Nadopiekuńczość, czyli jak nie zagłaskać dziecka?

autor: Paulina Wójtowicz , 2009-12-02
Nadopiekuńczość, czyli jak nie zagłaskać dziecka?
Opieka nad dzieckiem jest podstawowym obowiązkiem rodzica. Niemowlę potrzebuje pomocy i obecności mamy czy taty w każdej niemal czynności. Stwarza to ryzyko wyręczania dorastającego malucha w zadaniach, a w konsekwencji zablokowania jego rozwoju. Jak nie przesadzić i nie stać się nadopiekuńczym rodzicem?

Pieszczoty, przytulanki i całuski

Pojawiające się w domu dziecko zawsze wywraca do góry nogami świat dorosłych. Nie tylko wymaga opieki i wsparcia w stawianiu pierwszych, rozwojowych kroków, ale i potrzebuje bliskości rodziców, a szczególnie mamy – tej, z którą był i jest związany więzią szczególną. Rodzice nie próżnują więc i tulą, pieszczą i całują dziecko przy każdej okazji. Życie z takim małym słodziakiem staje się nowym, barwnym doświadczeniem. Potrzeba bliskiego kontaktu i ochrony własnego dziecka przed wszystkim, co złe jest naturalnym odruchem rodzica. Pomaga w pełniejszym rozwoju kompetencji społecznych i emocjonalnych malucha, a i samym dorosłym pozwala spełnić się w roli opiekuna. Zwykle taki maluch jest oczkiem w głowach rodziców. I tu zaczynają się schody. Bo o ile towarzyszenie dziecku w poznawaniu świata i wyjaśnianie wszelkich zjawisk jest całkowicie na miejscu, to chronienie go przed każdym, nawet niegroźnym krokiem, byle by nie się nic go nie zabolało już nie.

Przedawkowana opieka

W psychologii wyznacza się cztery cechy, których stopień opisuje właściwą relację rodziców z dzieckiem. Są to:

  • bliskość emocjonalna,
  • naturalne wspieranie dziecka i pomoc w stawianiu pierwszych kroków,
  • swoboda, jaką rodzice dają dziecku w uczeniu się świata, podejmowaniu decyzji i popełnianiu błędów,
  • wymagania, które dorośli stawiają maluchowi oraz stopień kontroli jego postępów.
Dziecko musi się samo nauczyć świata, nawet popełniając błędy. Rolą rodzica jest tłumaczenie, nazywanie, wyjaśnianie, ale nie wyręczanie i podejmowanie decyzji za nie.

W przypadku nadopiekuńczych rodziców wszystkie te wyznaczniki są nadużywane. Bardzo emocjonalnie reagują na każdy ruch dziecka, są przewrażliwieni na punkcie dziecięcych dolegliwości i panikują, gdy dziecko robi coś niespodziewanego, choć wcale nie niepokojącego. Podobnie jest we wspieraniu rozwoju malucha – pomoc niesiona przez kochającą mamę czy troskliwego tatę jest często zbyteczna. Dziecko musi się samo nauczyć świata, nawet popełniając błędy. Rolą rodzica jest tłumaczenie, nazywanie, wyjaśnianie, ale nie wyręczanie i podejmowanie decyzji za nie. Także wymagania muszą być stopniowane. Im dziecko starsze, tym wyżej można stawiać poprzeczkę jego samodzielności, ale też nie zostawiać go samego z problemem. We wszystkim potrzebna jest równowaga i rozsądek. Kontrola nie może naruszać przestrzeni i prywatności dziecka.

Nałóg rodzica = uzależnienie dziecka

Nadopiekuńczość jest pewnego rodzaju nałogiem. Mechanizm uzależnień jest tu bardzo podobny. Rodzic nie widzi problemu, jego działanie jest nieświadome, zaostrzane bardzo mocnym uczuciem i próbą przekonania siebie samego, że rezygnując z własnych potrzeb i poświęcając uwagę i czas dziecku jest dobrym rodzicem. Wszelka krytyka jest nieskuteczna, ponieważ napotyka na blokadę związaną z percepcją siebie jako najlepszego i kochającego rodzica, który chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Trzeba jednak pamiętać, że uzależnienie to może mieć daleko idące konsekwencje. Każdy nałóg odbija się na najbliższym otoczeniu, w tym wypadku – dziecku. Jeżeli dziś ty jesteś nadopiekuńczy, uzależniony od udzielania pomocy swojemu dziecku, w przyszłości to ono będzie uzależnione od ciebie i nie będzie potrafiło żyć samodzielnie własnym życiem. Idealny rodzic to nie ten, który żyje za dziecko, ale ten, który tłumaczy mu, jak żyć.

Psychologowie wyróżniają u dzieci nadopiekuńczych rodziców dwie postawy – bezbronną i roszcze-niową. Postawa bezbronna cechuje się, jak sama nazwa wskazuje, odczuwaniem przez dziecko braków – śmiałości, odwagi, wiary we własne możliwości, samodzielności. Wariant roszczeniowy natomiast to manifestowanie buntu – walka o kontrolę nad własnym życiem i jednoczesne poczucie winy wobec tych, którzy chcieli dobrze (rodzice), bezkrytyczność, bezkarność, oczekiwanie służalczości ze strony innych. W obu przypadkach – brak motywacji, problemy ze zdefiniowaniem celów, kłopoty w relacjach społecznych, nawiązywaniem i utrzymywaniem kontaktów z innymi.

