Spętani miłością – chustonoszenie

autor: Monika Szostek-Kwapień , 2010-01-21
Spętani miłością – chustonoszenie
Wideo
Jak wiązać chustę?
Ewa szybko znajduje środek chusty. Sprawnym ruchem owija się nią, a potem krzyżuje pasy materiału na plecach. A chusta jest piękna – w pistacjowo-błękitnych barwach. Długi, niemalże pięciometrowy kawałek materiału zaczyna nabierać kształtu. Ewa bierze Maćka na ręce i wkłada do uformowanej kieszonki. Dociąga chustę pasmo po paśmie, przekłada pod nóżkami syna i wiąże na plecach na podwójny węzeł. – "Tu nie chodzi o modę. Chodzi przede wszystkim o miłość i bliskość" – mówi, całując Maćka w czółko.

Chustomania, czyli o co tyle hałasu?

Prostokątny pas materiału o długości od dwóch do pięciu metrów. Elastyczny albo tkany splotem skośno-krzyżowym. Feeria barw i wzorów. W Peru określa się go mianem manta, w Meksyku – rybozo. Indonezyjskie kobiety nazywają go selendang, a afrykańskie – kanga i kitenge. W Polsce nazywany po prostu chustą. I jak się okazuje, chustomania, kanguromania, czy – jak kto woli – babywearing – powoli ogarnia nasz kraj. O co więc tyle hałasu?

Hacki, chajtki, chycki, szmaty i płachty to przecież – znacznie młodsze - ale polskie odpowiedniki rybozo czy kitenge.

Chusta to nie wynalazek XXI wieku. Na całym świecie używana jest przecież od tysięcy lat. Nie kopiujemy mieszkańców Afryki czy Peru, bo i w naszym kręgu kulturowym chusta miała swoje miejsce i przez wiele lat była stosowana przez nasze babki i prababki – tłumaczy Ewa. No tak. Hacki, chajtki, chycki, szmaty i płachty to przecież – znacznie młodsze – ale polskie odpowiedniki rybozo czy kitenge. Chusty do dziś używane są więc na całym świecie, a w krajach rozwijających się są ciągle powszechniejsze od wózków. Prawdziwy renesans chustonoszenia nastąpił na Zachodzie już ponad trzydzieści lat temu, kiedy to – oprócz ruchu hipisowskiego – zaczęły też dochodzić do głosu alternatywne poglądy na wychowanie dziecka i opiekę nad niemowlakiem. W Polsce idea noszenia dzieci w chustach od kilku lat fascynuje coraz więcej rodziców. I wszyscy mówią zgodnie – chustonoszenie wciąga.

W plątaninie chust

Okazuje się, że to, co wszyscy potocznie nazywamy chustą, może mieć wiele rodzajów, przeznaczeń i sposobów wiązania. Rodzicom zaczynającym dopiero swoją przygodę z chustą czasem wydaje się więc, że znaleźli się w prawdziwej matni – kolorów, wzorów, węzłów i rodzajów materiału. Bo jak spośród setek chust wybrać tę idealną? Czym się kierować przy zakupie? I co najważniejsze – jak nauczyć się ją odpowiednio wiązać? Zacznijmy więc od początku.

Najprościej rzecz ujmując, chusty możemy podzielić na trzy podstawowe rodzaje:

  • chusty wiązane – jeden z najbardziej uniwersalnych typów chust, zazwyczaj o długości od 2,5 do 5,5 metra; ich zaletą jest to, że można je wiązać na wiele sposobów i używać od pierwszych chwil życia dziecka – noworodka i małe dziecko można nosić w pozycji kołyskowej, dla starszych maluchów polecana jest pozycja pionowa (koala, czyli podwójny x albo „siodełko” wiązane na biodrze), w przypadku większych dzieci sprawdzają się zaś „plecaczki” – wiązane na plecach;
  • chusty kółkowe – zakładane ramię, gdzie jeden z końców materiału zakończony jest specjalnymi kółkami, co ułatwia regulowanie obwodu chusty;
  • chusty typu pouch (tzw. „kieszonki”) – najprostsze chusty zakładane na jedno ramię – bez możliwości regulacji, trzeba więc dobrać rozmiar chusty do wieku i wielkości dziecka.
      

