Wczoraj byłam u ginekologa...muszę powiedzieć, że trafiłam na bardzo sympatyczną Panią doktor... w każdym razie, zrobiła mi USG, na podstawie, którego stwierdziła, iż faktycznie jest pęcherzyk ciążowy i ciałko żółte, z którego w ciągu najbliższych 2 tygodni powinien rozwinąć się zarodek. Także jestem w 4 tygodniu ciąży;), a termin porodu mam na 13.05.2011 r. a nie jak obliczył mi kalkulator 18.05.2011r.
Teraz boję się, żeby nie zrobić czegoś źle czy coś i nie stracić "bąbelka", bo na tym etapie jest największy odsetek poronień, ah trzeba było chyba poczekać jeszcze zanim poszłam do gina:/...wtedy nie miałabym takich stersów:/
poprzedni post