Najmłodsi i infekcje

autor: Marcin Bielowicz , 2009-10-26
Najmłodsi i infekcje
Jesienno-zimowe kłopoty z utrzymaniem balansu między przegrzaniem a zaziębieniem to utrapienie wszystkich rodziców. Bywa, że ledwo jedna infekcja się kończy, a już druga zajmuje jej miejsce. Jednak zapewniając maluchowi odpowiednią opiekę – i przy odrobinie szczęścia – na pewno uda Ci się uchronić dziecko od wielu chorób.

Pożegnanie jesieni – pożegnanie infekcji?

Przeziębienie to infekcja wirusowa nosa i gardła – i jest to zdecydowanie najczęstsza choroba małych dzieci. Szczególnie powinniśmy uważać na nią w okresie jesienno-zimowym, kiedy dorosły układ odpornościowy – a co dopiero małych dzieci – wyjątkowo narażony jest na wszechobecne wirusy oddechowe. Pamiętajmy: jako, że znajdują się one na błonach śluzowych gardła i nosa, każde kaszlnięcie lub kichnięcie to potencjalny zaczątek choroby. A że trudno (o ile nie jest to niemożliwe) uniknąć kontaktu z drobnoustrojami (czy to na ulicach, w środkach komunikacji miejskiej, czy np. w przedszkolu) – czeka nas ciężka batalia o zdrowie brzdąca. Pamiętaj też, że to właśnie w dużych skupiskach ludzkich – czyli chociażby przedszkolach – najłatwiej o zarażenie poprzez dotyk.

Gorączka, czyli zostajesz w domu

Jeśli temperatura wynosi 37 stopni, to znak, że organizm walczy – więc jeszcze nie ma powodów do paniki.

Pierwszym objawem infekcji jest z reguły podwyższona temperatura, która osiąga wtedy wysokość 38 stopni Celsjusza. Jeśli wynosi ona 37, to znak, że organizm walczy – więc jeszcze nie ma powodów do paniki. Kolejnymi „stadiami”, czy raczej krokami „w głąb” stanu chorobowego są: katar (przechodzący z wodnistego w śluzowaty), kaszel (suchy bądź wilgotny) oraz suchość w gardle, czasem przybierająca bardzo ostrą postać, bardzo utrudniającą (poprzez ból) chociażby picie i jedzenie.

Kluczowe trzy dni

Pamiętajmy: o tym, czy choroba rozwinie się, decydują pewne warunki. Dlatego najlepiej poddać dziecko opiece w domu, gdzie trzeba zapewnić mu spokój, ciepło i odpoczynek – aby organizm mógł zebrać siły do walki.

Istnieje realna szansa na opanowanie sytuacji w pierwszych trzech dniach. Bardzo bowiem możliwe, że brzdąc zapadł na „trzydniówkę”.

W ten sposób istnieje realna szansa na opanowanie sytuacji w pierwszych trzech dniach. Bardzo bowiem możliwe, że brzdąc zapadł na „trzydniówkę” (najczęściej występuje u dzieci między 6 a 36 miesiącem), która po tym okresie musi ustąpić. Jej przebycie powoduje jednak, że następnym razem będziemy mieli pewność, że to nie ona (organizm uodparnia się na resztę życia). Zaopatrzmy się w leki odpowiednie dla wieku dziecka: najlepiej skonsultować się z lekarzem, choć ewentualnie można – w sytuacji awaryjnej – ograniczyć się do konsultacji w aptece. Zadbajmy też o odpowiednią wilgotność w domu, aby nie przesuszać błon śluzowych nosa – możemy zawiesić nawilżacze powietrza, lub po prostu położyć mokre ręczniki na kaloryferach. Przy zatkanym nosie można też pomyśleć o naparze z rumianku (przy inhalacji pamiętaj o zachowaniu ostrożności). Dobrym krokiem na początek jest ciepła (ale nie gorąca) kąpiel, aby zagrzać organizm. Starszym dzieciom oczywiście podajemy herbatę z sokiem (np. z aronii).

Najlepszy lekarz

Zwolnienie lekarskie na opiekę nad dzieckiem może otrzymać zarówno mama, jak i tata. Jedyny warunek jest taki, że dziecko nie może przekroczyć żelaznej granicy 14 lat. W ciągu roku  przysługuje nam 60 dni na opiekę nad wszystkimi dziećmi. Kwestia wynagrodzenia też jest jasno określona przez prawo – przysługuje nam za te dni 80% pensji, na jaką normalnie możemy liczyć. Zawsze też można skorzystać z innych możliwości – poprosić o pomoc babcie dziecka (czyli nasze mamy) lub inne bliskie nam osoby. Pamiętajmy jednak, że takim „prezentem” możemy obciążać tylko osoby, które wcześniej zdeklarowały chęć pomagania nam w tego typu sytuacjach.

