Syndrom wicia gniazda – przygotowania

autor: Aleksandra Budner , 2009-06-02
Syndrom wicia gniazda – przygotowania
Być może nie każdy w to wierzy, jednak na kilka tygodni lub miesięcy przed porodem kobiety odczuwają tzw. syndrom wicia gniazda. Po prostu odczuwają nieodpartą potrzebę przygotowania specjalnego miejsca dla maleństwa. Zupełnie jak ptaki, które dużo wcześniej wiją gniazda z trawy, patyków i innych organicznych substancji tak, by zapewnić pisklętom najlepsze warunki do przeżycia. U ludzi takie zachowanie ma na celu stworzenie jak najlepszej atmosfery, przyjaznego miejsca dla rozwoju dziecka, które już niedługo pojawi się na świecie.

Niezaprzeczalną prawdą jest to, że przygotowanie mieszkania na obecność dziecka pociąga za sobą duże wydatki i kosztuje mnóstwo trudu. Trzeba wszystko zapiąć na ostatni guzik, by stworzyć dla dziecka przestrzeń przyjazną, ciepłą, emanującą pozytywną energią. W takim miejscu nasza pociecha będzie rosła zdrowo i radośnie. Należy przede wszystkim pomyśleć o pokoiku. Bardzo dobrym pomysłem jest odnowienie chociaż tej części domu. Świeżo pomalowane ściany, brak wilgoci i estetyczny wygląd – to podstawa. Kolor jest indywidualnym wyborem, choć nie powinien być zanadto rażący, jaskrawy czy ciemny. Najlepiej wybrać kolory ciepłe, jasne i pastelowe, np. żółcie, pomarańcze czy zielenie. Lepiej przemyśleć swój wybór.

 

Gdy byłam w ósmym miesiącu ciąży, postanowiłam pomalować pokoik dla mojego szkraba, który był w drodze mówi Karolina, mama półtoramiesięcznej Ady. Wybrałam sobie kolor czerwony, który miał zabezpieczać przed widocznymi zwykle plamami, odciskami małych rączek na ścianie i tym podobnymi rzeczami. Jakoś tak mi się ubzdurał ten kolor i choć mąż wciąż mi go odradzał, ja i tak postawiłam na swoim. Efekt był koszmarny, pokoik optycznie się zmniejszył, pociemniał, a ja czułam się jak w kolorowym pudle. Płakałam jak bóbr, a mąż mimo ciągłego „a nie mówiłem”, pocieszał mnie, po czym zakasał rękawy i wziął się do pracy. Nie było łatwo pozbyć się tego koszmarnego, intensywnego koloru, ale na szczęście się udało. Potem już zawsze liczyłam się z opinią męża, a nasz maluszek może teraz spokojnie odpoczywać w kremowym pokoiku z mnóstwem obrazków.

Meblując królestwo dla dziecka należy pamiętać, by nie było w nim zbyt dużo przedmiotów i sprzętu. Lepiej zapewnić malcowi więcej wolnego miejsca, by nie czuł się... osaczony. Łóżeczko będzie początkowo jego królestwem, dlatego nie może stać w przeciągu, ani przy kaloryferze. Przy jego zakupie pamiętajcie, by było drewniane ze szczebelkami i możliwością regulowania wysokości posłania. Odległość między szczebelkami nie może być większa niż 8 cm.

Warto sprawdzić, czy meble przez was kupowane mają wymagane atesty. To gwarancja solidności i bezpieczeństwa. Niezwykle funkcjonalnym meblem okazuje się komoda bądź regał z szufladami, gdzie umieścicie ubranka, pieluszki, ręczniki, kosmetyki i najpotrzebniejsze rzeczy dla dziecka. Lepiej, żeby znajdowały się one w zasięgu ręki, by nie biegać po pokoju w kółko.

Na łóżeczku można zamocować przewijak, ale jeśli go nie macie, nic straconego. Do przewijania dziecka wystarczy grubo złożony koc, rozłożony na twardym podłożu. Takie miejsce na pewno się w domu znajdzie. Fotel, wygodne krzesło, bądź składane łóżko także będzie bardzo przydatne – by nakarmić dziecko, poczytać mu bajkę lub utulić do snu. Do tego jeszcze lampka dająca przytłumione światło i wszystko gotowe. Nie przejmujcie się, gdy nie będziecie mogli zapewnić dziecku osobnego pokoju. Przez pierwszy okres życia i tak nie będzie go potrzebowało, a wasza ciągła obecność sprawi, że poczuje się bezpiecznie. Dopiero później powinniście pomyśleć o własnym kącie dla niego, bo im maluch starszy, tym bardziej będzie potrzebował własnej przestrzeni, by nauczyć się samodzielności.

