Nie płacz, kochanie...

autor: Aleksandra Budner , 2009-07-20
Nie płacz, kochanie...
Małe dzieci zwykle często płaczą. Naturalnie – to przecież jedyny dostępny im – i jednocześnie najlepszy na razie – sposób komunikacji. Przez pierwszy okres życia malucha trzeba się zatem przygotować do jego płaczu, kwilenia i marudzenia. Bo zresztą, jak inaczej może wam coś powiedzieć?

Gdyby niemowlęta potrafiły mówić, oszczędziłoby to mnóstwa nieporozumień, niepokoju i stresu. Niestety, nie jest tak dobrze.

Krzyk dziecka jest specyficznym dźwiękiem, który powoduje w ciele matki charakterystyczne objawy, między innymi: podwyższenie ciśnienia krwi, przyspieszenie akcji serca, wzmożoną potliwość... i inne. Nie sposób go zignorować i przejść obok obojętnie.

Płacz w różnych momentach życia może się od siebie różnić. Początkowo dziecko sygnalizuje niezadowolenie wyłącznie grymasem i krzykiem, dopiero około 3 miesiąca życia pojawiają się łzy.

Czasami płacz nie ma żadnej poważnej przyczyny, jest na przykład sposobem zwrócenia na siebie uwagi, reakcją na nudę lub samotność. Jeżeli nakarmiłaś maluszka, zmieniłaś mu pieluszkę, sprawdziłaś, że nic mu się nie dzieje - wtedy musisz podejść do sytuacji ze spokojem i opanowaniem. Musisz pamiętać, że dziecko doskonale odczuwa twój nastrój. Jeśli będziesz zdenerwowana lub zła, udzielą mu się twoje niepokoje i bardzo trudno będzie je ułożyć do snu. Zatem, zanim podejdziesz do łóżeczka - sama spróbuj się rozluźnić i uspokoić.

Weź maleństwo na ręce, przytul do siebie, zaśpiewaj mu kołysankę. Czasami niemowlę potrzebuje odrobinę więcej czułości i bliskości. I to wystarcza. Na pewno przestanie płakać. Możesz pozwolić na noszenie tacie, a ty, droga mamo - idź do innego pokoju odpocząć i... absolutnie nie wpadaj po kilku minutach, by sprawdzić, co się dzieje. Mężczyzna na pewno w tej sytuacji poradzi sobie śpiewająco. Tylko daj mu szansę!

Ale jestem głodny!

Jeśli płacz dziecka jest częsty i nie pomagają w jego łagodzeniu żadne metody, wówczas należy zwrócić uwagę na kilka elementów. Po pierwsze trzeba wykluczyć to, co najbardziej oczywiste – że maluch może być po prostu głodny. Jeżeli krzyk jest intensywny, a malec z łapczywością rzuca się na pierś – problem rozwiązany. Nie należy jednak ulegać ciągłym zachciankom szkraba. Zanim podamy mu jedzenie, sprawdźmy najpierw, czy jest rzeczywiście głodny, czy też potrzebuje jedynie bliskości.

Zimno mi mamo!

Przyczyną płaczu może być również zbyt wysoka lub zbyt niska temperatura otoczenia. Optymalnie ciepło w domu to 20-22˚C w dzień i 18˚C w nocy. Należy pamiętać, że malec wymaga ciepła także podczas karmienia, dlatego trzeba okryć go kocykiem. Charakterystycznym sygnałem wyziębienia organizmu jest zimny kark dziecka. To wyraźny znak tego, że nasza pociecha marznie. Wcale nie są to zimne rączki – jak twierdzi duża część rodziców. Wychodząc na powietrze trzeba ubranko dziecka dostosować do panującej tam temperatury. Najważniejsza jest zasada złotego środka: nie wyziębiać i nie przegrzewać!

Niech ktoś zmieni mi pieluchę!

Mokra pieluszka także może być przyczyną płaczu dziecka, zwłaszcza gdy odparzy sobie ono pupę. W ten właśnie sposób zasygnalizuje nam swoje niekomfortowe położenie. Wystarczy umyć pupę malca, posmarować ją ochronnym kremem lub maścią i zmienić pieluszkę na suchą. Kłopot powinien zniknąć błyskawicznie.

