"Powrót do przeszłości" – czyli jak wrócić do formy

autor: Aleksandra Budner , 2009-05-24
Jako młoda mama czuję się naprawdę świetnie. Mam przy sobie najukochańszą istotkę na świecie i... unikam luster. Rodzicielstwo i macierzyństwo zawsze kojarzyły mi się z cudownymi chwilami, rozkwitem sił witalnych i poprawą wyglądu. Bo czy kobieta w ciąży może wyglądać źle? Ależ oczywiście, że nie! Pięknie uwypuklony brzuszek, zaokrąglone bioderka i pełne piersi to kwintesencja kobiecości. Ciąża była pięknym okresem, ale co teraz stało się z moim ciałem, urodą i dobrym samopoczuciem? No właśnie, zniknęły. I niestety czuję, że nie będzie łatwo powrócić do przeszłości...

Weźcie z mojego domu te lustra – krzyczę już od samego rana. Nikt tak naprawdę nie wie, o co mi chodzi. Skąd ta złość i kiepski humor? Chyba tylko ja widzę, że wyglądam jak dynia, mam oponę na brzuchu, olbrzymie piersi, szarą skórę, a moje włosy wypadają garściami. Tak, tak, wiem że po porodzie to normalne, ale czemu to spotkało właśnie mnie? Zawsze starałam się dbać o swój wygląd, a tu patrzcie… porażka na całej linii. Jak postoję przed lustrem dłużej niż chwilkę, to pewnie samo pęknie. Być może przesadzam, ale zaakceptowanie siebie po porodzie jest trudniejsze niż myślałam, chociaż chyba od tego trzeba zacząć…

Koniec z narzekaniem! Muszę wziąć sprawy w swoje ręce. Przecież nic nie jest niemożliwe, ważna jest tylko silna wola i konsekwencja w działaniu. Z tą silną wolą mogę mieć trochę kłopotów, bo zawsze miałam słabość to cukierków, tych karmelowych… z masą czekoladową w środku. Yhhhhh…, aż cieknie ślinka, ale dość już tego marzycielstwa. Pierwszy krok to – pozbyć się nadwagi! Moje ciało wygląda całkiem inaczej niż przedtem. Kształt piersi zmienił się, a sylwetka wzbogaciła o nadmiar tłuszczu w okolicach bioder i brzucha. Być może niektóre kobiety czują się lepiej z takimi oznakami macierzyństwa, ja stanowczo nie! Rozpoczynam odchudzanie korzystając z rad mamy i babci. W końcu są starsze i bardziej doświadczone w tych sprawach. Zalecają mi spokojne podejście do tematu i cały czas przypominają, że mój organizm w pierwszych tygodniach po porodzie potrzebuje przede wszystkim odpoczynku. Tak też będę postępowała, małymi kroczkami dojdę do idealnej wagi. Przecież tyłam przez całe dziewięć miesięcy, a teraz tyle samo potrzebuję, żeby wrócić do dawnej formy. W mojej głowie kłębią się różne myśli. Zastanawiam się, czy uda mi się poskromić naturę i jak długo będę musiała czekać na efekty? W końcu to ja, jako jedyna w rodzinie, jestem „w gorącej wodzie kąpana”!    

W trakcie porodu ubyło mi około 6 kilogramów, a kolejne dni na oddziale uwolniły mój organizm od nadmiaru wody. Już czuję się lepiej, ale zostało około 5 zbędnych kilogramów. Niby niedużo, ale pozbycie się ich zajmie mi na pewno sporo czasu. Wiem, że nie mogę stracić kontroli i odchudzać się zbyt intensywnie. To tylko pogorszy moje samopoczucie i zaszkodzi maleństwu. O nie, tego na pewno bym nie chciała, bo przecież najlepsza mama – to mama zdrowa, pełna energii i witalności.  Zacznę od diety, która musi być zrównoważona, niezbyt kaloryczna, ale bogata w różnorodne składniki odżywcze. Z poradnika wyczytałam, że powinnam spożywać teraz o 1000 kcal więcej niż przed ciążą. Taka ilość wydaje mi się dość duża, ale skoro tak piszą, to pewnie mają rację. Przecież specjaliści znają się na tej kwestii dużo bardziej niż ja, dlatego stosuję się do ich zaleceń. No proszę, nawet nie wiedziałam, że moje dziecko także pomaga mi powrócić do formy, bo dzięki temu, że karmię je piersią, sama tracę na wadzę. Ta natura to jednak jest sprytna…