Parasol tylko w czasie deszczu

Każdy rodzic bardziej lub mniej uświadamia sobie, że ich dziecko w końcu stanie twarzą w twarz ze światem, tym okrutnym również. Mając na uwadze własne doświadczenia i błędy chce chronić je przed złem jak najdłużej. Ale to niemożliwe. Nie można otworzyć drzwi prawdziwego świata przed dzieckiem kilkuletnim, by nie doznało szoku i nieprzystosowania do rzeczywistości. Dziecko należy przed złem chronić, ale umieć rozróżnić, co właściwie nim jest.

Parasol ochronny otwieraj tylko w czasie deszczu, nie, kiedy się zaledwie chmurzy.

Kiedy widzisz, że maluch może się przewrócić, nie krzycz: uważaj, nie rób tego, nie dotykaj, zostaw, bo się przewrócisz!. Z drobnego upadku tragedii nie będzie, za to nauka na przyszłość, że konsekwencją takiego ruchu czy decyzji jest coś niedobrego, owszem. Jeśli natomiast dziecku rzeczywiście grozi niebezpieczeństwo i trzeba zareagować – rób to. Ale otwieraj parasol tylko w czasie deszczu, nie, kiedy się zaledwie chmurzy. Daj znać maluchowi, że jesteś, że ma w tobie oparcie, ale daj mu też pole do popisu. Pokazuj mu rzeczywistość taką, jaka jest. Jej treści nic nie zmieni, ale forma, w której będzie ona podana zależy już tylko od ciebie.

Mamo, daj mi szansę!

Niemowlę nie posiada jeszcze na tyle rozwiniętej świadomości, by zrozumieć zachodzące wokół niego procesy. Nie potrafi też rozróżnić jakie czynności i kiedy powinno wykonać samodzielnie, bez niczyjej pomocy. Przyjmuje za normę, że mama czy tata wykonują pewne czynności za niego i trudno mu zaakceptować potrzebę wypełniania obowiązków w przyszłości. Jeżeli kilkumiesięczny maluch nie dostanie swojej szansy na samodzielne zdobywanie nowych umiejętności, jako kilkuletnie dziecko będzie mieć prawdopodobnie trudności z pokonywaniem trudności. Daj mu więc szansę i pozwól dziecku wykorzystać ją tak, jak potrafi.

Odciąć pępowinę

Pierwsze miesiące i lata życia dziecka często utwierdzają rodziców w przekonaniu, że dziecko z wieloma sytuacjami jeszcze sobie nie radzi. Nie próbują zrozumieć, że jedynym sposobem na to, by maluch wyniósł naukę ze swoich małych doświadczeń są próby. Usuwanie przeszkód, jakie stawiane są przed dzieckiem nie motywuje go do działania, poznawania i zdobywania, a także ryzykowania. Maluch wyrasta na osobę, która zderza się z takimi problemami jak lęk przed nowymi wyzwaniami, bezradność, brak pewności siebie, poczucie niskiej wartości i uzależnienia od innych. Aby więc nie dopuścić do zniekształcenia osobowości dziecka, odcinaj pępowinę. Nie jednym, szybkim, bolesnym ruchem, ale systematycznym i stanowczym zachęcaniem dziecka do samodzielnego stawiania czoła wszystkiemu, co nowe.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

renia
2009-12-03

To bardzo trudny temat.Ciezko samemu zauwazyc jakim sie jest rodzicem. Chociaz wydaje mi sie,ze naleze do grona rodzicow nadopiekunczych. Sama w dziecinstwie otrzymalam bardzo duzo milosci od swoich rodzicow i teraz chce przekazac te milosc mojej coreczce i jak Bog da jej rodzenstwu .Ale czy podciadgnac to pod nadopiekunczosc nie mam pojecia.

renia
Basia25
2009-12-03

W tym temacie ciezko raczej debatowac bo jakby nie patrzec to ze rodzice sa bardzo zwiazane ze swoimi dziecmi, chca jak najlepiej dla swoich pociech, laczy ich ogromna wiez i milosc wcale nie oznacza ze jestesmy nadopiekunczy. Dobrze, ze piszecie o tym temacie bo tak naprawde nadmierna opieka nie chroni dziecka, wrecz przeciwnie, naraza je na powazne kłopoty w zyciu.

Basia25
domi
2009-12-04

Nie wiem jaka jestem mama ale wiem ,ze staram sie wyposrodkowac.Bardzo latwo pomylic nadopiekunczosc z miloscia i troska o dziecko. Wydaje mi sie,ze innaczej wychowuje sie pierwsze dziecko a innaczej kolejne. Przy pierwszym dziecku latwiej o bledy wychowawcze.

domi
zabka300
2009-12-10

Bardzo duzo jest babć, ktore zaglaskuja dziecko. Nawet mama dziecka tak nie dba i nie rozpieszcza dziecka jak babcia. A jak są 2 babcie, to juz w ogole....

zabka300
ela
2010-06-30

Witam wszystkich.
Zabka300 takie juz babc prawo,ze moga a nawet powinny zaglaskiwac dzieci. My czyli rodzice jestesmy od wychowywania a one od rozpieszczania i wielkie dzieki im za to.Co lepsze babcia ,ktora wogole sie wnukami nie interesuje czy babcia dajaca wnukowi cala swoja milosc?
Pozdrawiam .Ela.

~ela

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55