A opowiedziane wydarzenie to nie jedyny przypadek, kiedy maluch przychodzi na świat w niezwykłym miejscu. Zdarzają się porody w pociągu, samolocie, taksówce, samochodzie, na komisariacie.

Poród w nietypowym miejscu może się wiązać z ciekawymi bonusami: darmowe bilety, prezenty, niespodzianki... - no i opowieść, którą można przekazywać z pokolenia na pokolenie.

Poród może zaskoczyć kobietę w przedziwnym miejscu – niekiedy nie ma już czasu albo możliwości, aby udać się do szpitala. Ale ma to też swoje dobre strony. Taki mały bohater od pierwszych chwil życia ma już na swoim koncie niezwykłą historię, a i linie lotnicze czy kolejowe szczególnie dbają wtedy o takiego pasażera na gapę, ofiarując mu na przykład darmowe bilety czy inne niespodzianki. Tak naprawdę poród w samolocie zdarza się bardzo rzadko. Linie lotnicze zabezpieczają się przed taką sytuacją i po prostu nie zezwalają na przelot samolotem kobietom ciężarnym powyżej 34. tygodnia ciąży (taki zapis znajduje się w regulaminie przewoźników). Ale poród w pociągu, samochodzie, na spacerze, w komisariacie – czemu nie?

Będzie policjantem?

Dorota Grądziel przyszła wraz z mężem na wyjaśnienia do białostockiego komisariatu policji. Wprawdzie była już w zaawansowanej ciąży, ale do porodu brakowało jeszcze sześciu tygodniu i nic nie wskazywało na to, że miałby się on odbyć wcześniej. Zdenerwowanie z powodu starszej córki, która narozrabiała w szkole, wywołało skurcze. Wprawdzie szybko wezwano pogotowie, ale to dwie posterunkowe fachowo przyjęły poród. Dziewczynka urodziła się śliczna i zdrowa – ...a może zostanie policjantką?...

Między Poznaniem a Grodziskiem

Mały Damian urodził się zaś mniej więcej między Poznaniem a Grodziskiem. Kiedy pociąg ruszył ze stacji w Grodzisku chłopiec uznał, że nie ma już na co czekać i można w końcu powitać świat. Wprawdzie wszyscy pasażerowie uciekli z przedziału, a w pociągu nie było też żadnego lekarza, ale ojciec chłopca świetnie poradził sobie z przyjęciem porodu. Owinął maluszka w swoją koszulę, a na stacji w Ptaszkowie na szczęśliwą rodzinkę czekało już pogotowie wezwane przez załogę pociągu. Czy mały Damian będzie miał w przyszłości słabość do Polskich Kolei Państwowych? Jeśli tak – to pewnie jako jeden z nielicznych obywateli…

Nie ma to jak u taty w samochodzie

Marysia, córeczka Wójciaków z Rabki, też postanowiła na miejsce porodu wybrać nietypowe miejsce. Kiedy w nocy żona zaczęła rodzić, Krzysztof Wójciak szybko wezwał karetkę. Spakował rzeczy do szpitala, zdążył jeszcze wypić kawę i postanowił, że na przyjazd lekarza poczekają przed domem. Kiedy żonie odeszły wody, zadzwonił na pogotowie raz jeszcze i usłyszał od dyspozytorki, że nie ma ona kontaktu z karetką, ale pomoc na pewno dojedzie. Wójciakowie postanowili, że może szybciej będzie, jeśli sami pojadą do szpitala swoim volkswagenem passatem. Do szpitala jednak nie dojechali, bo Wójciak - zagorzały przeciwnik porodów rodzinnych – musiał powitać maluszka na tylnej kanapie swojego samochodu. Potem zachował się jak profesjonalista – położył córeczkę na piersi żony, przykrył obie polarem i kurtką, przed przyjazdem karetki zdążył jeszcze wyjąć palcem wydzielinę z ust noworodka. Lekarz, który przybył na miejsce był bardziej zdenerwowany niż świeżo upieczony tatuś, a Marysia już pewnie zawsze z sentymentem będzie wspominać volkswageny passaty.

Punkt opłat czy porodów?

Przy punkcie poboru opłat na autostradzie A2 pewnego dnia zatrzymała się taksówka z rodzącą kobietą. Mariusz Michalak – pracownik Securitas – zamiast opłatę za przejazd autostradą – musiał wraz z taksówkarzem przyjąć… poród. Karetka pogotowia i śmigłowiec nie zdążyły dojechać na czas, ale dzielni panowie poradzili sobie wzorowo. Czy maluszek ma zagwarantowane darmowe przejazdy polskimi autostradami? – tego niestety nie wiemy.

Happy end dzięki YouTube

Ostatnimi czasy głośno było o Marcu Stephensie, który prawidłowo przyjął poród swojej żony dzięki… YoTube. Z ciekawości sprawdził w Internecie, jak przebiega poród i jak się później okazało – szybko musiał wykorzystać zdobytą wiedzę w praktyce. Kiedy jego partnerka zaczęła rodzić, a karetka nie mogła przyjechać – bo w szpitalu w tym czasie rodziło kilka innych kobiet, Marc Stephens przyjął samodzielnie poród. Wspominał potem, że na panikowanie po prostu nie było czasu, a żona – która wcześniej urodziła trójkę dzieci – też wiedziała, co robić.

