Mój partner „maminsynek” - jak się to odbije na naszym związku i planowaniu rodziny?

autor: Marta Czajka , 2011-03-03
Mój partner „maminsynek” -  jak się to odbije na naszym związku i planowaniu rodziny?
Trzydziestka na karku, a oni na dobre nie potrafią opuścić rodzinnego gniazda. Uczepieni matczynej spódnicy wciąż potrzebują przytulania, pomocy i dobrej rady. We Włoszech nazywają ich „przerośniętymi bobasami”, w Australii „bumerangami”, a w Austrii kpią, że na zawsze zamieszkali w hotelu „Mama”. O kim mowa? Oczywiście – o „maminsynkach”. Też jesteś w związku, w którym Twój partner jest trochę „za blisko” w relacji ze swoją matką? Jeśli tak, i w dodatku zaczyna ci to nastręczać nieprzyjemności - dowiedz się z czym wiąże się życie z „synalkiem mamusi”!

„Synek mamusi” – dobry materiał na męża?

Według badań przeprowadzonych przez Hellmark Cards, aż 43 procent mężczyzn uważa własną matkę za kobietę swojego życia.

Relacja matki z synem zmienia się w ciągu życia: na początku bardzo silna, z upływem lat staje się nieco luźniejsza, po to by mężczyzna na jej podstawie mógł stworzyć związek z kobietą, którą uczyni swoją partnerką. To kobieta, którą wybierze zajmuje główne miejsce w jego życiu. Miejsce, które do tej pory należało do matki. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy mimo osiągnięcia dojrzałego wieku i trwania w szczęśliwym związku, mężczyzna wciąż widzi w matce osobę, która powinna mieć największy wpływ na jego życie i decyzje przez niego podejmowane. Oczywiście wszystko to, bardzo często ze szkodą dla psychiki i poczucia wartości jego życiowej partnerki.

Gola: Zdajecie sobie sprawę z tego, że jestem z facetem od 8 lat! On ma 37 lat, pracuje z mamusią, dzwonią do siebie w weekendy jak się nie widzą i oczywiście on jeździ do niej. gdy ja jestem w pracy, a on ma wolny weekend, kiedy rozmawiają ze sobą to on łapie ją za kolano a ona odwdzięcza się tym samym. Pomocy...


Fakt - powyższe wyznanie brzmi przerażająco, ale czy należy winić za to tylko partnera? Okazuje się, że nie koniecznie - „maminsynek" to produkt nadmiernej opieki ze strony matki. Prawda jest taka, że matka naszego ukochanego poprzez ciągłe „dmuchanie i chuchanie na synka" zgotowała nam ciężki los - życie z „maminsynkiem" może być trudne. Niełatwo przecież dzielić się ukochanym mężczyzną z inną kobietą, zwłaszcza jeżeli ta najważniejsza dla niego osoba nie zawsze nas akceptuje. Jak rozpoznać w mężczyźnie „maminsynka"? A jeśli już wiemy, że nasz życiowy partner jest „synusiem mamusi" - jak odbije się to na naszym związku i planowaniu rodziny?

Jak rozpoznać „maminsynka”?

Z badań wynika, że mężczyźni wybierając partnerkę na całe życie, dużo częściej kierują się jej podobieństwem do własnej matki, niż seksapilem i dopasowaniem seksualnym.

Mężczyźni klasyfikowani pod wspólną kategorią „maminsynków" sprawiają bardzo pozytywne „pierwsze wrażenie" i na pozór wydają się być idealnymi partnerami: są niezwykle czuli, opiekuńczy, potrafią godzinami rozmawiać o emocjach, otaczają szacunkiem własną mamę i często czule o niej opowiadają - a to bardzo pociąga kobiety. Tacy faceci z reguły są dobrymi mężami, ojcami i potrafią dbać o domowe ognisko, ponieważ pragną kontynuować to, co sami wynieśli z rodzinnego domu. Wszystko to wydaje się przemawiać za „maminsynkiem" jako życiowym partnerem. Ale gdzie jest haczyk?

Haczyków jest niestety całe mnóstwo. Otóż mężczyzna, który jest pod silnym wpływem matki ma problem z wyrażaniem własnego zdania, a każdą waszą „wspólną" decyzję musi najpierw omówić z rodzicielką. Co więcej, jest na każde jej zawołanie, nawet kosztem waszych wspólnych, ważnych spraw. Jeśli mama mieszka daleko, a kontakty z nią najczęściej ograniczają się do częstych rozmów telefonicznych, dasz radę jeszcze jakoś to przełknąć. Ale jeśli mieszkacie blisko siebie to powinnaś przyzwyczaić się również do częstych wizyt mamy w waszym domu.

