Długie 9 miesięcy

2011-05-02 10:30

Oj dzieje się dzieje ....

Ale dawno nie napisałam. Zyjemy ostatnio jakby na przyspieszonych obrotach. Nie ma czasu na nic.

Cieszę się, bo chociaż nie mam czasu myśleć o porodzie, o bólu, a tylko wieczorami przed snem sobie wyobrażam syneczka i to jest najmilsze :) Już tak niewiele zostało i będę go tulić w ramionach.

Dziś zaczynam 35 tydzień ciąży.

Ale od ostatniego wpisu sporo się wydarzyło, więc muszę to trochę opisać i uporządkować, żeby nic ważnego mi nie umknęło.

To tak:

na rocznicę ślubu pojechaliśmy na weekend nad jezioro do takiego sympatycznego hoteliku. Było bardzo fajnie, mimo wietrznej pogody wyjazd bardzo się udał. Mąż mnie zszokował, bo dał mi przepiękną biżuterię, klczyki i łańcuszek z biało-żółtego złota (jak nasze obrączki). Jej ja dla niego nic nie miałam i tak mi jakoś  niezręcznie. To było cudowne. Strasznie go kocham.... nie wiem czy już pisałam :)

A po powrocie wszystko zaczęło się już toczyć bardzo szybko.

14.04 dostaliśmy klucze od mieszkania, było trochę latania po zakładach gazowych, energetycznych, zarządcach itp. Sprawnie udało się pozałatwiać wiele spraw. Popołudniu już chcieliśmy pojechać na nowe mieszkanko, ale jakoś dziwnie zaczął mnie boleć brzuch. Na chwilkę się położyłam, ale ból zaczął się nasilać i nasilać. Musiałam wziąć nospę. Jakoś wieczorem się pozbierałam i pojechaliśmy tam.

Nawet miała miejsce pierwsza mała parapetówka z rodzinką mojego M. Wszyscy w dobrych humorach, każdy pełen pomysłów co i jak by zmienić, a ja już bez energii.

Po powrocie do domu niestety całą noc nie zmrużyłam oka, zastanawiałam się nad pogotowiem, ale nie chciałam wywoływać paniki. W niedzielę troszkę przeszło i stwierdziłam, że wytrzymam już do wtorku, bo i tak mam wizytę u lekarza.

No a we wtorek... okazało się że ból brzucha nie wziął się z niczego, mogłam tak tego nie bagatelizować, bo znacznie skróciła mi się szyjka (z 4,5 cm do 2,5) no i te skórcze spowodowane są trochę za szybkim tętnem malca (168 uderzeń na minutę). Dostałam od razu skierowanie na oddział z zagrożeniem przedwczesnego porodu.

Poryczałam się jak dziecko, bezbronna, przerażona, nic nie spakowane. Pakowanie trwało 20 minut i już byliśmy w szpitalu. Męża już ze mną nie wpuścili, bo było po 19, od razu podłączyli mnie do aparatury i kazali leżeć. Seria badań i jasne było, że się skróciła ta szyja no i trzeba leżeć i się oszczędzać.

Szkrabek gotowy do wyjścia. Odwrócił się już główką w dół. Waga przekroczyła 2050 g. więc nieczego lekceważyć nie można.

W sumie na dobre mi ten szpital wyszedł, bo był czas poleżeć i posłuchać własnego organizmu. Liczyłam ruchy dziecka, a jest ich sporo. Takie żywe moje sreberko wierci się non stop i jest bardzo aktywne.

Mąż sam walczył na mieszkaniu. Oczywiście nigdy nie może być dobrze i zawsze musi się coś wydarzyć.

Musimy się narazie wstrzymać z częścią prac, bo potrzeba zgody budowlanej i raczej do porodu nie zdążymy.

Mam trochę doła, bo nie wiem jak się szykować, wciąż nie wiadomo kiedy będziemy mogli kontynuować prace, kiedy się przeprowadzać. Ja mam się oszczędzać, ale nie umiem usiedzieć w miejscu.

Fakt, że cokolwiek robię, robię w tempie 3 x wolniejszym niż zwykle, ale powolutku się szykuję. 

Skompletowałam wyprawkę, dziś dokończę prasowanie pieluszek i ciuszków i mogę spakować torbę na szpital.

Coś mam przeczucie, że do 10 czerwca nie wytrzymam i urodzę w maju....

Ciekawe czy się sprawdzi takie przeczucie.

Już nie mogę się doczekać maluszka. Wariuję, gadam o nim non stop. Ciągle jestem  głodna, obłędnie.

Uf ciekawe kiedy napiszę następnym razem  i czy już będę "po" wielkiej chwili....

następny post wstecz wstecz poprzedni post

Komentarze (0):

Brak komentarzy.

Profil

Alison właściciel bloga:
Alison

Cała sztuka polega na tym,żeby będąc sobą być kimś wyjątkowym.

Załóż bloga!

Ostatnie posty na blogu

Wtorek, 22 Maj 2012
| Rejestracja