Pobawimy się razem?

autor: Monika Szostek-Kwapień , 2009-10-19
Pobawimy się razem?
Jak wiadomo, dzieci najbardziej na świecie lubią się bawić. Rodzice bawić się z dziećmi niestety lubią już trochę mniej. Wielu mamom i tatom zabawa kojarzy się wyłącznie z wygłupianiem i są przekonani, że dziecko może (a nawet powinno) bawić się samo. Zabawa to zaś konieczny element w rozwoju każdego malucha. I to właśnie rodzice – poprzez wspólną zabawę – mogą ten rozwój odpowiednio stymulować. Jak więc się bawić z dzieckiem? Jak polubić wspólne zabawy? I – co najważniejsze – jak bawić się mądrze?

Nie tylko zabawa

To, co nam – rodzicom kojarzy się często z zabawą, błahostką, wygłupianiem, przyjmowaniem nienaturalnych ról i póz, dla dziecka stanowi jedne z pierwszych i najważniejszych życiowych lekcji. Zabawa uczy. I nie jest to tylko pusty frazes! Poprzez zabawę dziecko doświadcza nowych rzeczy, uczy się rozwiązywać problemy, poznaje zasady współpracy, nabywa umiejętności niezbędnych do odpowiedniego funkcjonowania w społeczeństwie. Oprócz tego rozwija się fizycznie i manualnie, kształtuje pierwsze fascynacje i zainteresowania, a uważne obserwując towarzyszy zabawy – zaczyna rozumieć świat i rządzące nim prawa.

Po co się bawić?

Psychologowie zauważyli, że w okresie niemowlęcym zabawa ma głównie charakter manipulacyjny. Maluch godzinami może wyrzucać zabawki z łóżeczka i obserwować co się z nimi dzieje, ale czekać też na reakcję rodzica. Na tym etapie bardzo ważne jest włączenie się rodzica do tych najprostszych zabaw i ciągłe mówienie do dziecka. Dzięki temu maluch ma większe szanse na rozwijanie umiejętności manipulacyjnych, poznawanie nowych przedmiotów i kształtowanie mowy.

Starsze dziecko – które jest już samodzielne, potrafi chodzić, chwytać przedmioty, decydować, co najbardziej je interesuje – bawi się inaczej. Nie oznacza to jednak, że czas, jaki rodzice poświęcają na zabawę z maluchem ma się znacznie zmniejszyć. Dziecko uważnie obserwuje dorosłego, przygląda się codziennym czynnościom, a potem często te obserwacje kopiuje na potrzeby zabawy. Odczuwa też silną potrzebę zdobycia zainteresowania ze strony rodzica. Pytania „w co się bawisz”, „co robisz”, „pobawimy się razem” na tym etapie są zatem bardzo ważne.

Syndrom kolejki górskiej

Kolejka górska zakupiona przez szczęśliwego tatusia jeszcze zanim maluch nauczy się chodzić czy mówić, to chyba najczęściej przytaczany przykład prezentu, który rodzic kupuje bardziej z myślą o sobie niż o dziecku. W kolejnych etapach życia dziecka takich nietrafionych zabawek pojawia się coraz więcej. Kupujemy je często, aby zaspokoić własne ego, aby pochwalić się przed znajomymi czy w przypływie emocji – bo coś jest piękne, kolorowe i do tego jeszcze wydaje dźwięki. Potem te zabawki zbierają kurz, a my dziwimy się, że maluch ponad wszystkie skomplikowane, multimedialne, elektroniczne gadżety woli plastikowe butelki po soczkach, drewniane łyżki czy kule zrobione z folii do żywności.

Nie wystarczy też dziecku zapewnić narzędzia do zabawy i czekać aż samo zrobi z nimi, co trzeba. Paradoks polega na tym, że często maluchy zarzucone tysiącami zabawek nudzą się i nie potrafią się bawić.