„Maminsynek" często porównuje partnerkę do matki: to ona lepiej gotuje, ona jest bardziej gospodarna i ona wie więcej na temat wychowania dzieci - szczególnie waszych. Zazwyczaj ma na niego tak duży wpływ, że mężczyzna o twoje zdanie zapyta na końcu, a w najgorszym przypadku - wcale. A gdy w kłótni wytkniesz mu zbytnie trzymanie się „spódnicy mamy", zdenerwuje się i zawsze będzie bronił rodzicielki, zupełnie nie rozumiejąc twoich argumentów. Nawet jeśli na jakiś czas się wyciszy i zacznie „grać z tobą w jednej drużynie" jego mama i tak będzie się starała szybko przywrócić uprzedni stan rzeczy.


Anika81: Jeszcze ani razu nie wstawił się za mnę w jakiś sporach. Czuje się dziwnie. A jak ja coś mówię o niej nie zawsze pochlebnie, to zawsze staje w jej obronie. Jak ja mam się do tego odnieść? Jak zachowywać? Boje się, że za kilka lat nas zostawi i pójdzie zajmować się matką:(


Niestety najczęściej prawda wygląda tak, że dla swojej mamy syn jest wspaniałym, pozbawionym wad mężczyzną, a ty z perspektywy teściowej, jesteś po prostu niegodna takiego partnera. Musisz się również przygotować, że dla twojego faceta „maminsynka" to mama będzie kobietą numer jeden w jego życiu, a ty zawsze będziesz zajmować zaszczytne, ale niestety - drugie miejsce. Musisz być gotowa również na to, że mama ukochanego będzie wiedziała bardzo dużo na temat waszych spraw - nawet intymnych. Takie ujawnianie najskrytszych tajemnic pary osobom trzecim okazuje się szczególnie raniące, uczucia kobiety podobne są wówczas do tych, które towarzyszą zdradzie emocjonalnej.


KS: Mój maminsynek z wiekiem jest coraz bardziej związany z mamusią, a ona bardziej zaciska mu smycz na szyi. To już choroba - stracony dla ludzkości! Teraz ten ich związek nazywa się „opieka nad matka staruszką", nawet na wczasy z tą staruszką jeździ sam, a ja muszę sama sobie organizować towarzystwo na wyjazd, bo mąż już nie ma urlopu. Kobiety! Maminsynka należy od początku za gardziel trzymać...


Jeśli zauważyłaś w swoim mężczyźnie powyższe zachowania i cechy, twoje życie z nim nie będzie łatwe i nie licz, że z czasem coś samo się zmieni. Czasem konieczna jest terapia dla par lub przynajmniej niejedna szczera rozmowa.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

ania
2014-03-10

rok temu poznalam fajnego faceta,byloby ok gdyby nie jego mama ktora kontroluje go za kazdym razem,dzwoni do pracy,usprawiedliwia go,probuje zalatwiac za niego sprawy,on natomiast zwierza jej sie ze wszystkiego co jest w naszym zwiazku. chcialam zebysmy sprobowali wspolnie zamieszkac ale stwierdzil ze nie zostawi mamy samej bo jest wazna dla niego,a martwi sie o niego bo jest jego matka,kiedy zapytalam czy ja nie moge martywic sie o niego odpowiedzial ze ja to ja a to przecierz jest jego matka,nie robi zadnego ruchu bez jej wiedzy,jesli jest cos nie po jej mysli to placze i mowi ze sie martwi,zastanawiam sie co dalej bedzie

~ania
bzzz
2014-06-30

ehh...chciałem żonę przeprowadzić z córeczką z jej panieńskiego mieszkania 28 m2 do mojego tzn w przyszłości mojego domu na piętro 170m2 ale zarzuciła mi że jestem maminsynkiem bo rodzice na dole mieszkają i d..pa :( Po jej kłótni o pieniądze że "za mało mam" na koncie pół roku temu wyprowadziłem się od niej - znaczy się kazała mi wyp...ć... teraz mi założyła sprawę w sądzie o 5tys alimonów miesięcznie a ja idę jutro do prawniczki pisać pozew o rozwód.ehh...głupie są te baby...ja jej przynajmniej nie robiłem burdy że na wczasy pojechała z mamusią....D..pa....trza ruszyć do przodu...Szkoda tylko że córeczkę będę rzadko widywał i miał ograniczoną rolę w jej życiu. To mnie boli najbardziej i do końca zycia tej starej qrwie jej matce nie wybaczę wpierd...nia się i rozje..nku naszego małżeństwa oraz tego że mi odebrała córkę.

~bzzz

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55