Długie 9 miesięcy

2011-02-28 10:36

Tracę grunt pod nogami

Nie umiem opisać tego co się dzieje, poza tym, że bardzo się boję i że dzieje się coś bardzo złego.

Już nie wiem czy mogę przypisać to hormonom, huśtawce nastrojów, czy faktycznie jest to głębszy problem.

Jestem załamana, 100 dni do porodu, przebrnęłam przez naprawdę trudny czas, było i radośnie i bardzo kiepsko, ale to wszystko wynikało z mojej formy. Jakbym zrobiła wykres  z moimi wahaniami nastroju od początku ciąży to wyszła by niezła parabola. A teraz co... wykres osiągnął totalne dno, bo niżej już chyba się nie da.

Kilka dni temu tryskałam optymizmem i byłam najszczęśliwsza na świecie, dziś mi się żyć nie chce - i to tak na serio i tylko mój maluszek kopiący i tak mocno wiercący się motywuje mnie jakoś żeby chociaż próbować się pozbierać. 

Muszę być silna dla niego, ale nie radzę sobie sama ze sobą. Tak strasznie mi źle, ryczę drugi dzień bez przerwy, do tego holernie się zaziębiłam łażąc wczoraj po mieście bez celu. Jak na matkę mało odpowiedzialne to chyba jednak było, ale wczoraj to w ogóle już nie umiałam racjonalnie myśleć, a dziś zapowiada się jeszcze gorzej. Nie mam siły się zwlec z łóżka. Nie mam też dla kogo. Okrutnie źle się porobiło w naszym małżeństwie i bardzo szybko to wszystko brnie w niewłaściwą stronę.

Mieliśmy mieszkanie jutro kupować, a teraz On pisze, czy ma wszystko odwołać?

Jedyne na co się zebrał, to napisać przez gg, bo osobiście od wczoraj nie miał ochoty ze mną słowa zamienić.

A co ja mam odpisać??? Niech odwołuje...., tylko tyle mi teraz na myśl przychodzi. Nie ważne, że tak mnie to już cieszyło, nieistotne że wszystko to było z myślą o naszej całej trójce, że miałam już cały plan gdzie co i jak, że do porodu tak mało czasu. Tak się boję, ale co mam odpisać? Jedno wiem, że jak teraz to odwoła, to będzie to tylko jeden z wielu kolejnych kroków, które mogą nas doprowadzić tylko do jeszcze gorszego.

Jaki będzie następny? Narazie wyprowadzę się chyba do rodziców. Oni mnie nie chcą, bo chcą żebyśmy się dogadali i cały czas tłuką w kółko, że porozmawiacie, że będzie wszystko ok. Ale jak nie będzie? A co będzie dalej, niedługo dalej? Czy umiem sobie teraz wyobrazić co zrobię jak maluch przyjdzie na świat? Takiego życia dla niego nie planowałam.

Dlaczego życie jest takie do bani, dlaczego ja sobie nie radzę, dlaczego nie potrafimy ze sobą porozmawiać? Czy ten problem był już w nas szybciej, a ja tego nie chciałam, czy bałam się dostrzec, że jak coś jest źle, to nie potrafimy porozmawiać, nie potrafimy się przed sobą otworzyć?

Dlaczego On nigdy nie ustąpi? Nigdy pierwszy nie wyciągnie ręki? Nie pokaże mi że jestem ważna, nie da mi tego odczuć, nie postawi mnie w swojej hierarhii wyżej niż wyjście na piłkę, czy zagranie na grze?

Raz jeden jakby się nie zamknął w swojej jaskini i otworzył na mnie, dał mi poczuć co czuje, albo chociaż wygarnął wszystko... Wszystko byłoby lepsze niż taka cisza z jego strony, cisza która mnie dobija i powoduje , że jeszcze bardziej ja wybucham, ja robię się agresywna, ja staję się nie do zniesienia. Ja.... ja nie umiem tego sama przed sobą wytłumaczyć. 

Myślę tylko, kim ja tu w takim razie jestem i jak mam się tu czuć?, jak zbędny intruz.

Wszystko mi się posypało i jakoś nie umiem myśleć optymistycznie, że to się jeszcze poskłada.

Mam tylko jedno przemyślenie, że gdybym wyprowadzając się zabrała konsolę ze sobą, brakowało by mu jej bardziej niż mnie i przyjechałby po nią szybciej niż po to żeby ze mną porozmawiać, żeby ze mną dojść do porozumienia, żeby do mnie wyciągnąć swoją dłoń, która miała mnie chronić do końca naszego życia....

Lepiej nie będę próbować takich metod, postaram się być mądra...

Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący....

Boże nie minął jeszcze rok nim to wypowiedzieliśmy.

Jak mam dalej żyć????

Synku przepraszam

 

następny post wstecz wstecz poprzedni post

Komentarze (0):

Brak komentarzy.

Profil

Alison właściciel bloga:
Alison

Cała sztuka polega na tym,żeby będąc sobą być kimś wyjątkowym.

Załóż bloga!

Ostatnie posty na blogu

Piątek, 25 Wrzesień 2020
| Rejestracja