Dziś rozmawiałam z moją przyjaciółką... powiedziała coś o czym wiem, ale wiedzieć nie idzie w parze rozumieć. No więc usłyszałam, że nie ma takiej opcji, żebym teraz zaszła w ciążę! Zafiksowałam się i kropka dopóki nie odpuszczę mogę zapomnieć! I jak tak z nią rozmawiałam to stwierdziałam, że mam dość... wyliczania dni płodnych, wsłuchiwania się w swój organizm... nie dotykam się już kalendarza - w ogóle wykasuję go z komórki. Daty miesiączki zanotuję w notesie i tyle... widać moja droga do macieżyństwa jest dłuższa niż mi się marzyło i muszę przyjąć to, co niesie mi los. Kolejna lekcja pokory przede mną, ale chętnie jej się poddam, żeby w życiu zagościł mały człowiek.
poprzedni post