Walka przez odżywianie

W zależności od wieku dziecka, różnie wygląda sprawa niezbędnych dla niego składników odżywczych i ich źródeł. Starsze dzieci mogą spokojnie polegać na takich domowych specjałach, jak mleko z miodem czy syrop z cebuli i miodu. Kiedy jednak mamy do czynienia z mniejszym dzieckiem, należy być bardziej ostrożnym w doborze specyfików. Podczas gorączki dziecka karmionego piersią należy kontynuować karmienie, a nawet zwiększyć jego częstotliwość. Pamiętajmy jednak, żeby nie zmuszać dziecka do jedzenia! Malec karmiony mieszanką z butelki powinien tymczasem otrzymywać także odpowiednie dla niego wody mineralne. Kluczową bowiem kwestią jest uzupełnianie płynów. Z biegiem czasu maluch będzie mógł (o ile już mu wolno) zjeść coś bardziej treściwego, jak tartą zupę jarzynową. Kiedy dziecko otrzymuje antybiotyk, potrzebuje odbudować zniszczoną florę bakteryjną – pomoże mu w tym karmienie piersią oraz (skonsultowane z lekarzem) preparaty probiotyczne (pamiętajmy, dziecko nie od razu może sięgać po jogurt czy kefir). Mleko i jego pochodne nie mogą być podawane przed i po przyjęciu antybiotyków (plus-minus dwie godziny), ponieważ dobroczynne bakterie w nich zawarte giną w kontakcie z lekiem.

Podstawowe zasady

Jeśli kąpiemy dziecko z gorączka, pamiętajmy – temperatura wody nie może być za niska ani za wysoka.

Jeśli kąpiemy dziecko z gorączka, pamiętajmy – temperatura wody nie może być za niska ani za wysoka – podobnie, jak temperatura panująca w łazience. Co do spacerów i świeżego powietrza – jeśli maluch ma gorączkę są one wykluczone; jeśli cierpi jedynie na katar – można wyjść na krótki spacer, ale tylko z dobrze ubranym dzieckiem. Kiedy jest zła pogoda zrezygnujmy z takich wypraw, ograniczając się do otworzenia okna na krótki czas.

A co potem?

Po przebytej chorobie nie powinno się od razu rozszerzać diety niemowlaka, gdyż grozi to alergią. Dziecku już zaprzyjaźnionemu z owocami warto dawać te bogate w witaminą C i błonnik, ponieważ trzeba jak najszybciej wzmocnić układ odpornościowy i odbudować florę bakteryjną. I jeszcze jedna uwaga – nawet jeśli dziecko szybko wróci do zdrowia, nie śpieszmy się z ponownym wysyłaniem go do  przedszkola – dajmy mu co najmniej owe wspomniane wyżej trzy dni, aby jego organizm miał szansę się wzmocnić.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

renia
2009-10-26

Niestety jesienna pogoda i centralne ogrzewanie to warunki sprzyjajace wszelkim infekcjom.Wiadomo,ze jak dziecko ma goraczke i powazniejsza chorobe to nie powinno wychodzic na spacery. Jesli jednak jest to tylko katar to ja zabieram moja core na pole. Na powietrzu zdecydowanie jej sie lepiej oddycha niz w domu i predzej katar schodzi.

renia
Basia25
2009-10-29

Mój synek nawet dużo nie choruje :) Mam jednak kolezanke, której córeczka bez przerwy "nabywa"jakies infekcje. Ostatnio mała choruje na zapalenie ucha środkowego. Kolezanka praktycznie caly czas jest na zwolnieniu bo opiekuje sie mala, która jak tylko wyleczy sie z jednej infekcji juz łapie kolejna :(

Basia25
domi
2009-11-02

Sa dzieci bardziej odporne i takie,ktore lapia wszystkie infekcje. Nie wiem jak bedzie z Kubusiem bo nie ma duzej stycznosci z innymi dziecmi i przez to nie choruje.Moze chroni go tez to,ze karmie piersia.
Uwazam,ze zdecydowanie czesciej choruja dzieci alergiczne .

domi
ela
2010-06-30

Witam wszystkich.
Przedszkole czy zlobek potrafia zlamac nawet najodporniejszego malucha. Niestety bedzie tak do czasu az rodzice naucza sie ,ze chore dziecko siedzi w domu a nie laduje w zlobku czy przedszkolu zarazajac inne dzieci. Zgadzam sie ,ze alergicy sa bardziej podatni na choroby.
Pozdrawiam .Ela.

~ela

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55