Rodzic na zawsze – nie odchodzę od dzieci!

autor: Marcin Bielowicz , 2009-08-31
Rodzic na zawsze – nie odchodzę od dzieci!
Rozwód to trudny moment dla rodziców, ale jeszcze trudniejszy dla dziecka. Musicie więc pomóc zrozumieć mu, że to rozstanie jedynie pomiędzy mamą i tatą, a nie z potomstwem. Nie jesteście więc zwolnieni od odpowiedzialności za własne dziecko – niezależne od tego, czy zostaje ono z tatą czy też z mamą. Odchodzicie przecież od siebie nawzajem, a nie od Waszego dziecka.

Wina i kara

W czasie rozwodu staniecie z pewnością przed problemem zadbania o naruszoną faktem rozstania rodziców konstrukcję psychiczną dziecka. Niezależnie czy jest to malec czy nastolatek, a nawet dorosła już osoba, zawsze będzie mocno przeżywać to zdarzenie. Najgorzej rzecz ma się jednak u najmłodszych i dzieci w wieku dojrzewania – nieuniknione jest obwinianie się o rozwód rodziców bądź (częściej w drugim przypadku) wrogość w stosunku do wszelkich prób układania sobie życia na nowo. Jeśli chodzi o małe dzieci, koniecznie należy wytłumaczyć im i przekonać je, że rozstanie nie ma żadnego związku z ich zachowaniem i nie są niczemu winne. Takie mylne rozumowanie, w myśl którego złe zachowanie czy brak postępów w nauce spowodowały kryzys, może doprowadzić do depresji i niskiej samooceny u brzdąca. Pozostawiony samemu sobie, zamyka się w swoim własnym świecie, co może negatywnie odbić się na jego relacjach z otoczeniem w całym dorosłym życiu. Tymczasem powinien on być świadom, że wszystko, do czego doszło, jest domeną nas - dorosłych. Żeby nie zwiększać na nim presji, pozwólmy mu na manifestację swojego smutku czy niezadowolenia, nie zmuszajmy do szybszego pogodzenia się z rzeczywistością. To jeszcze dziecko, dopiero uczy się radzić ze swoimi emocjami.

Dziecko bez winy

Za wszelką cenę musicie unikać dwu sytuacji: „przeciągania” dziecka na swoją stronę, jak i „wyszarpywania” go sobie z rąk. Nie możecie sobie pozwolić na wyrzuty, jak: "Jesteś taka sam, jak twoja matka" - po pierwsze, dziecko nie jest niczemu winne; po drugie - to podręcznikowe wręcz strzelanie sobie bramki samobójczej.

Mimo rozwodu, musicie zachować wspólną i jednomyślna strategię, żeby oszczędzić dziecku traumy spowodowanej Waszym rozstaniem. Za wszelką cenę spróbujcie unikać dwu sytuacji: „przeciągania” dziecka na swoją stronę, jak i „wyszarpywania” go sobie z rąk. Rywalizacja o względy dziecka i wciąganie go w rozgrywki między Wami nie sprawi niczego dobrego. Kierowani chęcią zemsty, lękiem o brak akceptacji czy też zadufaniem powodujemy, że dziecko nie wie, jak się zachować, żeby nie sprawić bólu któremuś z rodziców. Przekupywanie prezentami i oczernianie drugiej strony sprawi co najwyżej chaos w głowie małego człowieka. Z jednej strony bajki o dobroci i uczciwości opowiadane przez nas na dobranoc i czytane w szkole czy przedszkolu, z drugiej demonizowanie matki przez ojca i ojca przez matkę – i jak dziecko ma sobie z tym poradzić? Nie chodzi tu jednak tylko o odróżnienie dobra od zła, wychowanie w życzliwości, dobroci i uczciwości. Problemem jest też kwestia zasypywania prezentami, które szybko nauczą dziecko pochlebstw, nieszczerości i nadmiernego przywiązania do dóbr materialnych. I jeszcze jedna sprawa: nie możecie sobie pozwolić na wyrzuty, jak: "Jesteś taka sam, jak twoja matka" - po pierwsze, dziecko nie jest niczemu winne; po drugie - to podręcznikowe wręcz strzelanie sobie bramki samobójczej.

