Długie 9 miesięcy

2011-05-30 22:36

Już na nowym M

Uff, ostatnie 2 tygodnie to był czas na totalnie wariackich przeprowadzkich papierach. Nie było czasu pisać, nie było neta. Nie było we mnie wiary, że w ogóle zdążymy przed porodem z tą przeprowadzką. A jednak udało się!!! Siedzę w nowym własnym M, na mega wygodnej sofce i mogę odsapnąć, że się udało. Wszystko nowiuśkie, poukładane, połowa nie wiem gdzie, bo najaktywniejsze, poza ekipą remontową w urządzaniu były mama i teściowa. Odwaliły kawał roboty, a ja tylko nadzorowałam, co drugi dzień leżąc wieczorem ze skurczami i stresując wszystkich dookoła, czy to już nie poród. Od dziś, jak brudna robota odwalona i mieszkanie naprawdę wygląda jak mieszkanie, sama zaczynam aktywniej coś robić. Fakt, że idzie mi to mega wolno i co chwilę robię przerwy, ale dziś wyszorowałam 2 tarasy, wannę, wypucowałam mebelki, poprałam i poprasowałam kupę rzeczy. Wszystko żeby już poród wywołać a tu nic. Mały aktywny, ja już jak beczka. Termin na 10.06, ale ostatnio na wizycie lekarz mówił, że nie daje mi dwóch tygodni.... że poród może nastąpić w każdej chwili. Tymczasem 2 tygodnie właśnie się kończą a tu nic. Doczekać się już nie mogę. Sikam 100 razy na dzień, ale żadne wody, ani żaden czop nie odchodzą.  Teraz naprawdę nie mogę się już doczekać Miśka. Wszystko ma przygotowane. Bujam pusty wózek i odbieram telefony od znajomych, rodzinki, czy już jesteśmy w trójkę.

Ile to jeszcze potrwa??? Boję się bardzo porodu... i tego bólu, ale chcę już to mieć za sobą, chcę przytulić mojego szkrabka. Według usg, 2 tygodnie temu ważył już 3600. Ciekawe czy to prawda. Boję się czy dam radę z takim klocuszkiem. Do tego jest owinięty wokół szyjki pępowiną. No cóż, nie dziwne to przy takich szaleństwach. Jest tak mocno aktywny, czuję go baaaardzo mocno, często boleśnie, jak nie walnie w pęcherz to w co innego, pewnie jest mu już bardzo ciasno.  Ale jestem zmęczona... Mąż chyba też, to był trudny czas dla nas, ale warto było. Obyśmy tu byli szczęśliwi. Jest 22.32 a ja go biednego po zakupy jeszcze pogoniłam, no ale, coś jeść trzeba, a ja do wyjścia z domu już się nie nadaję. Pewnie to mój ostatni wpis przed porodem, bo do terminu zostało 11 dni. Trzymajcie za mnie kciuki oby poród był znośny i obym już wkrótce cieszyła się zdrowym maluszkiem

następny post wstecz wstecz poprzedni post

Komentarze (0):

Brak komentarzy.

Profil

Alison właściciel bloga:
Alison

Cała sztuka polega na tym,żeby będąc sobą być kimś wyjątkowym.

Załóż bloga!

Ostatnie posty na blogu

Środa, 28 Październik 2020
| Rejestracja