jak w tytule już wspomniałam będzie o szkole rodzenia :)
Różne wątpliwości mam odnośnie robienia różnych rzeczy w ciąży, ale jednego byłam pewna od samego początku - kiedy nadejdzie odpowiedni moment bez wahania się zapisze do szkoły rodzenia.
Zdziwicie się kiedy powiem, że w momencie kiedy o tym wspominałam niektórym naszym znajomym, pojawiał się na ich twarzach wyraz kpiny (!) Tak kpiny!!! Większość mówiła - a co bedą Cię uczyć jak dziecko urodzić? ale większość z nich nie tyle nabijała się ze mnie co z męża. Będziesz siedział na piłce i oddychał miarowo - śmiali się. Niektórzy mówili, że na nic się przyda wiedza zdobyta na wykładach w takiej szkole, inni twierdzili wprost, że to pieniądze wyrzucone w błoto, zbędny wydatek...
Ludzie!!! czy w dzisiejszych czasach szkoły rodzenia to rzecz śmieszna??? bo mi się tak nie wydaje. Powiedziałam wszystkim odradzającym, że to moje pieniądze, mój czas i mogę robić z tym wszystkim co chce.
Naprawdę denerwują mnie ludzie, którzy wpieprzają się (sorry za słowo) w cudze życie, a jeszcze bardziej mnie denerwują Ci, którzy służą "dobrymi radami" typu: nie farbuj włosów, nie maluj paznokci, nie schylaj się (?), czemu chodzisz na basen, przeciez można jakiejś grzybicy dostać.
Z tego co wiem cioć służacych dobrą radą po porodzie jest jeszcze wiecej: pij herbatkę z mlekiem bedziesz mieć pokarm, czemu dziecku nie przypniesz czerwonej kokardki do wózka, jeszcze ktoś może uroki rzucić na nie, jak tego nie zrobisz itp.
O matko jak mnie dziś ludzie nakręcili!!! Wróciłam do domu zła, baaaaaaaardzo zła, a dzidź czuje moje poddenerwowanie, bo się wierci bardziej intensywnie.
A wracając do szkoły rodzenia - dla mnie to poważna rzecz. Po pierwsze dlatego, że nigdy, przenigdy nie miałam kontaktu z noworodkiem i nie mam pojęcia o pielęgnacji, karmieniu i w ogóle. Po drugie - mieszkamy z mężem sami, a nasi rodzice daleko więc nie sądzę, że na każdy czas bedą nam w stanie pomóc. Po trzecie dla większego komfortu psychicznego, bo ja jestem taka z natury, że jak nie zobaczę, nie zbadam sprawy empirycznie, to tak jakbym nic nie wiedziała.
Jednym słowem teoria musi być połączona z jakimiś ćwiczeniami żebym załapała o co kaman ;) i tak bedzie w tej szkole gdzie się zapisałam, zrobiłam wywiad i wiem że napewno to nie bedą stracone godziny ani pieniądze!
pa!
PS. 03.11.2011
przytoczę fragment:
chyba to wydrukuję i pokażę wszystkim, którzy mnie wczoraj zdenerwowali :) zacznę od macantów brzucha i skończę na ciociach dobrych radach :D
poprzedni post