Poród rodzinny

autor: Aleksandra Budner , 2009-05-22
Poród rodzinny
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu kobiety rodziły we własnych domach w otoczeniu bliskich im osób i lekarza. Obecnie, wraz z rozwojem medycyny, porody rodzinne stały się możliwe w warunkach szpitalnych. Warto dowiedzieć się zatem, czy takie usługi świadczy wybrana przez was placówka.

Jeśli istnieje taka możliwość, warto podzielić się z najbliższymi tą najważniejszą chwilą twojego życia. Poród rodzinny polega na aktywnym uczestnictwie osób trzecich podczas narodzin dziecka, wspieraniu kobiety rodzącej przez bliskie osoby. Najczęstsze są porody, podczas których przyszłej matce towarzyszy mąż czy partner. Można jednak również zdecydować się na wsparcie matki, siostry czy przyjaciółki. Powinna być to osoba zaufana, w której towarzystwie rodząca będzie czuć się komfortowo i bezpiecznie. Ich obecność musi działać na nią pozytywnie, łagodząco. Osoba taka równie dobrze może uczestniczyć z tobą w szkole rodzenia. Wasza więź będzie jeszcze głębsza, a porozumienie całkowite.

Porody rodzinne odbywają się w niektórych szpitalach, w specjalnie przystosowanej do tego celu sali. Jest ona najczęściej urządzona na wzór zwykłego pokoju i dlatego przybliża domowy klimat, stwarzając poczucie intymności. O możliwość porodu rodzinnego należy dużo wcześniej zapytać lekarza - może się bowiem okazać, że placówka, do której uczęszczasz nie posiada specjalnych pomieszczeń.

Podejmując decyzję o porodzie rodzinnym każda ze stron powinna być całkowicie do tego przekonana. Nie można dopuścić do sytuacji, kiedy rodząca zestresuje się i poród zacznie się komplikować. Osoba towarzysząca, którą najczęściej jest partner, musi być przekonana do uczestnictwa w porodzie. Nie można wywoływać żadnej presji, ani samemu czuć się zobowiązanym do udzielenia zgody na wspólny poród.

Przeżywanie porodu wraz z bliską osobą ma wiele plusów. Przede wszystkim można liczyć na realną pomoc. Towarzysz ma pewno zadba o twój spokój. Będzie zwracał uwagę na oddychanie, masował ci plecy, trzymał za rękę i przytulał. Bardzo ważne będzie również duchowe wsparcie, uspokajanie, ale również mobilizacja do dalszego wysiłku i doping w kulminacyjnej chwili. Osoba, która towarzyszy kobiecie na sali porodowej, jest bardzo dobrym łącznikiem miedzy nią a personelem. Często tłumaczy lekarzom zachowanie rodzącej, dba o jej dobrą komunikację z służbą medyczną. Mąż czy przyjaciółka doskonale zna przyszłą matkę, widzi, kiedy niezbędne jest podanie znieczulenia. Łatwiej mu (jej) obiektywnie spojrzeć na całą sytuację i zadbać o wygodę i komfort przyszłej matki.

W związkach wspólny poród jest potwierdzeniem wzajemnej miłości. Wzbogaca osobowość mężczyzny, zwiększa jego przywiązanie i zaangażowanie w wychowanie maleństwa.

Symbolicznym i niezwykle ważnym momentem jest chwila, gdy przecina on pępowinę, a następnie razem z żoną otacza dziecko opieką, pomaga przystawić je do piersi i cały czas towarzyszy jego pierwszym chwilom. Takie wsparcie jest dla kobiety czymś nieocenionym, umacnia także związek. Mężczyzna ma wrażenie, jakby po części to on sam rodził. Takie podejście jest dobre, ponieważ w konsekwencji zwiększa miłość do potomka jako owocu zarówno wspólnej miłości jak i wspólnych trudów porodu.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Milena
2009-09-01

W czasie ciąży pytałam mojego męża czy chce brać udział w czasie porodu - początkowo zupełnie nie chciał, śmiał się, że to nie dla niego, ale nie wiem co na niego wpłynęło i w końcu zdecydował się i był przy porodzie. Przecinał pępowinę. W czasie porodu ciągle mnie przytulał - bardzo mi to pomagało.

