Kolejna noc upłynęła, na szczęście nie była bezsenna. Usnęłam ok. 23.30, a obudziłam się o 5.30. To całe 6 godzin przespane
. Dzisiaj mam wizytę u lekarza prowadzącego. Trochę się martwię, bo wczoraj odebrałam wyniki badań i po raz pierwszy nie są najlepsze. Hemoglobina spadła poniżej normy, na szczęście nieznacznie, jednak nie jest to pocieszające. Zobaczymy co powie pani doktor. Ciekawa jestem, czy będzie to już ostatnia wizyta. Termin porodu za niecałe 3 tygodnie - to jednocześnie wspaniałe i przerażające. Nie mogę się doczekać chwili, kiedy zobaczymy nasze Maleństwo. Boję się jednak, chyba nie tyle bólu, co tego że to taka podróż w nieznane. Nie wiadomo jak to będzie, czy nie wystąpią żadne komplikacje. Staram się odrzucać takie myśli od siebie. Troszkę jednak denerwuję się od momentu, gdy dowiedziałam się, że dziecko owinięte jest pępowiną wokół szyi. To ponoć nic nadzwyczajnego, ale wywołuje mój niepokój.
Dzisiaj wybieram się także do fryzjera. Koleżanka, która niedawno rodziła polecała mi, żebym tego typu sprawy załatwiła przed porodem, bo później trudno będzie znaleźć na nie czas. W dodatku w sobotę wybieram się na wesele, więc przydałoby się dobrze wyglądać. Nie jestem pewna, czy ja na tym weselu to dobry pomysł. Na szczęście jest ono w moim mieście, więc nie muszę się nigdzie tłuc. Od dawna powtarzałam parze młodej, że jak do daty ich ślubu nie urodzę, to będę na uroczystości. Kuzyn, który akurat się żeni jest lekarzem, więc żartowaliśmy że w razie czego odbierze poród
.
Zapowiada się piękny pierwszy dzień jesieni. Fajnie byłoby pospacerować. Zobaczymy czy będzie na to czas.
poprzedni post