Krok następny – wzmocnić mięśnie brzucha. W tym całym dziewięciomiesięcznym okresie to właśnie mój brzuch najbardziej odczuł ciążę. Dawniej pięknie zarysowane mięśnie zniknęły gdzieś pod warstwami tłuszczu, nawet przy dotknięciu ręką trudno je wyczuć. No ładnie! A tyle potów wylałam na siłowni, by móc na plaży swobodnie i z dumą eksponować brzuszek. No, ale przecież masz cudowne maleństwo, to dla niego zrezygnowałaś z sylwetki modelki – przypomina babcia. Całkowicie się z nią zgadzam, dla mojego dziecka zrezygnowałabym chyba ze wszystkiego. Dla niego też staram się o powrót do formy. Moje mięśnie brzucha rozciągnęły się głównie pod wpływem rozszerzającej się macicy. Większość z nich straciła także swoją sprężystość. Okazuje się, że powinny wrócić do poprzedniej formy już po 6 tygodniach. Potem zacznę je wzmacniać odpowiednimi ćwiczeniami. Na początku trzeba jednak wzmocnić krocze, bo te mięśnie stanowią podstawę, fundament układu moczowo-płciowego i pokarmowego. Zatem najpierw trzeba naprawić podporę, inaczej wszystko się zapadnie i może nawet dojść do obniżenia narządów rodnych. Zapobiegawczo, by nie popełnić żadnych błędów, udałam się na konsultacje do położnej. Dzięki niej wiem, jakie ćwiczenia mogę wykonywać, a z jakimi powinnam jeszcze poczekać.

Muszę ujędrnić swoje piersi! Jeszcze niedawno nawet Marilyn Monroe by mi ich pozazdrościła, w obecnym stanie... Wystarczy powiedzić, że straciły swój urok. Karmię dziecko piersią, więc są one większe, cięższe i wymagają szczególnej troski. Znam kilka bardzo dobrych sposobów na ujędrnianie biustu, są sprawdzone i przynoszą efekty. Pierwszy, to mycie na przemian ciepłą i chłodną wodą, zwłaszcza przed wyjściem spod prysznica warto zaaplikować sobie dawkę zimnego strumienia, na pewno pobudzi on krążenie krwi. Potem należy zastosować masaż, najlepiej przy użyciu odpowiednich kremów, ale tylko wówczas, gdy nie szkodzą one dziecku. Pozostaje jeszcze odpowiednio dopasowany stanik i kilka ćwiczeń, które pomogą ujędrnić biust. Już czuję, że staje się coraz piękniejszy!

Próba wygospodarowania czasu na aktywniejszy tryb życia to kolejny ważny przystanek w drodze do wytyczonego przeze mnie celu. Sporty mogę uprawiać już 3 miesiące po porodzie. Chyba zacznę od pływania, które nie tylko poprawia sylwetkę, ale także relaksuje i odpręża. Z tenisa i joggingu muszę na razie zrezygnować. Są to dyscypliny, które wymagają nacisku na mięśnie krocza, a te są jeszcze zbyt słabe na taki wysiłek. Na pewno znajdę czas na spacery razem z moim maleństwem. Moja kondycja poprawi się, a dziecko dzięki odpowiedniej dawce tlenu będzie rosło szybko i zdrowo!