Warto dodać, że chusty wiązane dzielimy ze względu na materiał, z jakiego zostały uszyte na tkane i elastyczne. Te pierwsze tkane są specjalnym splotem skośno-krzyżowym, co zapewnia idealne rozłożenie ciężaru dziecka. Te drugie polecane są szczególnie dla noworodków i najmłodszych dzieci. Ich dużą zaletą jest to, że dziecko wkładamy w już zawiązaną chustę. Mają jednak ograniczoną nośność – elastyczny materiał w przypadku cięższych dzieci może powodować efekt „sprężynowania”.

Gdzie w takim razie można nauczyć się prawidłowo wiązać chustę? – Ja po prostu poszłam na warsztaty dla chustowych mam. Tam nauczyłam się wszystkiego, a potem to już tylko praktyka. Znam jednak mamy, które wiązania chusty nauczyły się z książek albo nawet z filmów znalezionych w internecie mówi Ewa. Ważne jest także, aby nie dać złapać się w sidła marketingu. Bo chustomania dla wielu stała się po prostu sposobem na biznes. A tak naprawdę mało polskich firm produkuje dobre chusty. Przez to dla wielu rodziców przygoda z chustonoszeniem niestety szybko kończy się rozczarowaniem. Unikajmy więc chust typu hand-made, robionych w domu, z kiepskiej jakości materiałów, przez niedoświadczone osoby. Lepiej zainwestować w firmową chustę bez problemu można ją sprowadzić nawet z zagranicy, gdzie niekiedy ceny są znacznie niższe niż u nas, a i wybór kolorów i wzorów bogatszy – radzi Ewa.

Dlaczego chusta?

Na to pytanie każdy chustomaniak odpowiada jednym tchem – wygoda, nawiązanie więzi z dzieckiem, wspieranie rozwoju emocjonalnego, zapewnianie poczucia bezpieczeństwa, sposób na ukojenie, stymulacja zmysłu równowagi, a przede wszystkim bliskość i czułość, jakiej nie jesteśmy w stanie zapewnić, używając wózka. A doświadczenia rodziców znajdują swoje potwierdzenie w licznych badaniach. Już 1996 roku w naukowym magazynie „Pediatrics” ukazały się wyniki badań, według których noszenie zmniejsza płaczliwość i marudzenie dzieci o 43% podczas dnia i aż o 51% w nocy. Okazuje się bowiem, że to w naszym kręgu kulturowym przyzwyczailiśmy się do tego, że dziecko płacze i to często. W innych kulturach – gdzie noszenie dzieci w chustach jest normą – maluchy płaczą rzadko. Co więcej – kobiety krajów Ameryki Południowej właściwe nie znają problemu kolek. Lekki masaż powodowany przez chustę, ciepło od rodzica i efekt kołysania łagodzą bowiem objawy kolek, które wiele polskich mam wspomina jako prawdziwy koszmar.

Będąc w chuście rodzica, kołysane, słyszące bicie serca dziecko, czuje się po prostu bezpiecznie. A kiedy ma zapewnioną potrzebę stałej bliskości nie musi alarmować, płakać i wzywać rodziców. W tym czasie może więc oddać się fascynującemu poznawaniu świata.