Nie wystarczy też dziecku zapewnić narzędzia do zabawy i czekać aż samo  zrobi z nimi, co trzeba. Paradoks polega na tym, że często maluchy zarzucone tysiącami zabawek nudzą się i nie potrafią się bawić. Dzieci, które zaś wychowują się w ubogich rodzinach i mają do dyspozycji bardzo niewielką liczbę prostych zabawek świetnie rozwijają wyobraźnię i potrafią znakomicie bawić się przysłowiowym kółkiem i patykiem. Pamiętajmy jednak – istnieje ogromna różnica pomiędzy zabawą z rodzicami a samodzielną zabawą. Badania pokazują, że wczesne doświadczenia dziecka, szczególnie w okresie niemowlęctwa i do drugiego roku życia, mogą się przyczyniać do jego rozwoju poznawczego, jeśli są upośredniane przez dorosłego, który dobrze zna dziecko i rozumie jego potrzeby oraz możliwości.

Bawić się... ale w co?

„W co się bawić, w co się bawić” – pytano kiedyś w pewnej piosence. A zaraz potem dodawano: „Niedobrze jest, gdy czyha nuda, gdy nie chcesz grać już w berka czy czarnego luda, a kiedy nawet już nie będą miały wzięcia szare komórki do wynajęcia”. Bo nuda to największy wróg malucha. Z drugiej strony pewnie niewielu ojców da porwać się zabawie lalkami, a niewiele przyszłych mam odnajdzie swoje powołanie w objaśnianiu marek, modeli i pojemności silnika samochodów. I absolutnie nie musimy na siłę uczyć się tych czynności. Bo w zabawie głównie chodzi o to, żeby było przyjemnie. A dzieci bardzo szybko wyczują niechęć rodzica do określonej zabawy. Wielką mocą zabaw jest zaś to, że nie musimy wpisywać ich w z góry ustalone scenariusze, narzucone formy i żelazne reguły. Do zabawy można wykorzystać różne sytuacje, przedmioty i pomysły. Kluczem do dobrej zabawy jest zaś to, aby zarówno dziecko, jak i rodzice czerpali z niej prawdziwą przyjemność.

Jeśli więc nie lubimy się bawić w tradycyjnego berka, chowanego czy teatrzyk, znajdźmy takie obszary w naszym życiu zawodowym czy prywatnym, które możemy wykorzystać do zabawy – a przy okazji nauczyć czegoś dziecko, popisać się swoimi umiejętnościami czy pokazać, jakiemu ciekawemu hobby poświęcamy wolny czas. Przecież już z małym dzieckiem można wspólnie gotować, majsterkować czy ćwiczyć. Ważne, aby jak najwięcej sytuacji z życia codziennego inspirowało nas do zabawy. Jeśli zaś całkowicie brakuje nam pomysłów, warto sięgnąć do książek czy do Internetu, gdzie rodzice dzielą się tysiącami rad, w co się bawić.

Pozwól mi się bawić

Zabawa, aby była zabawą, musi być przyjemna. A jest to niemożliwe, kiedy na każdym kroku kontrolujemy dziecko i – co gorsze – poprawiamy, wytykamy błędy, przejmujemy pewne czynności.

Nadmierna ingerencja w zabawy dziecka może być równie szkodliwa jak brak zainteresowania ze strony rodziców.

Nie chodzi przecież o to, żeby trzylatek namalował dzieło sztuki, ale żeby z tworzenia, dobierania kolorów, ćwiczenia ręki czerpał prawdziwą przyjemność. A że podczas malowania się ubrudzi – to także przecież część zabawy. Rodzice mają niestety tendencję do wyręczania dzieci – żeby nie popełniały błędów, żeby były lepsze od innych, żeby od razu zrobiły coś poprawnie, a więc  ładnie, estetycznie. Należy pozwolić na samodzielność, działanie według własnego uznania, a zabawa jest ku temu świetną okazją. Bardzo szybko ta wczesna nadopiekuńczość w późniejszym czasie może przybrać na sile. Od poprawiania pierwszych prac plastycznych dziecka do odrabiania za niego zadań domowych, wybierania ubrań czy narzucania własnego zdania w wyborze kierunku studiów bardzo niedaleka droga. Nadmierna ingerencja w zabawy dziecka może być  bowiem równie szkodliwa jak brak zainteresowania ze strony rodziców.


