oczekiwanie

2011-10-24 10:13

hormony hormony i jeszcze raz hormony :)

Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że tak mogą zawładnąć naszym ciałem. Ze stanu euforii i wielkiej radośći popadam w skrajną rozpacz.
Mój mąż jako obserwator ma niezły 'ubaw' - no bo czy jest sens się rozpłakać nad kanapką, a raczej nad jej brakiem na talerzu a obecnością na podłodze??? :) 


W całej naszej ciąży istnieją dla niego momenty kompletnie nie zrozumiałe jak ta powyższa. I wtedy kiedy patrzę na niego, patrzę jak chłop totalnie nie rozumie powodu płaczu, patrzę jaką ma minę, jak dopada go totala bezradność i można powiedzieć zdezorientowanie, jak ten zawsze stąpający solidnie po ziemi mężczyzna nie wie co ma zrobić, dopada mnie taka śmiechawa na maxa :) I tak ze skrajnej rozpaczy popadam w skrajną radość. Takich sytuacji nie ma aż tak dużo, ale się zdarzają.


Inna sprawka hormonów to chrrrrrrrrapanie:) oj oj już dało się meżowi nieźle we znaki. Śpi bidulek w innym pokoju. Nic nie pomaga, płaska poduszka, więcej poduszek, nawilżanie pomieszczenia, nawilżanie nosa, odpowiednia temperatura w pomieszczeniu, no kompletnie nic!!! Przecież nie przytyłam aż tak bardzo, no bo co to jest 5 kg od początku ciąży, dobrze że mam wizytę za tydzien to się zapytam mojego gina (czyt. dżina) o co chodzi. Czy to aby jest bezpieczne i w ogóle.


Nasz potomek siedzi w brzusiu i chybaa mu całkiem tam fajnie, fika i kopie przy każdej mojej pozycji do spoczynku, chyba już pisałam że reaguje na mruczenie kota... a kot lubi przychodzić do brzucha i donośnie mruczeć, zupenie jakby wiedział, że tam jest mały człowiek który reaguje na jego murmurando :)

 


 

następny post wstecz wstecz poprzedni post

Komentarze (0):

Brak komentarzy.

Profil

ance właściciel bloga:
ance

Załóż bloga!

Ostatnie posty na blogu

Wtorek, 22 Maj 2012
| Rejestracja