Dotyk i bliskość są niezwykle istotne w rozwoju każdego dziecka. Dlatego budowanie silnych, emocjonalnych więzi między rodzicami a dziećmi oraz odpowiadanie na ich podstawowe potrzeby od samego początku pozwala na wychowanie otwartych, szczęśliwych, spokojnych ludzi. W pierwszym roku życia dziecka to właśnie zmysł dotyku jest pewnego rodzaju łącznikiem między maluszkiem a otaczającym go światem. Pamiętajmy, że przez kilka tygodni niemowlę widzi zaledwie na około 20 cm. Będąc w chuście rodzica, kołysane, słyszące bicie serca dziecko, czuje się po prostu bezpiecznie. A kiedy ma zapewnioną potrzebę stałej bliskości nie musi alarmować, płakać i wzywać rodziców. W tym czasie może więc oddać się fascynującemu poznawaniu świata. To dlatego dzieci noszone w chustach szybciej się uczą i są bardziej zorganizowane w późniejszym życiu, ale też ufne w stosunku do świata i ludzi. – Ja widzę ogromną różnicę w wychowywaniu Maćka i Adasia. Starszego syna nie nosiłam w chuście. Wtedy jeszcze w ogóle nie wiedziałam o ich istnieniu. Adaś dawał nam w kość. Mało sypiał, ciągle płakał, miewał potworne kolki. Maciuś zasypia zaraz po włożeniu go do chusty. Kiedy nie śpi, po prostu obserwuje świat. Jest spokojny, pogodny i myślę, że nie wynika to z cech charakteru, a z dużego wpływu, jaki na samopoczucie mojego syna ma chusta – tłumaczy Ewa.

Naukowcy mówią także o znakomitym wpływie noszenia na rozwój fizyczny dziecka. Delikatny ruch w trakcie noszenia w chuście stymuluje błędnik, wspomagając rozwój zmysłu równowagi. Wbrew powszechnej opinii, maluchy noszone w chustach szybciej siadają i uczą się chodzić. Dodatkowo pozycja „żabki”, jaką przyjmują w chuście jest po prostu naturalną odpowiedzią na potrzeby dziecka. Pozycja ta jest korzystna dla stawów dziecka. Sprawdza się też w przypadku dzieci z dysplazją stawów biodrowych. Właściwie nie ma przeciwwskazań zdrowotnych co do noszenia dzieci w chustach. Kiedy jednak maluszek cierpi z powodu bezdechów, jest wcześniakiem albo ma problemy ze stawami, kwestię noszenia w chuście trzeba koniecznie skonsultować wcześniej z lekarzem.

Nośmy dzieci!

Okazuje się, że chusta to nie – jak wiele osób myśli – prymitywny środek lokomocji. A powrót do korzeni nie wydaje się być w tym przypadku krótkotrwałą modą czy zachcianką rodziców. Bo ten powrót do natury tak naprawdę oznacza to, za czym we współczesnym, zaganianym świecie bardzo tęsknimy. Wielką bliskość, poczucie bezpieczeństwa, mocne więzi i po prostu miłość. Nośmy więc dzieci w chustach.


***


Portal Ciążowy.pl jest partnerem I ogólnopolskiej kampanii edukacyjnej poświęconej noszeniu dzieci w chustach Kanguromania (www.kanguromania.pl). Zapraszamy też do obejrzenia filmu zrealizowanego przez portal Ciążowy.pl – Dlaczego chusta? Chustowe mamy opowiadają w nim o zaletach chustonoszenia oraz pokazują, jak prosto i sprawnie zawiązać chustę.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

domi
2010-01-25

Bardzo zaluje,ze gdy urodzil sie Kubus nie uzywalam chusty.Wydawalo mi sie,ze bedzie mu tam ciasno albo ,ze sie przydusi. Bzdura.Wiem,ze jesli bedzie mi dane miec druga pocieche to pierwsze co kupie to wlasnie bedzie chusta.Takiej bliskosci matki i dziecka i poczucia bezpieczenstwa oczywiscie za wyjatkiem karmienia piersia nic nie jest w stanie zastapic.

domi
mariloth
2010-01-26

Chustonoszenie to świetna sprawa:) Załuję, że kiedy moja córka była mała nie zdecydowałam się na chustę. Przy kolejnym dziecku postaram się "kangurzyc":)

mariloth
symbiosis11
2010-01-26

Ja się zaopatrzę w chustę i nauczę się wiązań :) Bardzo fajny film.

symbiosis11
renia
2010-01-26

Jak bedzie mi dane miec dzieciatko raz jeszcze to tez koniecznie sprawie sobie taka chuste. Widze w "kangurzeniu "duzo plusow.To wspaniale rozwiazanie zarowno dla dziecka jak i jego mamy.

renia
mera
2010-01-26

Znalazłam błąd w artykule: cytuje "chusty typu pouch (tzw. „kieszonki”) – najprostsze chusty zakładane na jedno ramię – bez możliwości regulacji, trzeba więc dobrać rozmiar chusty do wieku i wielkości dziecka."