Polubownie i sądowo

Zabranianie kontaktów z dzieckiem to przecież nie tylko dyskryminacja dorosłego, ale także i dziecka, które pragnie widywać obu rodziców.

Jeśli pozostajecie w poprawnych stosunkach z byłym partnerem – nie powinno przysporzyć Wam wielu kłopotów wspólne ustalenie zasad, na jakich miałyby się odbywać spotkania z dziećmi. W przeciwnym razie, należy zwrócić się z tą kwestią do sądu, który powinien wyznaczyć czas, miejsce i zasady tych kontaktów. Zabranianie kontaktów z dzieckiem to przecież nie tylko dyskryminacja dorosłego, ale także i dziecka, które pragnie widywać obu rodziców. A przecież powinno się dążyć do wyrównania szans najmłodszych na kontakt zarówno z tatą, jak i mamą. W razie kłopotów można wystąpić o unormowanie kontaktów z dzieckiem poprzez złożenie do wydziału rodzinnego sądu rejonowego wniosku o uregulowanie kontaktów z dzieckiem.

Drugi dom

Już sam termin jest bardzo wartościujący – drugi dom, a więc ten, który dziecko jedynie odwiedza, coś tymczasowego, niemalże zastępczego – a przecież, jeśli brzdąc zostanie przy mamie, to właśnie w nim ojciec buduje więź ze swoim potomkiem. Co zrobić, żeby misja zakończyła się powodzeniem, żeby nie utracić kontaktu z ukochaną córką i synem? Przede wszystkim, poza rodzicielską miłością, powinniśmy postawić na połączenie intymności z rodzinną atmosferą. W miarę możliwości więc zapewnijcie dziecku jakiś pokoik, gdzie będzie mogło stworzyć swoją świątynię. Powinny się tam znaleźć łóżko, zabawki, książki, ubrania – wszystkie rzeczy, bez których ciężko mu żyć. Jeśli Twój potomek będzie mógł przyjeżdżać do Ciebie bez torby i plecaka, będzie to budowało w nim poczucie, że wraca do swojego drugiego domu, a nie do obcego mu środowiska. Kiedy będziecie wspólnie spędzać czas, staraj się odizolować od wszelkich spraw życia codziennego – pracy, spotkań, mogących poczekać obowiązków. Kiedy przyjdzie Wam się żegnać, zapewniaj, że zawsze, nawet będąc daleko, może na ciebie liczyć.

Spróbuj uporządkować stare, a dopiero potem zacznij budować nowe i… śpiesz się powoli.

Umówcie się w jakiś sposób – na przykład obiecaj, że w każdą niedzielę spędzaną osobno będziesz dzwonić wieczorem przed dobranocką. Pokaż, że tak naprawdę wciąż pozostajesz jego rodzicem i tak też pozostanie już na zawsze. Ale nie przesadzaj i nie obiecuj tego, czego nie będziesz mógł spełnić - dziecko jest bardzo wrażliwe i z pewnością zapamięta swój zawód i rozczarowanie spowodowane złamanym słowem. Postaraj się przede wszystkim zbudować trwałą więź z dzieckiem, a dopiero potem pomyśl więcej o sobie; innymi słowy spróbuj uporządkować stare, a dopiero potem zacznij budować nowe i… śpiesz się powoli.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

liwa
2009-09-01

Znam bardzo niewielu rodziców, którzy rozstali się z klasą. A wtedy bardzo trudno o porozumienie i pokazanie dziecku, że tata (bo najczęściej dziecko zostaje z mamą) nie odchodzi od malucha.

liwa
Milena
2009-09-01

Niestety ja również znam wiele samotnych mam. Tatusiowie opuścili je i.. dziecko. Niektórzy interesują się dzieckiem, natomiast wielu tatusiów nie potrafi znaleźć nawet 2óch godzin wolnego czasu w tygodniu, aby spędzić choć chwilę ze swoim dzieckiem.

