Nie znoście mamom znoszonych ubranek

autor: Agata Cygan , 2016-04-14
Nie znoście mamom znoszonych ubranek
"Pielgrzymki" zaczynają się zwykle jeszcze przed porodem, a kończą? W zasadzie się nie kończą. Bo jeśli znajoma czy krewna ma starsze dziecko, to ze swoich ciuszków zawsze będzie ono wyrastać przed naszym. No i mamy problem...

Na początku wyjaśnijmy sobie jedno: prezent w postaci pudeł po brzegi wypchanych ubrankami po starszym dziecku to dla wielu przyszłych matek nie tylko wielka radość (już samo przeglądanie i segregowanie maleńkich śpioszków przyprawia o szybsze bicie serca), ale i niekiedy wybawienie. Dziecko to ogromny wydatek, a dziecięce ciuszki to szczególnie nieopłacalna inwestycja - maluszek wyrasta z nich w tzw. mgnieniu oka. Dlatego też tego rodzaju pomoc wiele ciężarnych wita z ogromną wdzięcznością - to spora oszczędność zarówno pieniędzy, jak i czasu.

Sęk w tym, że nie dla wszystkich. Niektóre mamy chciałyby po prostu skompletować wyprawkę samodzielnie, a na rzeczy, które "być może się przydadzą" zwyczajnie nie mają miejsca w mieszkaniu. Lubią wybierać nowe ciuszki, dobierać kolory, a co najważniejsze - po prostu je na nie stać. Te, które wysypują z reklamówek od znajomych często są sprane, porozciągane, zmechacone... No dobrze, pytanie skąd to całe "halo"? Można przecież przyjąć, podziękować z uśmiechem, a następnie - wyrzucić albo oddać komuś innemu. Nie można. A przynajmniej nie jest to takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Dlaczego? Powodów jest wiele...

Obdarowująca może kiedyś poprosić o zwrot

A przynajmniej się go spodziewać w momencie, kiedy będzie oczekiwać kolejnego dziecka. W takim razie można po prostu ciuszki przyjąć, podziękować, spakować do pudła i wynieść na strych albo do piwnicy. Pewnie, że można. Tylko że najpierw trzeba mieć ten strych i piwnicę - najlepiej pokaźnych rozmiarów, o co - przynajmniej w mieście - dość trudno. No a poza tym - czy naprawdę musimy zagracać swoje kilka cennych metrów tylko dlatego, by nie robić komuś przykrości? Gdybyśmy były pewne, że ubranka są "na zawsze", faktycznie mogłybyśmy się ich pozbyć (oczywiście w jakiś cywilizowany sposób - nie zanosząc na śmietnik, ale np. do kontenera dla potrzebujących), ale o pewność tę niełatwo. Nie zapytamy przecież wprost: Ale to dajesz czy tylko pożyczasz? Albo: A Ty planujesz jeszcze dzieci...?

Tak się po prostu nie robi!

Zabieramy podarowane ubranka z myślą, że może przydadzą się chociaż "na co dzień" i upychamy je po szafkach.

Szkopuł w tym, że nawet jeśli mamy pewność, iż ubranka są na przysłowiowe zawsze, jakoś trudno tak zwyczajnie się ich pozbyć. Tak zwane ludzkie uczucia wygrywają z niemodnymi fasonami, nietrafionymi kolorami i spranymi aplikacjami. Przecież chciała dobrze, a my co? Zamiast się cieszyć, być wdzięcznym i wykorzystać jak najlepiej, narzekamy i dobieramy sobie do głowy. Inny wiele by oddał, by otrzymać taką pomoc. Kiedyś los na pewno się na nas odegra! Zabieramy więc z myślą, że może choć "na co dzień" i na siłę upychamy po szafkach...

Będzie patrzeć, czy moje dziecko w tym chodzi

Jeśli krewna czy znajoma mieszkają daleko, problem nie istnieje. Gorzej, jeśli mowa o szwagierce czy koleżance mieszkającej po sąsiedzku albo w niewielkiej odległości. Oczywiście szansa, że obdarowująca sama zwróci nam uwagę, iż nie korzystamy z jej "darów" są niewielkie, ale zauważy na pewno. Co więc robimy? Nie dość, że upychamy po kątach, to jeszcze staramy się "na siłę" z nich korzystać. Szczególnie jeśli wiemy, że spotkamy obdarowującą - np. na rodzinnej imprezie. Zakładamy więc małej sukieneczkę z bufkami po kuzynce (której swoją drogą w życiu byśmy same nie kupiły), bo wiemy, że szwagierce będzie miło. Tylko czy naprawdę o to w tym wszystkim chodzi...?

Prezent czy tylko "pożyczka"...?

Jak widać, ciężko doradzać mamom, co zrobić z nie zawsze chcianymi darami - każde w zasadzie rozwiązanie ma swoje minusy. Sięgnijmy więc może do źródła problemu i postawmy się w roli obdarowującego. Zanim zapukamy do drzwi ciężarnej lub świeżo upieczonej mamy z tabunem reklamówek, które "na pewno się przydadzą", najzwyczajniej zapytajmy ją o to, czy potrzebuje takiego podarku. Powiedzmy, że mamy wiele ubranek, które nam zbywają, ale nie wiemy, czy i które przypadłyby jej do gustu. Zaproponujmy, by sama je przejrzała i wybrała takie, które się jej podobają.

Można też oczywiście przynieść wszystkie ciuszki, których nie potrzebujemy prosząc, by odłożyła te, których nie chce, a my zabierzemy je z powrotem. Wówczas jednak stawiamy przyszłą mamę w dość kłopotliwej sytuacji - znacznie łatwiej wybrać to, co nam się podoba, niż odłożyć to, co nie jest w naszym guście... Zwróćmy też uwagę, by podarować wyłącznie te ubranka, które są w dobrym stanie. Te sprane, porozciągane czy zmechacone darujmy - ale sobie. Nie chodzi przecież o to, by pozbyć się niechcianych rzeczy, ale pomóc przyszłym rodzicom. I jeszcze jedno - zawsze, obdarowując używanymi ubrankami, informujmy, jaki charakter ma ów podarunek. Czy to prezent czy może tylko "pożyczka".

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Brak komentarzy.

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55