Te chusty dobiera się ale do rozmiaru RODZICA !!!! Wiem, bo sama kupiłam taką chustę i przed zakupem musiałam dokładnie pomierzyć moje wszystkie długości i obwody i na tej podstwie otrzymałam rozmiar chusty który powinnam kupić. Poza tym po zakupie dostałam film instruktażowy, jak w tej samej chuście nosić dzieci w różnym wieku.

mera
olka
2010-01-27

A to bezpieczne? Nie zadusi się dziecka? Nie wiem, ja mam wątpliwosci...

~olka
mera
2010-01-27

uduszenie to ostatnia rzecz o którą podejrzewałabym noszenie w chustach. Pod tym względem jest zupełnie bezpieczne. Ja bobasa noszę z główką i twarzą zupełnie odkrytą. Jedyne czego można się obawiać to wypadnięcie dziecka spowodowane nieprawidłowym zawiązaniem chusty, ale wystarczy minimum ostrożności i umiejętności i to zagrożenie także znika.
Ja chustę bardzo sobie chwalę. Mojego bobasa od pierwszych dni życia w niej noszę, na razie w pozycji lezącej. Jest to niesamowicie wygodne bo nosząc dzieciaka na ręce szybko zaczęłam czuć ból w barkach i rekach, a nosząc w chuście dzidziuś jest w dokładnie tej samej pozycji, tak samo do mnie przytulony, tylko że mnie ręce nie bolą i mogę np jeść albo zrobić sobie herbatę :)

mera
yerba
2010-09-21

ja tez sie dalam zlapac na te mode.. ile godzin nerwow przy nauce tych wiazan stracilam to moje.. nikomu tego nie polecam
o pieniadzach nie wspomne
a pozniej poszlam do ortopedy a sie smieje - uwierzyla Pani, ze to jest zdrowe? sie pyta
normalnie myslalam, ze sie ze wstydu spale
oj chustomania

~yerba
waldek
2010-10-07

Proste, że to nic dobrego, moda i do tego niebezpieczna. Ale jak ktos ma za dużo pieniędzy i lubi czasem "zaszalec" to smialo. To dobre dla tych wszystkich psuedo-ekologow i wyzwolonych :)

~waldek
katarzyna
2011-04-20

widzialam kiedys mamuski na plazy w takich chinskich meitai, to dopiero byl przykry widok, takie przylegajacy gruby kawalek materialu w upale a z dzieciny pot sie leje
nie lepiej juz jak nosidelko to zwykle z womar albo babybjorn? mysle, ze lepiej a nie jakas dziwna moda na chinskie nosidla sie porobila!

~katarzyna
BAsia
2013-10-03

Tak gadacie, że to niedobre - a tak na dobrą sprawę na całym świecie dzieci są noszone w chustach. Jakoś Indianie Ameryki południowej nie mają dostępu do ortopedy a w miarę prosto wszyscy chodzą mimo że w chustach do trzeciego roku życia noszeni :)

~BAsia
e-ciazowe.pl
2014-04-02

Zapraszamy do odwiedzenia nowego sklepu internetowego e-ciazowe.pl dla młodych mam i kobiet w ciąży. Znajdziecie tu przydatne i praktyczne akcesoria i ubrania, które sprawia, ze Tobie i Twojemu maluchowi będzie wygodnie.

Tylko teraz wiele wiosennych promocji, nie przegap okazji i zajrzyj do nas :)

http://e-ciazowe.pl

~e-ciazowe.pl

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55