Ojcostwo...

autor: Monika Szostek-Kwapień , 2009-05-24

Łukasz – ojcostwo płochliwe

- Byliśmy już jakiś czas po ślubie. Mieliśmy bardzo dobre prace. Wymarzone własne mieszkanie do odebrania za kilka miesięcy. I pewnego dnia Agnieszka zaproponowała, że może byśmy tak odstawili pigułki i zdali się na los. Że zobaczymy, co się wydarzy. Zgodziłem się bez zastanowienia – przecież kwestię dziecka mieliśmy od dawna uzgodnioną.

Po trzech miesiącach okazało się, że ten los dał nam dziecko. I dopiero wtedy wpadłem w panikę. To już? Tak szybko? Jak sobie poradzimy? Nagle sobie zdałem sprawę, że developer opóźnia się z budową mieszkania i pewnie nie zdążymy z przeprowadzką przez porodem, nasi rodzice – niestety - jeszcze nie są emerytami i raczej nie możemy liczyć na ich pomoc, trzeba będzie zastanowić się nad kwestią żłobka lub opiekunki, a co najgorsze – Agnieszka zostanie z tym wszystkim zupełnie sama – przecież ja wychodzę do pracy o siódmej i wracam po osiemnastej.

Do  tego Aga zaczęła zadawać pytania, na które nie znałem odpowiedzi: czy chcę być przy porodzie, bo ona bardzo by chciała żebym był, jaki wózek będzie lepszy – trójkołowy czy tradycyjny czterokołowy, czy chcemy znać płeć dziecka przed porodem, czy jak będzie chłopiec, to imię damy mu po moim czy jej dziadku, czy jak już będzie gruba i wyglądać jak wieloryb, to nadal będzie mi się podobać…

Byłem przerażony, spanikowany i w dodatku nie potrafiłem tego ukryć. Na poważną męską rozmowę wziął mnie mój teść. To było jak zimny prysznic. Zawstydzające, bardzo pouczające i szczere…

 

Sebastian – ojcostwo wyczekane

- Nasza walka o dziecko trwała bardzo długo. Ogromna determinacja i ciągła nadzieja. Leczenie, pobyty w szpitalu, szukanie nowych metod i najlepszych lekarzy. Dwa poronienia i ostry przebieg ciąży pozamacicznej zagrażający życiu. Depresja Izy, terapia małżeńska. Były momenty, kiedy już się poddawałem. Nie mogłem patrzeć na cierpienie Izy. Chciałem nawet przekonać ją, żebyśmy całkowicie zrezygnowali z dalszych prób. O adopcji właściwie nie rozmawialiśmy.

Po trzech latach starań dojrzeliśmy do decyzji o adopcji. Przeszliśmy pomyślnie procedurę. Teraz czekamy na dziecko. Już nie walczymy, tylko czekamy. Nie boimy się, że się nie uda. Teraz jesteśmy pewni, że jeszcze chwila i ten pokoik, który od trzech lat stoi pusty w końcu się zapełni.

 

Piotr – ojcostwo starannie zaplanowane

- Dziecko planujemy dopiero za jakieś dwa lata. Mirka tak chce - żeby mieć jeszcze trochę czasu dla siebie, wakacji tylko we dwoje. Właśnie wprowadziliśmy się do nowego mieszkania. W pokoju, który w przyszłości będzie królestwem dzieciaków, zaaranżowaliśmy sypialnię. Chcemy poczekać, bo w naszym przypadku to będzie bardzo poważna decyzja. W mojej rodzinie zdarzają się bliźnięta, liczymy się więc z tym, że i nas może spotkać takie podwójne szczęście.

Mirka zajmuje wysokie stanowisko, zarabia trzy razy więcej ode mnie. Po macierzyńskim po prostu będzie musiała wrócić do pracy. W jej firmie są nawet kobiety, które wracają wcześniej. Być może to ja będę musiał przejąć większość obowiązków. Te dwa lata to więc taki optymalny czas na podjęcie życiowych przecież decyzji.

 

***

Marcin, Kuba, Sebastian, Łukasz i Piotr. Wszyscy przed trzydziestką. Młodzi, wysportowani, przystojni. Każdy ma jakąś pasję: fotografia, piłka nożna, badania naukowe, podróże, wspinaczka skałkowa.

Kiedy znów spotkają się na kolacji zaaranżowanej przez ich żony niewiele o tych pasjach powiedzą. Są przecież tematy i sprawy, które łączą ich w magiczny sposób: Zosia mówi coraz więcej i uwielbia rysować, Franek jest niebywale grzeczny i chyba reaguje na głos taty, Sebastian i Iza dwa tygodnie po raz pierwszy zobaczą swoje dziecko, Łukasz podął decyzję, że płeć maleństwa poznają dopiero podczas narodzin. A Piotr… - Piotr jeszcze nie wie, że Mirka jest w ciąży…

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Fiona
2009-09-16

U nas to na razie ojcostwo płochliwe:) Mój mąż z jednej strony się cieszy, a z drugiej boi - najbardziej porodu rodzinnego:) Ale radość pomieszana z obawami i lękami towarzyszy chyba każdej ciązy...

Fiona
renia
2009-11-12

U nas jedno ojcostwo spelnione .Tatus ma swoja coreczke.Ale drugie ojcostwo w fazie oczekiwania. Pracujemy usilnie i czekamy na efekt.
Droga Fiono kazdy sie boi wazne aby maz uczestniczyl w porodzie nie z musu lecz z wlasnego wyboru.Pozdrawiam. Renia

renia
domi
2009-11-15

A u nas jest ojcostwo zwariowane. Maz od czasu pojawienia sie Kubusia zwariowal na jego punkcie.Swiata po za nim nie widzi.Jest naprawde wspanialym ojcem a tak bardzo obawial sie jak to bedzie dgy na swiecie pojawi sie nasz synek.

domi
Urlop ojcowski

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55