Miejsce do kąpieli dziecka powinno być cieplejsze niż sypialnia. Specjalną wanienką można położyć w łazience, ale tylko na stabilnym podłożu, by nie zsunęła się i nie spadła.

W czasie ciąży na pewno każda mama marzy o spacerach ze swoim bobasem. Świeże powietrze jest zdrowe, a przy ładnej pogodzie malec na pewno łatwiej zaśnie i wypocznie. Plusów jest dużo, ale najpierw trzeba pomyśleć o wózku.

Dla noworodka należy kupić wózek głęboki, z dobrymi amortyzatorami, co przy fatalnym stanie naszych dróg okaże się bardzo przydatne. Każdy wózek powinien mieć dobre hamulce. Trzeba też sprawdzić, czy można go złożyć oraz czy zmieści się wam do samochodu. Niektóre wózki kosztują nawet 2000 zł, ale są i takie za 400. Wybór jest naprawdę duży.

A propos wycieczek… bez specjalnego fotelika dla dziecka się nie obędzie. Zapewniają one komfort podczas jazdy, a przede wszystkim - bezpieczeństwo. Fotelik powinien mieć certyfikat – znak bezpieczeństwa lub znak homologacji. Musi być odpowiedni do wieku i wagi dziecka. Dobrze, gdy jest wyposażony we własne pasy bezpieczeństwa. Dla dzieci tuż po urodzeniu najlepsze są tzw. foteliki–kołyski. W każdej chwili można je wyjąć z auta i postawić w domu, bez budzenia i wyjmowania z nich dziecka. W mieszkaniu mogą służyć jako bujak, nosidełko lub leżaczek.

Rozmawiając z koleżankami prawie dosłałam zawału na myśl o tym, ile to wszystko będzie nas kosztować – mówi Kasia, mama siedmiomiesięcznego Huberta. – Z przerażeniem patrzyłam w przyszłość, bo sama nie pracowałam, a mąż zarabiał grosze. Co teraz będzie? Jak damy sobie radę, przecież tyle trzeba zrobić, odnowić, kupić? Przyjaciółka poleciła mi nie wpadać w paranoję. Sama jeszcze kilka miesięcy temu była w podobnej sytuacji. Łóżeczko pożyczyłam właśnie od niej (już go nie potrzebowała), butelkę kupiłam tylko jedną, bo zamierzałam karmić piersią, a przewijak zamówiłam na allegro. Zamiast drogich obrazów, powiększyłam na ksero kartki pocztowe i oprawiłam w kartonowe ramki. Efekt był niesamowity, cały pokoik nabrał koloru. Skorzystałam także z olbrzymiej okazji przecen w sklepach z ubrankami. Miałam szczęście, ponieważ akurat był czas poświątecznych wyprzedaży. W taki właśnie sposób nie dałam się zwariować, a swojemu maluszkowi zapewniłam wszystko, czego potrzebował – bez wielkich finansowych wyrzeczeń.

Przed samym porodem na pewno ciężko wam będzie buszować po sklepach, dlatego warto zrobić zakupy już na początku ostatniego trymestru. Sklepy z artykułami dla dzieci pękają w szwach, oferując niezliczone ilości produktów: laktatory, baldachimy, podgrzewacze, leżaczki, elektroniczne nianie. Większość z nich raczej się nie przyda, a pozostałe można kupować systematycznie, gdy malec się urodzi – lub gdy zaczną być potrzebne. Tylko w te niezbędne trzeba się zaopatrzyć od razu.