Boję się!

Małym dzieciom niewiele potrzeba do płaczu. Wystarczy zły sen, nagłe przebudzenie, niewyspanie. Dziecko powinno wybudzać się stopniowo, swoim rytmem, każdy głośniejszy krzyk, hałas może je wystraszyć. Także podczas obcowania z malcem możecie niechcący go przerazić. Wystarczy zbyt szybki, gwałtowny ruch, klaśnięcie w dłonie, upuszczenie jakiegoś przedmiotu. Z taką małą, delikatną istotką trzeba postępować bardzo ostrożnie. Wywołany lęk może wyzwolić tzw. odruch Moro (dziecko ma rozszerzone ramiona i otwarte dłonie, po czym gwałtownie przyciska je do tułowia, jakby chciało kogoś przytulić), wtedy należy zadbać o to, by wasza  pociecha poczuła się bezpieczna - wziąć na ręce, pocałować i przytulić do ciała.

Bolesne ząbkowanie…

Pojawianie się pierwszych zębów nie należy do przyjemności, choć niektóre dzieci przechodzą ten okres nad wyraz spokojnie. Jednak u większości maluchów ząbkowanie to przeżycie bolesne i nieprzyjemne, o czym sygnalizują zwykle ciągłym płaczem, kwileniem lub rozdrażnieniem. Objawem wyrzynania się ząbków jest dodatkowo nadmierne ślinienie się, wkładanie do buzi wszystkiego co popadnie, gryzienie, a także podwyższona temperatura. Pojawiające się zęby powinny powoli stawać się widoczne jako białe plamki na nabrzmiałych i czerwonych dziąsłach. Płacz spowodowany procesem ząbkowania można próbować ukoić smarując dziąsła specjalnymi żelami, podając do gryzienia schłodzone gryzaki i od czasu do czasu delikatnie masując dziąsła. Wraz z pojawieniem się zębów problem płaczu powinien zniknąć.

Kolka niemowlęca

Problem ten dotyka wiele niemowląt, a pojawia się już około 3 tygodnia życia. Płacz spowodowany kolką łatwo rozpoznać. Dotychczas spokojne dziecko zaczyna krzyczeć, wiercić się, wyginać, podkurczać nóżki i rączki, a jego brzuszek jest nabrzmiały i twardy. Zanim udacie się do apteki, warto na początek wypróbować domowe metody radzenia sobie z kolką: kołysanie, noszenie na rękach, masowanie brzuszka, okłady, ciepłe kąpiele. Należy również z diety mamy wykluczyć ciężkostrawne pokarmy (gdy ta karmi piersią): czekoladę, mocną herbatę, cytrusy, ostre przyprawy itp. Standardowo kolka mija około 3 miesiąca życia, ale okres jej trwania jest zwykle bardzo uciążliwy - dla dziecka... i rodziców.
 
Płacz dziecka może mieć różne podłoże. W większości przypadków jest to naturalna reakcja wewnętrzna, nie spowodowana żadnymi bodźcami pochodzącymi z otoczenia. W innych przypadkach można płacz łagodzić, gdy przyczyn jest znana - bolący brzuszek, kolka jelitowa, zmęczenie, ząbkowanie itp. To sytuacje, które przemijają, a wraz z nimi… ustępuje płacz dziecka. Jeżeli natomiast maluszek nie przestaje krzyczeć całymi godzinami, warto zasięgnąć porady lekarza.

