Smoczek – silikonowy przyjaciel czy wróg dziecka?

autor: Paulina Wójtowicz , 2010-05-24
Smoczek – silikonowy przyjaciel czy wróg dziecka?
Niemowlę ma naturalną potrzebę ssania, powstałą jeszcze w łonie matki. Nic więc dziwnego, że tak niechętnie rozstaje się ze smoczkiem i szybko znajduje zamiennika – własny kciuk. Ale czy silikonowa zabawka jest mu właściwie potrzebna? Jak bezboleśnie rozstać się ze smoczkiem i oduczyć malca ssania paluszka?

Jak na ssaka przystało

Odruch ssania wykształca się u dziecka w 11 tygodniu życia płodowego. Jego podstawowym przeznaczeniem jest przygotowanie żuchwy noworodka do spożywania pokarmu poprzez ssanie piersi matki. Karmienie piersią jest niezbędne dla rozwoju mięśni twarzy dziecka – podczas laktacji korzysta ono z aż 40 mięśni (podczas gdy ssanie smoczka czy butelki wymaga koordynacji zaledwie 4). Potrzeba ssania u niektórych maluchów jest jednak na tyle silna, że zwykłe karmienie jej nie zaspokaja. Rodzice są już zazwyczaj na to przygotowani – zakup smoczka jest jednym z wielu etapów sporządzania wyprawki. Często już w szpitalu położne podpowiadają, by zapoznać dziecko ze smokiem – dla jego dobra i spokoju rodziców. Tym sposobem maluch przywiązuje się do smoczka i rzadko kiedy pozwala go sobie odebrać bez walki. Potrzeba ssania maleje lub całkiem wygasa po szóstym miesiącu życia. Niektórzy lekarze uważają, że późniejszy odruch jest już raczej przyzwyczajeniem niż realną potrzebą. Coraz więcej współczesnych rodziców jeszcze przed narodzinami dziecka podejmuje świadomą decyzję, aby w ogóle malca nie uczyć ssania smoczka. I wielu z nich z próby tej wychodzi zwycięską ręką, a ich maluchy od samego początku świetnie radzą sobie bez silikonowego przyjaciela. Są jednak dzieci, które mają tak silną potrzebę ssania, że jeśli nawet podejmie się decyzję o niepodawaniu smoczka, szybką znajdą jego zamiennik – własny palec.

Smoczek – przyjaciel dziecka i… rodziców

Niektóre dzieci traktują smoki jedynie jako zabawki, inne zasypiają z nimi w ustach, by po kilkunastu minutach je wypluć i przespać spokojnie noc. Niestety, maluchy te należą do rzadkości. Znacznie częściej smoczki traktowane są przez dzieci jako przyjaciele, z którymi potrzebują stałego kontaktu. Jednak nie dziwi fakt, że także rodzice zaczynają widzieć w tej zabawce to, co najcenniejsze – spokój. Skorzystanie ze smoczka jest z jedną z najprostszych i najskuteczniejszych metod uciszenia płaczącego czy rozkrzyczanego dziecka. I choć jedni uważają, że smoczek jest utrapieniem i wcale nie jest potrzebny dziecku, które przecież nie ma na początku pojęcia o jego istnieniu, to nie można nie docenić płynących z jego zakupu dobrodziejstw.

Nie dla „nunusia”

Co prawda producenci smoczków z pewnością nie muszą martwić się o spadek popytu na ich produkt, jednak coraz więcej rodziców próbuje dziś zrezygnować lub przynajmniej ograniczyć używanie smoczka u swoich dzieci. Dzieje się tak m.in. dlatego, że najnowsze badania logopedów za jedną z przyczyn wad zgryzu i wymowy u kilkuletnich dzieci uznają właśnie długotrwałe ssanie smoczka. Nie jest to jedyny minus silikonowych zabawek. Za najczęstsze wady stosowania smoczków uważa się:

  • ryzyko zaburzenia poprawnego odruchu ssania piersi matki – konsekwencją tego może być spowolnienie laktacji, wywołane brakiem chęci lub leniwym ssaniem pokarmu przez dziecko,
  • problemy ortodontyczne – wady wymowy i zgryzu, których początek leży m.in. w nieprawidłowym lub zbyt silnym odruchu ssania smoka, a także z jego niewłaściwego dobrania,
  • zagrożenie cytomegalią – chorobą przenoszoną przez ślinę np. rodziców, oczyszczających w ten sposób smoczek przed włożeniem go do buzi dziecka,
  • możliwość uczulenia na lateks lub inną substancję, z której jest wykonany smok,
  • kłopoty z komunikacją u dzieci, które zbyt długo używają smoczka – zdarza się, że maluchy te mniej chętnie i rzadziej mówią, a ich kontakt z otoczeniem jest mniej ożywiony.