O nie, dopadła mnie zmora kobiet w ciąży – cellulit! A myślałam, że gorzej być nie może. Stał się bardzo widoczny, bo przyrost mojej masy w ciąży był znaczny. Walka z nim będzie długa i żmudna. Pora wybrać się po odpowiedni krem do masażu (dostępny w aptece lub drogerii), a potem masować, masować i masować… Dodatkowo muszę dostarczać mojemu organizmowi jak największej ilości wody (co najmniej 1,5 litra dziennie), a jeśli to nie wystarczy, chyba skorzystam z terapii stosowanych w gabinetach dermatologicznych lub kosmetycznych. Mam nadzieję, że poprawi się wygląd moich ud, bo samopoczucie na pewno tak!

Nagle wszystko wydaje mi się inne. Patrzę w lustro i nie poznaję siebie. Ciąża odcisnęła ślad na mojej skórze i włosach. Brązowe przebarwienia nadal są widoczne, choć lekarz zapewnia, że z czasem powinny zniknąć. Przepisuje mi jakiś krem, który ma w tym pomóc. Mam nadzieję, że zadziała! Skóra na brzuchu i wokół brodawek już zaczyna się rozjaśniać, więc jest jakaś szansa. Nadal dbam o twarz i ciało, stosuję odpowiednie kremy, masaże i ćwiczenia. O włosach także nie zapominam. W czasie ciąży byłam wyjątkowo dumna z ich gęstości, puszystości i połysku. Teraz codziennie zdejmuję ze szczotki lub znajduję w wannie całe ich garści. Wszyscy dookoła mówią, że to normalne, ja jednak nie przestaję się martwić i czekam na czas, gdy zaczną się wzmacniać (ma to nastąpić około 3 miesiące po porodzie). Dla poprawy ich kondycji masuje skórę głowy, połykam tabletki witaminowe przeznaczone do ich pielęgnacji i czekam, aż będę znowu mogła się pochwalić „burzą włosów”. Jak na razie mam jedynie burzowy nastrój…

Odchudzanie, sport, pielęgnacja ciała… te i inne czynności wymagają przecież czasu. A skąd ja go znajdę? Jestem przecież „świeżo upieczoną mamą”, a mój brak zorganizowania powoduje, że nie mogę nic zaplanować. Karmienie, przewijanie, noszenie, karmienie, spacerowanie, kąpanie, karmienie… i tak dalej koło się toczy. A co ze mną? Czy ja się już w ogóle nie liczę? Co ja bredzę, oczywiście, że się liczę! Większość kobiet po urodzeniu dziecka nie dba o swój wygląd, tłumacząc się brakiem czasu. Okazuje się jednak, że jest to tylko wymówka. Zawsze można poświęcić dla siebie kilka minut dziennie, w tym czasie partner zajmie się dzieckiem. Najważniejsze, żebym przekonała siebie, że należy mi się kilka chwil, że warto zainwestować we własny wygląd i dobre samopoczucie. Każda mama powinna być przecież piękna, zadbana, a przede wszystkim szczęśliwa! A skoro ja zamierzam być właśnie taką mamą…     

No to do dzieła!

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Milena
2009-07-10

Ja po porodzie na szczęście bardzo nie przytyłam, jedynie brzuszek mi został. Gdy skończyłam karmić córkę piersią i nie mogłam patrzeć na swoje ciało, to postanowiłam chodzić 2 razy w tygodniu na basen. Pływałam przez ponad godzinę oraz dodatkowo przez pół godziny wysiadywałam w jacuzzi solankowym. Po jakimś czasie brzuszek zaczął pozytywnie wyglądać i dodatkowo uda super mi się wypracowały! Myślę, że z biustem jest najciężej... No ale cóż :) Polecam basen + jacuzzi.

