Ojcostwo...
autor: Monika Szostek-Kwapień , 2009-05-24
Marcin – tata niespełna dwuletniej Zosi, od roku na urlopie wychowawczym. Kuba – tata miesięcznego Franka. Łukasz – jego żona jest w czwartym miesiącu ciąży. Sebastian – od trzech lat stara się z żoną o dziecko, czeka na adopcję. Piotr – właśnie wprowadził się z żoną do nowego mieszkania, dziecko w planach za jakieś dwa lata.
Marcin – ojcostwo niespodziewane
- Dopiero co zaczynaliśmy z Magdą wspólne, dorosłe życie. Skończyliśmy studia, dostaliśmy niezłe prace, wynajęliśmy mieszkanie. Wiele spraw mieliśmy w planach, ale później. Ślub, studia podyplomowe, kupno mieszkania, dziecko. A tu nagle dwie czerwone kreski na teście ciążowym całkowicie zmieniły nasze dotychczasowe – jak myśleliśmy – poukładane życie.
W ciągu trzech miesięcy zorganizowaliśmy ślub – w środku zimy. A zawsze marzyliśmy o wiośnie. Przeprowadziliśmy się do mieszkania, które niespodziewanie podarowała nam moja babcia.
Od roku jestem na urlopie wychowawczym. Nie potrafiliśmy się zdecydować na żłobek lub opiekunkę. Chcieliśmy, żeby jedno z nas ciągle było przy Zosi. Decyzja o moim urlopie wychowawczym nie była trudna – Magda lepiej zarabia, a ja mogłem sobie pozwolić na bycie freelancerem. W ten sposób udaje nam się godzić życie zawodowe z prywatnym. Za kilka miesięcy rusza moja własna firma. Zawsze o niej marzyłem, ale gdyby nie pojawienie się Zosi, pewnie do dziś bym się nie odważył.
Pojawienie się Zosi całkowicie uporządkowało nasze życie, zmieniło priorytety, pokazało nowe horyzonty. Więź z Zosią, codzienne obserwowanie jak rośnie, rozwija się jest czymś niesamowitym. Czasem tylko jakaś starsza pani na spacerze spojrzy na mnie ze współczuciem i z troską doradzi, że mała ma za cienką czapkę albo że małe dzieci powinny pić soczki, a nie zwykłą wodę.
Kuba – ojcostwo donoszone
- Moja mama zawsze powtarzała, że nigdy nie ma idealnego czasu na dziecko. Mamy wielu znajomych, którzy na ten dobry czas czekają już od kilku lat i być może nigdy on nie nadejdzie. Dlatego dość szybko zdecydowaliśmy się na dziecko. Szybko też okazało się, że Kaśka jest w ciąży.
A ciąża w naszym przypadku to prawdziwy koszmar. Kaśka prawie całą ciążę musiała leżeć – najpierw w domu, potem w szpitalu. Bardzo źle się czuła, miała mdłości i wariowała od tego unieruchomienia. A lekarze jak mantrę powtarzali: nie chodzić, nie głaskać brzucha, nie współżyć, zażywać leki, donosić ciążę.
I donosiliśmy ciążę – razem. Franek urodził się w ósmym miesiącu. Duży i zdrowy. Ma znamię w tym samym miejscu, co ja. Od razu stał się całym naszym światem.
Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.
Wasze komentarze:
U nas to na razie ojcostwo płochliwe:) Mój mąż z jednej strony się cieszy, a z drugiej boi - najbardziej porodu rodzinnego:) Ale radość pomieszana z obawami i lękami towarzyszy chyba każdej ciązy...
U nas jedno ojcostwo spelnione .Tatus ma swoja coreczke.Ale drugie ojcostwo w fazie oczekiwania. Pracujemy usilnie i czekamy na efekt.
Droga Fiono kazdy sie boi wazne aby maz uczestniczyl w porodzie nie z musu lecz z wlasnego wyboru.Pozdrawiam. Renia
A u nas jest ojcostwo zwariowane. Maz od czasu pojawienia sie Kubusia zwariowal na jego punkcie.Swiata po za nim nie widzi.Jest naprawde wspanialym ojcem a tak bardzo obawial sie jak to bedzie dgy na swiecie pojawi sie nasz synek.
Forum
- +10 godz Spodnie ciążowe
- +14 godz Waga w II trymestrze?
- +16 godz Starajmy się razem cz.1
- +5 dni hello :-)
- +5 dni URLOP MACIERZYŃSKi I WYCHOWAWC...