Odsmoczanie, czyli dziecięcy odwyk

Sposobów na jak najmniej bolesne pozbycie się smoczka jest tyle, ile dzieci. Warto więc próbować różnych metod, sprawdzać, jak reaguje dziecko i – przede wszystkim – być w tym konsekwentnym.

Mimo że smoczek, nazywany pieszczotliwie „nunusiem” bądź „dudusiem”, jest czasem jedynym ratunkiem dla rodziców, nie mogących w żaden sposób uciszyć dziecka, to dla wielu bywa też utrapieniem. Wiąże się to z trudnością w odzwyczajeniu malucha od ssania smoka. Najlepszym czasem na rozstanie ze smoczkiem jest 8-10 miesiąc życia – wówczas zanika odruch ssania, a dziecko zaczyna ząbkować. Istnieje zagrożenie, że przednie zęby będą rosły w nieprawidłowy sposób, dlatego warto zadbać, by smoczek nie powodował dodatkowych trudności w wyżynaniu się ząbków. Jeżeli jednak maluch jest oporny i wszelkie próby odebrania zabawki kończą się histerią, można spróbować ponownie za kilka miesięcy, około drugich urodzin dziecka. Maluch jest wtedy żywo zainteresowany światem, łatwo odwrócić jego uwagę, a smoczek nie jest już dla niego nowością.

Pogromcy smoków, czyli żegnaj smoczku

Paula do pomocy w odsmoczeniu swojej córki, Mai, wezwała smoczkową wróżkę: Do córki przyleciała smoczkowa wróżka. Maya wyrzuciła smoczka za okno, a w zamian dostała lody oraz nowe łóżko – takie, w którym śpią duże dzieci. Była zachwycona, że ma takie łóżko, jak mama i tata. O smoczku zapomniała bardzo szybko. Jednak każde dziecko wymaga indywidualnego podejścia, warto więc mieć w zanadrzu kilka sposobów na pożegnanie się z silikonowym przyjacielem:

  • ograniczanie podawania smoczka (np. używanie go tylko do usypiania dziecka),
  • systematyczne odcinanie końcówki przed włożeniem jej do buzi dziecka (maluch tym samym wypluwa smoka, bo zwyczajnie trudniej go ssać),
  • smarowanie smoczka substancjami nieprzyjemnymi w smaku (np. sokiem z cytryny), które zniechęcą dziecko do wkładania smoczka do buzi,
  • odwracanie uwagi malucha – sytuacją, opowieścią, nową zabawką,
  • tłumaczenie dziecku, dlaczego smoczka nie można już używać (angażowanie malucha w rozstanie ze smoczkiem sprzyja także procesowi uczenia się rozumienia świata),
  • bycie konsekwentnym w rozstawaniu się ze smoczkiem (w sytuacji braku czasu bądź zniechęceniem uspokajaniem dziecka, szukać innych sposobów).

Niesforny paluszek

Dzieci, które nie lubią smoczków, nie wkładają paluszków do buzi i nie potrzebuję wciąż być przy matczynej piersi należą, niestety, do rzadkości. Zwykle bywa tak, że bezsmoczkowe dziecko (któremu ssanie smoczka nie sprawia frajdy) szybko znajdują sobie na pocieszenie coś innego – na przykład własny palec. Nie prowadzi to do niczego dobrego. Ssanie palca tylko pozornie ma swoje plusy. Wprawdzie jest zawsze „pod ręką” i dziecko może samo z niego skorzystać, ale te zalety są jednocześnie wadami. O ile smoczek można po prostu wyjąć z buzi dziecka, to kciuk będzie w pogotowiu nawet, gdy odejdziemy od łóżeczka. Intensywne ssanie kciuka może też spowodować wypychanie przednich zębów i deformację szczęki.

Ssanie palca – jak oduczyć?