Milena
maariaanka
2009-09-04

Natomiast ja jestem juz 2 lata po porodzie i do tej pory nie udalo mi sie miec takiej figury co z przed ciazy. Wiem, ze jestem leniwa, ale ogolnie duzo chodze i spaceruje, zywcem nie mam czasu ani na basen, ani na rower - do tego ciezko mi sie zmobilizowac. A chyba powinnam..

maariaanka
zabka300
2009-09-19

Ciezko jest wrocic, oj ciezko. Ja tez jestem dwa lata po porodzie i wygladam jeszcze gorzej niz wczesniej. Najciezej jest sie zmobilizowac.

zabka300
symbiosis11
2009-10-09

Dokaldnie.. moblizacja to najciezsze, ale mi sie udalo. Staralam sie dbac o cialo poprzez wmasowywanie roznych balsamow (od razu masaz), przez to ze karmilam to bardzo zwracalam uwage na jedzenie odpowiednich, zdrowych produktow i po kilku miesiacach zaczelam chodzic spowrotem na tenisa. Spacerkow tez mi nei brakowalo, a ruch to przeciez podstawa.

symbiosis11
renia
2009-10-28

Ja szybko wrocilam do swojej wagi.Nie byla to jednak moja zasluga tylko karmienia piersia i stresow jakich mi nie brakowalo. Teraz mam tylko problem z udami i choc obiecuje sobie,ze cos z tym zrobie to nigdy nie mam na to czasu.

renia
domi
2009-11-05

Spacerki i karmienie sa bardzo pomocne do zrzucenia zbednych kilogramow. Niestety wazna jest tez odpowiednia dieta a o ta w moim przypadku trudno bo bardzo lubie piec ciasta i niestety zjadac rowniez.

domi
Mamadwójki
2010-01-06

No tak wszytsko się da zrobić.Z jednym dzieckiem to jeszcze nie problem ale jak ma się dwoje maluchów na głowie to juz prawdziwe wyzwanie!!Nie dość ze po pierwszym dziecku zostało mi 5 dodatkowych kg, po drugim dodatkowych 5, czasu mam cztery razy mniej i co teraz??Bajkowa opowieść Powrót do przeszłości (czyli 60kg:)) u mnie ani jak ma zastosowanie...

~Mamadwójki
mama35
2010-08-28

A co ma powiedzieć mama czwórki dzieci? Najmłodsze ma 4,5 miesiąca . Chyba już nie ma co marzyć o 59 kg. Waga zatrzymała sie na razie w okolicy 66kg ( przy wzroście 170cm) i ani drgnie. Na basen i siłownie kompletnie nie mam czasu. Ale czekoladka na osłodę trudu dnia codziennego niestety zawsze w szafce jest...
Pozdrawiam młode Mamy

~mama35
ela
2010-09-11

Witam wszystkich.
Moja trojka dzieci zmienila to i owo w moim wygladzie ale nie az tak diametralnie ,zebym robila z tego problem. Wiek tez robi swoje . A czas ,ktory mam poswiecic na upiekszanie siebie wole poswiecic dzieciom bo nigdy go nie jest zbyt wiele.
Pozdrawiam. Ela.

~ela
Maniusia
2012-05-30

Ja długo po porodzie nie mogłam wrócić do poprzedniej wagi sprzed ciąży. Przy małym dziecku to nie takie proste niestety. Jak skończyłam karmić piersia, to postanowiłam, ze wezmę sie w końcu za siebie. Przeszłam na dietę 14a Vital i waga zaczęła ładnie i systematycznie spadać w dół. Jadłam tyle, ile potrzebował mój organizm, nie opychałam się, z resztą posiłki w tej diecie są bardzo sycące, więc nie ma sie ochoty na podjadanie. Dieta jest pełnowartościowa i zbilansowana, nie pozbawia organizmu żadnych wartości odżywczych i nie szkodzi naszemu zdrowiu. Schudłam na niej w ciągu kilku tygodni 8 kg, czyli tyle, ile przybrałam w ciąży.

Maniusia

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55