Milena
maariaanka
2009-09-04

Ode mnie maz odszedl po roku, gdy sie dziecko urodzilo. Do dzis ma malutki kontakt z synem. Ja jego prosze zeby sie bardziej zainteresowal, ale niestety ma ciekawsze zajecia :/

maariaanka
renia
2009-09-06

Moim zdaniem zdrowsze i lepsze dla dziecka jest to by tata lub mama nie kontaktowali sie z dzieckiem wcale niz robili to na sile badz pod przymusem.Dziecko to wyczuje i wtedy jest to dla niego wieksza krzywda niz brak kontaktu.Bywa i tak,ze rodzic ktory odchodzi probuje przeciagnac dziecko na swoja strone spelniajac jego kaprysy choc w czasie trwania malzenstwa tak naprawde poswiecal dziecku bardzo malo czasu. Wszystko dobrze jesli to odezwal sie instynkt ojcowski lub macierzynski a nie jest to tylko chec zrobienia na zlosc zonie badz mezowi.Niestety rozwody sa byly i beda a najbardziej cierpia na tym dzieci.

renia
Nela28
2009-09-15

Tez znam kilka par ktore niestety sie rozstaly, ale w wiekszosci przypadkow jest wlasnie tak ze ta osoba ktora odchodzi (albo mama albo ojciec) malo interesuja sie swoja pociecha niestety :I Moze to wynika z tego ze chca sobie jeszcze jakos inaczej ulozyc zycie? No ale przeciez mimo iz rodzice sie rostali to nie moze cierpiec dziecko. A tak wlasnie wtedy najczesciej jest.

Nela28
ILONA
2009-09-16

Nie moge powiedziec ze moja coreczka przyzwyczaila sie do nieobecnosci taty, ale robie wszystko zeby w przyszlosci zrozumiala ze taka wlasnie sie ulozylo ... Na szczescie dogadalismy sie z bylym mezem i ustalilismy, dni i godziny spotkan a tata Emilki moge przyznac szczerze solidnie wywiazuje sie z danego slowa, mimo iz te kontaky nie sa zbyt czeste. Jednak na urodzinach, swietach i uroczystosciach szkolnych zazwyczaj jest obecny. To bardzo istotne bo coreczka czuje sie wtedy wazna i kochana. Zreszta my jako rodzice mimo, iz nie jestesmy razem czesto jej to powtarzamy.

ILONA
domi
2009-09-18

Tego co czuje dziecko gdy rodzice sie rozchodza my dorosli nie jestesmy w stanie pojac.Chyba ,ze sami bedac dziecmi bylismy w takiej sytuacji. Wszystko zalezy tez od wieku dziecka badz dzieci i sposobu rozejscia sie rodzicow/polubownie czy z awantura/.Ale bez wzgledu na wszysto po rozwodzie najgorzej cierpia dzieci.

domi
ela
2010-09-13

Witam wszystkich.
Niestety musze sie z Toba Liwa zgodzic. Rozwod z klasa nalezy do rzadkosci . Przez proznosc doroslych cierpia dzieci.
Pozdrawiam .Ela.

~ela
Sabinka
2010-11-30

Jedno jest pewne, że gdy rodzice się rozwodzą to ojciec już nigdy ojcem pełnoetatowym nie będzie. Jest to głównie przygnębiające gdy nie jest to jego wybór, tylko to żona potrzebuje rozwodu.
Nie neguje rozwodów, bo ludzie się męczą już na tyle ze soba ze unieszczesliwiaja wlasne dzieci i pewnie każdy ma prawo do szczescia. Ale to cięzkie dla wszystkich, a szczególnie dla dziecka.

~Sabinka
emmka
2014-04-07

cytat z artykułu : "Kiedy będziecie wspólnie spędzać czas, staraj się odizolować od wszelkich spraw życia codziennego – pracy, spotkań, mogących poczekać obowiązków."-to sytuacja sztuczna i nieuczciwa. Rodzic u którego dziecko mieszka na co dzień nie ma takiej możliwości. Musi wykonywać obowiązki , pracować, sprzątać, gotować. I nagle dochodzący tatuś zabiera dziecko jak na wymarzone wakacje, tworzy wizje ideału, wiecznej zabawy, bajkolandii. To nie jest fair ani wobec drugiego rodzica ani wobec dziecka. Bo to nie jest wizja normalnego domu, tylko jakiejś rekompensaty, skakania nad dzieckiem , nadrabiania. Nie uczy roli dziecka w rodzinie tylko wkręca mu że jest księciem na włościach z bandą prywatnych klaunów

~emmka

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55