Tata wieczorową porą
autor: Marcin Bielowicz , 2009-12-31
Wymiana energii
Oczywiście, trudno jest nam wracać „z pracy do pracy”, ale dziecko samo się nie nakarmi, nie wykąpie, i zdecydowanie – nie wychowa… Bądź świadom, że już najmniejszy dzieciak całymi dniami wyczekuje właśnie na Ciebie, na moment, w którym pojawisz się wieczorem w drzwiach. Dziecko po prostu się uczy – i już wie, że w pewnym momencie dnia wracasz do domu. Jeśli więc weźmiesz się w garść i zmusisz do uśmiechu, wykrzeszesz z siebie słabe choćby iskierki energii na zabawę z dzieckiem – wykonasz pierwszy krok, przekroczysz – że tak powiem – Rubikon. Tymczasem uśmiech dziecka i jego oczy powinny odpłacić z nawiązką. I postawić na nogi. Później możesz wesprzeć się szybkim prysznicem, łykiem napoju dodającego energii (oczywiście bezalkoholowego) czy energią płynącą z miłości do żony – wszystko, aby zająć się bardziej prozaicznymi czynnościami. W innym przypadku, jeśli nie będziemy w stanie zacisnąć zębów – dziecko z czasem może zacząć się nas bać lub po prostu jego więź z nami osłabnie. I nie zapiszemy się na plus w jego małej główce i serduszku.
Perfekcyjny timing
Kolejną rzeczą, z jaką ma do czynienia tata, jest kłopot tożsamości oparty na linii praca – dom. Często, uciekając od stresu i trudów, jakie czekają w domu, ojcowie wybierają dłuższe przebywanie w pracy, wir obowiązków, nie wspominając już o „dłuższej” drodze do domu. Druga strona barykady jest okupowana przez tych tatusiów, którzy nie są w stanie odnaleźć się w pracy i cały czas myślą o żonie i dziecku. Postawa szlachetna – i rzadziej spotykana – ale też błędna. I przy tym wysoce niepraktyczna. Nie zawsze mama malucha może odebrać nasz telefon, nie zawsze jest nań odpowiednia pora – dziecko akurat może właśnie przed chwilą w końcu zasnęło, a może przerywamy żonie w jakiejś ważnej czynności? Zachowaj więc zdrową równowagę – tylko ona może Cię uratować.
Syzyfowe prace
Jednak łatwiej powiedzieć, niż zrobić. Z pracy idziesz do domu, gdzie czekają Cię przeróżne zadania, ale najpierw… wybierasz się po drodze do sklepu po masę niezbędnych rzeczy. W domu musisz przejąć opiekę nad dzieckiem od żony, która niemal na pewno będzie zmęczona, potem obowiązki, obowiązki, obowiązki i krótki, przerywany sen. Aż do... następnego dnia. Ale choć nowy dzień zawsze niesie z sobą powiew optymizmu, nie musi też wyglądać gorzej – poszukaj dobrych stron. Jeśli nastawisz się na „nie” lub przygotujesz zbyt uporządkowany plan działań i wszystko rozsypie się jak domek z kart, wówczas nie będziesz w stanie opanować nerwów i rezygnacji. Tymczasem możesz pomóc sobie i innym w bardzo prosty sposób – chociażby wychodząc z dzieckiem na spacer – maluch i tak zaśnie w wózku, a ty będziesz mieć chwilę dla siebie. Przy okazji zapunktujesz w domu i poza nim – jaki dobry tata – mogą pojawić się głosy na ulicy. Zamiast narzekać, pomyśl – że Twoje dziecko czeka Tylko na Ciebie, a umiejętnie rozkładając obciążenia uda się wam (Tobie, żonie i dziecku) rozproszyć wszelkie troski i zmartwienia, tak jak wiatr i słońce przeganiają czarne chmury.
Kto tu rządzi?
Z jednej strony tata jest potrzebny, ale… kobieta zmienną jest, a czasem też i bardzo niekonsekwentną. W polskich domach słabnie autorytet ojców, ponieważ to kobiety częściej przebywają z dzieckiem, mając na nie większy wpływ.
W ten sposób powstaje układ: dominująca matka i nieco „wycofany” ojciec. Matki bronią swojej pozycji i przewagi, przez co cierpi wychowanie dzieci, a konkretnie chłopców. W kształtowaniu ich osobowości potrzebne są przecież męskie wzorce, których dziecko kiedyś zacznie szukać - jeśli nie znajdzie ich w domu, to poszuka poza nim. Baw się więc z maluchem, spaceruj, z biegiem lat rozmawiaj, czytaj mu książki, a wówczas nie będzie Ci grozić, że pewnego dnia obudzisz się ze świadomością wychowawczej porażki – spowodowanej spóźnionym startem lub zaniechaniem.
Serwis Ciążowy.pl ma z założenia charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Zamieszczone tu materiały w żadnej mierze nie zastępują profesjonalnej porady medycznej. Przed zastosowaniem się do treści medycznych znajdujących się w naszym serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.
Wasze komentarze:
Nawet 15 minut dziennie ale codzinnie potrafi bardzo wzmocnic wiez miedzy ojcem i dzieckiem.Moj Kubus i moj mezus nie wyobrazaja sobie dnia bez wspolnej zabawy przed wieczorna kapiela. To chwila tylko dla taty i jego synka.Wiem,ze wlasnie ta chwila zaprocentuje w przyszlosci i zawazy na relacjach jakie beda miedzy nimi kiedy Kubus podrosnie.
Dokladnie - nawet kilka minut to duzo dla dziecka. U mnie niestety tak nie ma - sama wychowuje i przyznam, ze odczuwa moje dziecko brak ojca.
Gorzej gdy tatus zamiast zabawy z dzieckiem po pracy woli zasiasc przed telewizorem lub komputerem a to bardzo czesto sie zdarza.Potem taki mezczyzna jest zdziwiony czemu dzieco jest tak bardzo za mama a za nim nie.Nie wystarczy tylko przebywac z dzieckiem w domu ale trzeba mu poswiecic choc troche czasu i uwagi.
Mój mąż pracuje, ale codziennie znajduje chwilę, żeby pobyć z naszym synkiem. Z pracy dzwoni i zawsze prosi go do telefonu :)
Wazne jest spedzanie czasu poprzez obydwojga rodzicow z dzieckiem. Ja niestety tego szczescia nie mam. Ojciec nie widzial naszej corki juz ho ho ho.
Najpopularniejsze artykuły
-
Kiedy tata musi być też mamą
Wydawać by się mogło, że naturalną koleją rzeczy...
-
Męskie smutki
O depresji poporodowej kobiet mówi się wiele....
-
Trudne ojcostwo – jak być dobrym ojczymem?
Zakochałeś się i postanowiłeś związać na...
-
Córeczka tatusia
Mimo że każdy chyba mężczyzna marzy o tym, aby...
-
Być przy porodzie: tak czy nie?
Przyjście na świat dziecka jest przeżyciem,...
-
Przyszły tato, przygotuj się... do ciąży!
Na pewno nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę,...
Forum
- +2 dni Konkurs bezinteresowna miłośc
- +4 dni ciąża pozamaciczna a miesiączk...
- +5 dni Waga w II trymestrze?
- +6 dni Spodnie ciążowe
- +6 dni Starajmy się razem cz.1