Przede wszystkim ubranka! Koszulki, kaftaniki, śpiochy czy kombinezony, czapeczki, skarpetki, śliniaczki, ubranka do wyjść na powietrze – one są najbardziej potrzebne. Oczywiście tylko z naturalnych tkanin, najlepiej bawełnianych. Nie przesadzaj jednak z ich ilością, może się bowiem okazać, że nie wszystko wykorzystasz. Jola, młoda mama półtorarocznej Agatki opowiedziała nam, jak w jej przypadku sprawdziło się powiedzenie Co za dużo, to niezdrowo: Już w drugim trymestrze ciąży ogarną mnie szał zakupów. Buszowałam po sklepach, nabywając co nowsze rzeczy dla mojego maleństwa. Postanowiłam, że będę mieć wszystko, co niezbędne w tak wyjątkowym dla nas momencie i po narodzinach dziecka, już w naszym wspólnym, rodzinnym gniazdku. Sprzęt domowy był podstawą. Poszło gładko, bo w tej sprawie głos zabrał także mój mąż. Co do reszty, pozostawił mi wolną rękę. I to był – jak się okazało – wielki błąd! Mnóstwo kaftaników, czapeczek, śpiochów, kilkanaście par skarpetek, bucików i innych rzeczy – to wszystko pojawiło się w naszym domu w oczekiwaniu na maleństwo. Wydałam fortunę, kto by pomyślał, że takie małe ubranka kosztują więcej niż bluzka bądź sweterek dla dorosłej osoby! Wróciłam do domu z niezliczoną ilością ubranek i pustym portfelem. Moja radość trwała tylko do czasu... Okazało się, że większości ubranek Agatka nawet nie zdążyła przymierzyć, a już z nich wyrosła. Niewiarygodne, jak takie maleństwa szybko rosną. Po tym incydencie nauczyłam się planować zakupy i na własnej skórze przekonałam się, że „co za dużo, to niezdrowo”. Na szczęście reszta rzeczy przydała się mojej kuzynce, która kilka miesięcy później dowiedziała się, że zostanie mamą.

drukuj poleć artykuł

Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.

Wasze komentarze:

Yoanna
2009-09-11

Znając siebie jestem przekonana, że kiedy przyjdzie ten czas (ze bede w ciaży) napewno wykupię tuzin rzeczy w sklepach byle tylko mojemu nowo narodzonemu dzieciaczkowi niczego nie brakowało! Wiem, że przed urodzeniem bede starała się wszystko dopiąć na ostatni guzik- wiem tez ze pewnych rzeczy nie da się przewidzieć ale chce by los mi nie przeszkadzał a ja bede na to wszystko przygotowana :) Ehhhh coraz częściej juz o tym mysle ... Zaglądnełam jakiś czas temu przez przypadek na Wasza stronkę i ostatnio coraz czesciej łapie się na tym ze ...lubię tu zaglądac :) Moze powoli zbliza sie moment kiedy trzeba pomyslec baaa zaczac działac zeby móc cieszyc sie własnym malenstwem :)))

Yoanna
suszi
2009-10-04

czytając o czerwonym pokoju przypomniałam sobie okres tuż po urodzeniu córeczki, kiedy to szalenie zaczął podobać mi się kolor różowy, którego wcześniej wręcz nie trawiłam; objawiało się to nie tylko kupowaniem córeczce różowych ubranek, pościelek, kocyków, ale też kupowaniem sobie samej garderoby w tym kolorze;)) pamiętam, że pod wpływem impulsu zakupiłam sobie tuniczkę różową, a do niej cień do powiek różowy i błyszczyk w kolorze roziskrzonego różu;))) o dziwo szał na róż się skończył w niedługim czasie, aktualnie córeczce różu praktycznie nie zakładam, sobie też, ale muszę przyznać, że moja awersja do różu nie jest już tego rzędu jak przed narodzinami córki :)

suszi
renia
2009-10-14

To ogladanie ,wybieranie i kupowanie jest takie cudowne.Z jednej strony nie chce sie zapeszyc a z drugiej jak nie wpasc w szal zakupow jak wszystko takie sliczne i slodkie.Dobrze jesli przy tym wszystkim zna sie plec dzieciatka ale w zasadzie chlopcom tez jest do twarzy w rozowym.

renia
domi
2009-10-18

Szal zakupow ogarnia chyba kazda przyszla mame.Ja na poczatku staralam sie podchodzic do tego z dystansem. Badalam ceny,ogladalam dostepny asortyment.Niestety po zakupie pierwszej rzeczy juz jakos samo tak poszlo dalej. Byla kolejna i kolejna.Wiem,ze przy kolejnej ciazy juz nie bedzie tak samo bo zostawilam wszystko po Kubusiu ale cos nie cos nowego zawsze sie przyda.