***

Jeśli zaś macie swoje sprawdzone sposoby na kreatywne zabawy z dzieckiem, przesyłajcie je na adres: biuro@ciazowy.pl. Najciekawsze pomysły zostaną nagrodzone niespodziankami. I bawmy się z naszymi dziećmi – każdego dnia.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

zabka300
2009-10-19

Wazne, zeby dziecka nie olewac - nalezy posiwecac mu uwagi. Podczas wszelakich zabaw mozna dziecka nauczyc duzo rzeczy, wychowac. Przykladem jest tutaj to, zeby nauczyc dziecko przegrywac w niektore gry.

zabka300
WiolaKrk
2009-10-20

Przegrywanie swoja droga ale ja uwazam ze przede wszystkim trzeba dziecka sluchac no i nie traktowac tej zabawy z dzieckiem jako przymus lecz przyjemnosc, bo inaczej maluch to wyczuje. Dzis np. na przystanku tramwajowym staly dwie panie i male dziecko - jedna z pan byla mama tego chlopca i ten maluch musial chyba z 10 razy zawolac "Mamo" zanim ta oderwala sie od rozmowy bo chcial ja poprostu o cos zapytac ... :/

WiolaKrk
renia
2009-10-21

Czas jaki spedzamy z dzieckiem podczas zabawy nie ma ceny.To jak ksztaltuje sie i rozwija nasze dziecko zalezy w glownej mierze od nas samych.Podczas zabawy dziecko moze nauczyc sie wielu nowych slow, okreslen,ksztaltuje i rozwija sie wyobraznia.Ta jak pisala WiolaKrk to ma byc przyjemnosc dla dziecka a nie wielka laska z naszej strony.
Wiem na przykladzie coreczki,ze czasem chce bawic sie sama i wtedy trzeba zostawic ja w spokoju. Innym razem bardzo potrzebuje towarzystwa do wspolnej zabawy.To wowczas ona wymysla w co i jak mamy sie bawic a ja moge jedynie cos podpowiedziec czy doradzic.Jak siegam pamieciom nie bylo dnia kiedy czegos razem nie robilysmy.Wspolne czytanie,ukladanie klockow,puzli,zabawa lalkami czy pieczenie ciasteczek.Kazda chwila poswiecona dziecku umacnia nasza wiez i zdecydowanie w przyszlosci zaprocentuje.

renia
symbiosis11
2009-10-22

Trzeba dziecku poswiecac duzo uwagi. A wlasnie podczas zabawy mozna z dzieckiem na prawde super wiez nawiazac. Szczegolnie tata.

symbiosis11
ILONA
2009-10-22

Ważne jest aby pozwalać swojemu dziecku całkowicie kierować zabawą. Niech wybierze, w co i jak długo się bawimy. Bo jeśli ciagle czegoś zabraniamy, albo wytykamy błędy to nie wróży to nic dobrego na przyszłość. Chodzi przeciez o przyjemnosć a nie zakazy :))Z córcia jak malujemy np. farbkami to nie złoszcze sie i nie wycieram odrazu małej - niech sie troche pobrudzi, poplami- niech ma radość z tej zabawy :)

ILONA
Basia25
2009-10-22

Synkiem zajmujemy sie oboje z mezem. Ja ucze go innych rzeczy a mąż innych. Jesli maly chce sie bawic sam to nie ma problemu. Ale jesli to my jestesmy "wspólbawiacymi" to staramy sie zaanagazowac calkowicie. Wiemy jakie to wazne dla dziecka.

Basia25
domi
2009-11-02

Jak cudownie patrzec na usmiechnieta buzie dziecka podczas zabawy.Czasem smiech jest tak glosny i rozbrajajacy ,ze chociaz bysmy mieli mase klopotow to wtedy i tak zaczniemy sie usmiechac.
My obecnie z Kubusiem jestesmy na etapie turlikania pileczki i wyrzucania przez synka rzeczy z wozka czy lezaczka. Oczywiscie ja wszystko podaje i zabawa zaczyna sie na nowo.

domi
ela
2010-06-30

Witam wszystkich.
Wspolna zabawa to nie tylko przebywanie w pokoju w ktorym bawi sie dziecko ale bawienie sie razem z nim. Pewno ,ze latwiej posadzic dziecko przed telewizorem a samemu wziasc gazete czy zaprosic kolezanke na kawe ale jaka korzysc z tego dla dziecka? Wspolna zabawa uczy,rozwija i umacnia wiezi.
Pozdrawiam. Ela.

~ela

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55