Zerwać ze ssaniem kciuka, bo zwykle ten palec jest najchętniej faworyzowany przez dzieci, jest o wiele trudniej niż w przypadku smoczka. Dobrze jest w porę zainterweniować, bo zaniedbany nawyk może przerodzić się w długotrwały nałóg, który nie zawsze znika samoczynnie.

Jak wynika z badań Amerykańskiej Akademii Stomatologii Dziecięcej od 50 do 80% niemowląt ssie kciuk.

Mój brat ssał kciuka do 5. roku życia. Wyciągał palec z buzi rano przed budynkiem przedszkola i wracając wkładał go do buzi ponownie. Nie było na niego sposobu. Rodzice sprowadzali nawet jakieś środki z Niemiec do smarowania, ale zlizywał to i dalej ssał kciuka. W efekcie miał palec o połowę chudszy od pozostałych. Ale później na szczęście się wyrównało i żadnych innych, ujemnych konsekwencji tego ssania palca nie było – wspomina Edyta. Niestety, takie historie nie należą do rzadkości. Dobrze jest więc jak najwcześniej podjąć odpowiednie kroki:

  • wyeliminować przyczyny ssania kciuka – np. gdy dziecko jest przygnębione czy marudne, pobyć z nim, pobawić się, zająć je czymś,
  • zakupić „gorzki paluch”, czyli preparat, którym smaruje się paluszki i paznokcie dziecka – nie jest on niebezpieczny dla zdrowia (nie uczula), a może zniechęcić dziecko do wkładania paluszka do buzi,
  • delikatnie wyjmować palec z buzi, tłumacząc (choćby w żartobliwy sposób), dlaczego nie powinno się go ssać,
  • trzymać rączki dziecka w swoich, gdy lądują one w buzi w sytuacjach napięcia (np. podczas oglądania bajki),
  • znaleźć zamiennik (niekoniecznie smoczek), którym można zająć rączki dziecka, taki jak ciastolina, piłeczka czy niezbyt twarda (aby nie podrażnić dziąsełek) zabawka.


I, co najważniejsze, należy pamiętać, że odruch ssania jest naturalną potrzebą dziecka i że wymaga ono w okresie rozstania się ze smoczkiem czy kciukiem wsparcia i cierpliwości rodziców.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

domi
2010-05-24

W zasadzie to czesto smoczek bardziej potrzebny jest rodzicom niz samemu dziecku. O ile latwiej wlozyc smoczek do buzi dziecka i miec spokoj niz poswiecic czas dziecku i czyms go zajac.Moj Kubus do 3 miesiaca nie wiedzial o istnieniu smoczka bo tak doradzala nam w szpitalu polozna. Potem dostawal tylko do spania i tak jest do dzis.Nie wiem jak bedzie wygladalo rozstanie ze smoczkiem i kiedy nastapi ale mam nadzieje,ze przejdzie bezbolesnie i dosc szybko.

domi
ewa1982
2010-05-28

My również używamy smoka tylko do usypiania, ale niepokoi mnie kwestia ząbków (maly ma 9 miesięcy i zaczynają się wyżynać górne jedynki) jak da radę to tylko do momentu zaśnięcia i bedziemy wyciągać? zobaczymy bo łatwo się pisze a maluch swoje :)

ewa1982
renia
2010-06-11

Sa dzieci,ktore za nic nie chca smoczka.Przewaznie gdy karmione sa wylacznie piersia bez dopajania. Dla nich wystarczajacym smoczkiem jest piers.

renia
ela
2010-06-28

Witam wszystkich.
Czasem jest tak ,ze rodzice badz dziadkowie na sile przyzwyczajaja dziecko do smoczka choc ono wcale go nie chce i za kazdym razem wypluwa.Potem na sile odzwyczajaja bo jak juz dziecko zalapie smoczek to ciezko mu sie z nim rozstac.Bledne kolo.
Pozdrawiam .Ela.

~ela
EwaP
2017-01-04

My dajemy swojej córeczce smoczek uspokajający i rozwija się bez problemów. Aktualnie ma 13miesięcy.... Przypominam o higienie smoczka. Oblizywanie to jakieś bzdury. Dokładnie myjemy i używamy zawieszki, aby nie walał się po ziemi i nie trzeba go co chwile myc. sprawdzil się ten: http://allegro.pl/show_item.php?item=6668605674 , ale co kto lubi

~EwaP

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55