domi
Iwisia
2009-11-17

Ojjj przed poczęciem dziecka czeka rodziców dużo pracy. Ważna tutaj jest pomoc tatusia. Ja np. sama bym sobie nie dała rady ze wszystkim. Już kilka miesięcy przed porodem zaczęliśmy urządzać mieszkanie, rozglądać się za wózkiem, a wiele rzeczy, w szczególności ubranek to babcie nam nakupowały - aż tak zadowlone były i doczekać wnuka się nie mogły, że już na żaś kupowały :D

Iwisia
ela
2010-06-17

Witam wszystkich.
Zakupy to podobno kobiecy zywiol. No bo malo jest na swicie kobiet ,ktore nie lubilyby kupowac. A jeszcze taka okazja jak pojawienie sie malej istotki to dopiero daje pole do popisu. Tylko ,ze czesto przesadzamy tak jak w przypadku Joli lub przesadzaja za nas nasi najblizsi.Mamy zapas ubranek,pieluch czy kosmetykow jak dla gromadki dzieci a nie jednego szkraba.
Pozdrawiam .Ela.

~ela
ina
2011-03-27

ja jestem w 4tym mscu ciazy ale jakos nie moge odnalezc sie w ych zakupach. mam juz pare rzeczy kupionych ale tylko dlatego ze kolezanka ciagnie mnie na wyprzedaze a maz wygania zebym poszla cos kupic bo potem bedziemy na gwalt kupowac. zreszta ja ogolnie nie lubie zakupow :) taka dziwna kobieta ze mnie :)

~ina
Asia
2014-06-05

Ja raczej pójdę oszczędna drogą. Jestem jeszcze przed slubem, a już mam umówionych darczyńców na łóżeczko, krzesełko, wózki i drobne sprzęty (wanienki, nocniki, bujaki). Co do ubranek, to patrzę jak sęp na przyjaciół z brzuchem, mam nadzieję, że akurat jak ich młode wyrosną z czegoś, to ja zaciążę. A z resztą, liczę na prezenty. Także sama chyba tylko pampersy.

~Asia
Paulina
2015-10-16

1. My zaczęliśmy wlasnie 7 miesiąc i cała listę wyprawkową mamy juz zamkniętą. Wiele rzeczy udało nam sie kupić z tzw 'drugiej reki' w tym wózek 3w1 w idealnym stanie, mnóstwo cudnych ubranek w przedziale 0-12 mscy ( w tym buszując po second handach), łóżeczko, wanienkę, nosidło manduca, krzesełko do karmienia z regulowanym oparciem i wysokością ( moja lista wyprawkową zawierała must have na pierwsze 6 miesięcy Maleństwa:))))) ). 2 komplety pościeli do łóżeczka, ochraniacz, organizer i pościel do wózka uszyłam sama- z materiałów nabytych za grosze w ikei lub w second handach. Oczywiście, sa rzeczy które musimy kupić nowe, ale i na tym można mocno zaoszczędzić poświęcając trochę czasu na przeszukanie najlepszych ofert w internecie. Polecam rownież blog Sroka O- sporo ciekawostek n/t kosmetyków dla dzieci i wielkie zaskoczenie przewagi babydream czy Dada nad Pampersami.

~Paulina
Paulina
2015-10-16

2. Przygotowanie na przyjście Maleństwa nie musi wcale oznaczać konieczności zaciągania kredytów czy debatowania konta, wystarczy trochę inwencji w poszukiwaniach i wyzwolenia sie ze szpon myślenia, ze używane to gorsze. Nasza wyprawka skompletowana od A-Z ( łącznie z kompletna torba do szpitala dla mamy:) ) kosztowała nas polowe sklepowej ceny średniej klasy wózka dziecięcego- nowego od course:) pozdrawiam wszystkie przyszłe Mamy i życzę udanych zakupów!!!:)))'

~Paulina

Najpopularniejsze artykuły

Urlop ojcowski
Staraniowy

Przydatne placówki

Felietony
Nasi Partnerzy: Międzynarodowa Fundacja na Rzecz Rozwoju Nauki i Promocji Zdrowia Przejdź na stronę IQON
Podmiot odpowiedzialny: International Science and Health Foundation, ul. Kunickiego 10, 30-134 Kraków, tel.: (12) 633 80 57, fax.: (12) 633 80 55