Szybki kurs przyjmowania porodu

Kiedy zaskoczy nas poród, zawsze najpierw starajmy się wezwać pomoc. Zachowajmy zimną krew i zdajmy się na naturę – ona najlepiej wie, jak postępować.

Gdyby więc przytrafiło się odebrać poród w nietypowym miejscu - dajemy kilka wskazówek, jak to zrobić. Niezależnie od tego, czy poród zacznie się w samochodzie, samolocie czy pociągu – w pierwszej kolejności należy zawsze wezwać pomoc. Następnie kobieta powinna znaleźć najwygodniejszą dla siebie pozycję, a potem… głównie zdać się na naturę. Nasze ciało daje najlepsze wskazówki i podpowiada, co należy robić. Jeśli to tylko możliwe, osoba uczestnicząca w porodzie – czy to partner czy ktoś z obsługi samolotu czy pociągu, a może po prostu lekarz lub pielęgniarka, którzy przez przypadek znajdą się w pobliżu, powinni znaleźć nożyczki (w samochodzie rozwiązaniem  jest np. nóż do cięcia pasów), opatrunek, coś czym będzie można podwiązać pępowinę. Ważny jest też koc albo nawet koszula do okrycia dziecka po narodzinach.

Kiedy już widać główkę dziecka, rodzącej można pomóc, umieszczając jedną rękę na kroczu, a drugą przytrzymując główkę dziecka. Nie chodzi o to, aby wpychać malca do środka, a jedynie kontrolować poród – żeby noworodek nie wydostał się zbyt szybko – bo to grozi rozerwaniem krocza. Kiedy główka znajdzie się na zewnątrz, reszta ciałka maluszka powinna bez problemów wydostać się sama.

Nowo narodzony maluch potrzebuje przede wszystkim ciepła. Dlatego noworodka musimy opatulić kocem, ręcznikiem a nawet własnymi ubraniami, a następnie ułożyć na brzuchu mamy – żeby mógł zacząć ssać. Co z pępowiną? Po ustaniu tętnienia nakłada się dwa zaciski (może być tasiemka). Pierwszy w odległości ok. 2 cm od pierścienia skórnego pępowiny, drugi w odległości 2–3 cm od pierwszego. Następnie przecina się pępowinę ostrym narzędziem w odległości ok. 1 cm za pierwszym zaciskiem.

Pozostaje nam jeszcze czekać na urodzenie się łożyska. Zajmuje to ok. 15 -30 minut i w tym czasie nie powinniśmy ingerować – jeśli łożysko się oderwie, może dojść do krwotoku. Łożysko dobrze jest zawinąć chociażby w reklamówkę i zabrać ze sobą – w szpitalu powinien zobaczyć je lekarz.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

symbiosis11
2009-09-15

Ciekawe przygody :) fajnie jest liczyc na czyjas pomoc w takic przypadkach

symbiosis11
Basia25
2009-09-30

Ciekawe!! Nigdy nic niewiadomo, bo porod moze zdarzyc sie o kazdej porze i w kazdym miejscu- wszystko zalezy od LOSU i od tego kiedy nasze malenstwo zechce pojawic sie na tym swiecie:))) Najwazniejsze to NIE PANIKOWAC w takich sytuacjach :)))

Basia25
ILONA
2009-10-18

Miłoby było gdyby w takiej sytuacji byl w poblizu ktos kto potrafi odbierac porody ... albo ktos kto sie tego nie boi i potrafi pomoc rodzacej w takiej sytuacji :)

ILONA
domi
2009-10-21

W zasadzie to gdzie rodzimy i kto odbiera porod przestaje miec znaczenie dopiero gdy wszystko dobrze sie zakonczy.Taki dodatkowy stres dla rodzacej kobiety to musi byc straszne.Ja jestem panikara i nie wiem czy potrafilabym opanowac emocje czy wpadlabym w histerie.

domi
renia
2009-10-29

Kobieta ,ktora wsiada do samolotu w ciazy a zwlaszcza w zaawansowanej musi brac pod uwage ryzyko rozpoczecia porodu.Nigdy nie wiemy kiedy malenstwo zacznie pchac sie na swiat.To samo przeciez moze przydarzyc sie w pociagu czy na statku.

renia
zabka300
2009-12-22

Moja babcia urodzila mojego tate w wieku 17 lat, bedac w domu ze swoja mama. Tez neisamowite. A urodzilam tate kloca ponad 4 kg :) hih

zabka300
Jolaola
2010-06-29

A po co ciąć pępowinę? Za dużo zachodu, przecież można zrobić wtedy narodziny Lotosowe:)

~Jolaola
Sabinka
2010-10-21

Linie lotnicze chcąc sie ustrzec przed porodami na pokładzie samolotu wprowadzają ograniczenia. Mozna zwykle podróżować do 27 tygodnia.

~Sabinka

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
HPV
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55