Dla Elizy

2010-09-07 04:46

Smutny dzień

Miniony dzień nie należał do najlepszych, To tylko takie psychiczne nastawienie, bo na szczęście z brzuszkiem wszystko dobrze. Wydaje mi się jednak, że maleństwo odczuwa mój nastrój. Właściwie to przecież oczywiste, że ona to odczuwa, jednak ja czuję po jej ruchach, że jest mniej aktywna, gdy mam słabszy dzień, przynajmniej dzisiaj zdecydowanie tak było.

Wszystko zaczęło się od tego, że zadzwoniłam na uczelnię, gdzie chciałam od listopada zacząć studia podyplomowe. Tak długo zastanawiałam się, czy zdołam raz w miesiącu zostawiać Elizę na cały weekend. Rozmawiałam o tym z mężem i z mamą (w sprawie pomocy nad opieką, bo mieszkamy w tym samym mieście), a także z profesjonalistami na temat odciągania mleka, bo bardzo zależy mi na karmieniu piersią. W końcu gdy zdecydowałam, że poradzimy sobie ze wszystkim, okazało się, że zgłosiło się za mało chętnych na wybrany przeze mnie kierunek, w związku z czym te studia nie ruszą. Taki sam kierunek jest jeszcze na uczelni oddalonej o 120 km, zadzwoniłam tam dzisiaj i okazało się, że chętnych jest wystarczająca ilość, więc studia ruszą, ale zjazdy są co 2 tygodnie. Nie dam rady zostawiać małej na cały weekend co 2 tygodnie i to jeszcze 120 km od domu, chyba bym się zapłakała, szczególnie na samym początku. Tak bardzo zależało mi na podniesieniu kwalifikacji. Studia, które wybrałam po maturze były zupełnie nietrafione. Praca, którą wykonuję po ich ukończeniu nie daje mi ani satysfakcji, ani oczekiwanych zarobków. Teraz dokładnie już wiem jaki zawód chciałabym wykonywać i miałabym taką możliwość po ukończeniu wybranej podyplomówki, ale chyba się jednak nie uda. Jestem tym bardziej niezadowolona, bo uważam że nieszczęśliwa mama to również nieszczęśliwe dziecko. Chciałabym żeby moja córka widziała że jestem zadowolona ze swojego życia zawodowego i że daje mi ono satysfakcję. Nie chcę być  nieusatysfakcjonowaną zawodowo kobietą!

Po tym wszystkim z pracy wrócił mąż, który również przyniósł do domu swoje problemy, a ja nie wiedziałam jak Mu pomóc. Jego sytuacja zawodowa też odbija się na naszym życiu rodzinnym, zresztą jak w każdym domu pewnie.

Dosyć tego marudzenia, trzeba się cieszyć z tego co się ma. Zazwyczaj staram się być optymistką, ale dziś ten optymizm gdzieś uleciał. W dodatku nie mogę spać. Może jutro będzie lepszy dzień...

następny post wstecz wstecz poprzedni post

Komentarze (0):

Brak komentarzy.

Profil

Załóż bloga!

Ostatnie posty na blogu

Sobota, 11 Luty 2012
| Rejestracja