Milena
renia
2009-09-17

Ja nie chcialam porodu rodzinnego.Przy drugim dziecku tez sie na niego nie zdecyduje.Dla mnie obecnosc meza byla by bardziej stresujaca niz pomocna. Wolalam tez oszczedzic mu sluchania moich krzykow /choc i tak pewnie slyszal bedac na korytarzu pod sala porodowa/i widoku mojej pokrzywionej twarzy.Wazna jest nie obecnosc przy porodzie ale wsparcie i pomoc po nim.

renia
domi
2009-10-27

To czy maz bedzie obecny przy porodzie powinno wyplywac z glebi serca a nie z przymusu.Nie ma nic gorszego niz maz uczestniczacy przy porodzie wbrew sobie lub kobieta rodzaca w obecnosci meza ,ktorej tak bardzo chciala uniknac.To wiekszy stres dla obojga niz pomoc i przyjemnosc.
Ja rodzilam bez meza i uwazam,ze to byl bardzo dobry wybor.

domi
ela
2010-06-26

Witam wszystkich.
Decyzja powinna byc podjeta wspolnie i to jeszcze na dlugo przed porodem. Obecnosc bliskiej osoby ma kobiecie rodzacej przyniesc spokoj i poczucie bezpieczenstwa jesli jednak tak nie jest to nie ma sensu rodzic razem tylko dlatego zeby drugiej osoby nie urazic.To samo dotyczy panow bo nie kazdy mezczyzna da rade na sali porodowej i zamiast zajac sie rodzaca personel bedzie musial zajmowac sie mezem.
Pozdrawiam .Ela.

~ela
Madziuli
2011-09-14

Witam....
Ja mam bardzo pozytywne wspomnienia z porodu rodzinnego.... Mąż dawał mi poczucie bezpieczeństwa, pomaga wchodzić i wychodzić z wanny, ocierał czoło....
Był obecny przy narodzinach naszych dwóch synów i nie wyobrażam sobie aby go nie było przy porodzie naszej trzeciej kruszynki....
Pozdrawiam Magdalena

Madziuli
MYSZKA28
2012-07-24

MÓJ MĄŻ BYŁ ZE MNĄ PODCZAS PORODU.PRZESZŁAM TRAUMĘ,KTÓRA SKOŃCZYŁA SIĘ CESARKĄ I KRWOTOKIEM DZIECKA.GDYBY GO NIE BYŁO PRZY MNIE NIE DAŁABYM RADY.LEŻAŁAM PRAWIE 24 GODZINY POD KROPLÓWKĄ Z PRZEBITYM PĘCHERZEM PŁODOWYM,BEZ WÓD A ROZWARCIE MIAŁAM NA 1 CENTYMETR.A WSZYSTKO TO DLATEGO ŻE LEKARZ UPARŁ SIĘ NA MÓJ PORÓD MIMO ŻE NIE BYŁAM JESZCZE PO TERMINIE.KAZAŁ STAWIĆ SIĘ W SZPITALU MIMO ŻE NIE MIAŁAM ŻADNYCH OBJAWÓW PORODU.MĄŻ BYŁ RAZEM ZE MNĄ CAŁY CZAS AŻ DO CHWILI GDY DOSTAŁAM KRWOTOKU I TRAFIŁAM NA SALĘ OPERACYJNĄ.

~MYSZKA28
marzeniami
2012-10-09

Moj porod byl przewspanialy, maz byl przy mnie. Wspieral, rosmieszal, wyglupial sie, podawal wode, dzieki temu nie myslalalm o bolu i bylo latwiej gdy juz nie dawalam rady, pomyslalam, nie dam rady robcie mi cesarke. Maz spojrzal miedzy nogi, dalej kochanie widze juz glowke, ma mnustwo wlosow, dasz rade juz blisko. To mnie tak rosmieszylo, ze latwo poszlo na sam koniec, bo sie bardzo rozluznilam. Gdy wrocilismy do domu bylismy tak podekscytowani porodem, ze przez nastepne dwa tyg opowiadalismy wrazenia znajomym ;)

marzeniami

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
PCO
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55