Płaczemy i krzyczymy, gdy pojawiamy się na świecie i tak nam zostaje przez całe życie, tylko ze zmniejszającą się latami częstotliwością. Zwykle to, w co uzbroiła nas natura - jest w życiu  potrzebne. Dlatego warto na płacz dziecka reagować raczej spokojnie, dopóki nie ustali się jego przyczyny. Może być i tak, że dziecięce wrzaski są pierwszą oznaką nieokiełznanego i stanowczego charakteru malucha.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Nela28
2009-09-25

Dzis wlasnie jadac w tramwaju przez cala droge wyslchiwalam takich wrzaskow dwoch maluchow lezacych w wozkach, jak jedno zaczelo krzyczec to drugie to samo, istny ryk to byl :))) Mnie to nie przeszkadzalo bo to naturalne, ale niektorzy ludzie patrzyli z oburzeniem na mamy tych dzieci zeby tylko je uspokoily :))) Fakt nie jest to moze najprzyjemniejszy dla uszu dzwiek ale przeciez kazdy z nas jak byl niemowlakiem to plakal!! I nie ma sie co oburzac bo Ci to tak wlasnie reagowali to kiedys tez sami napewno ryczeli z placzu moze nawet glosniej :DDDD

Nela28
renia
2009-10-17

Placz jest jak najbardziej naturalny.Przeciez w jaki inny sposob maluszek moze poinformowac nas o swoich potrzebach czy niewygodach. Martwic mozemy sie zaczac gdy dziecko nie placze.

renia
domi
2009-11-03

Dzieciatko zanim podrosnie i bedzie moglo powiedziec o co mu chodzi lub co mu dolega to musi uplynac troche czasu. Niestety do tego czasu aby zwrocic nasza uwage po prostu bedzie plakac. Jednak z doswiadczenia wiem ,ze na zbyt dlugi i intensywny placz nie mozna dziecku pozwolic bo moze nabawic sie przepukliny. Wtedy tylko pomoze zabieg chirurgiczny. Niestety tak bylo u kuzynki a placz powodowala kolka,na ktora nic nie pomagalo.

domi
symbiosis11
2010-07-14

Placz to naturalna sprawa. Najgorszy jest placz - szantaz :))

symbiosis11
pasieczek
2010-11-04

Mi to ostatnio lekarz uświadomiła, że wielu ludzi podchodzi do ząbkowania - o musi być, a przecież to dla dziecka pierwszy taki ból w życiu nic dziwnego, że reaguje płaczem i trzeba dbać o to żeby dziecko możliwie najlepiej przeszło okres ząbkowania dobrać odpowiedni lek, jak na dziecko nie działa to nie machać ręką, że przejdzie za jakiś czas.

~pasieczek
sosna
2010-12-01

no rzeczywiście wiele osób podchodzi do ząbkowania bardziej jak do problemu który mają rodzice, niż problemu który ma dziecko. jak płacze to przeciwbólowy i spać.

~sosna
Gorzka
2010-12-03

Dlatego ja wolę przy ząbkowaniu dać dziecku gryzak, a jak bardzo marudzi to wolę podać naturalna camilię a nie ładować w dziecko leki przeciwbólowe. Trzeba mieć trochę zrozumienia dla dziecka, wiem, ze to może być wykańczające jak dziecko płacze cały czas, ale pomyślmy, że jeżeli dla nas wykańczające słuchać płaczu dziecka, to jak dla dziecka musi być uciążliwy ból.

~Gorzka
basi3k
2011-07-24

kacha zmienisz zdanie jak bedziesz miala swoje, kiedys ty tez plakalas.... takie dziecko nie potrafi mowic to jak ma sie komunikowac z rodzicami/opiekunami??

ludzie troche tolerancji - zamiast komentowac placzace dzieci w komunikacji miejskiej trzeba zajac sie kobietami w ciazy ktorym nikt nie raczy ustapic miejsca i tym ochlapusom ktorzy jezdza nie dosc bez biletu to czesto sa nie umyci i maja roznego rodzaju robaczki na sobie

moze tym bylo by trzeba sie zajac?!?!?!

~basi3k
kari
2014-02-26

My na takie ataki w miejscu publicznym mamy rozpraszacze, np. mamy termofor- misia, który się samonagrzewa po aktywowaniu takiego wkładu solnego (mr b), dobrze umie podziałać. Z usypianiem też były problemy ale sie trzymaliśmy rytuałów i jakoś przeszło. Przynajmniej nie musimy używać tłumaczów płaczów, żeby zrozumieć o co chodzi :

~kari

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55