Życie pełne niespodzianek

2009-08-05 11:03

5 sierpnia 2009

Rozpoczynam bloga z nadzieją, że zakończy się on szczęliwie.

Jeszcze tydzień temu, choć już wiedziałam że syutuacja jest poważna, nasza Dzidzia była z nami. Od lutego żyłam innym życiem. Świetne samopoczucie, żadnych przykrych dolegliwości. Swoje życie dzieliłam na pracę , wizyty u lekarza, badania usg. Wszystko było w najlepszym porządku. 18 lipca poszłam na usg 3D aby sprwadzić czy wszystko z serduszkiem i anatomią Dzidziusia w porządku. Wtedy widziałam ją po raz ostatni. Zdrowa, ładna dziewczynka. Otwierała swoje usteczka połykając wody płodowe. Taka malutka. Powoli zaczynaliśmy snuć plany, jakie imię - Agatka czy Alicja, jaki kolor będzie miał jej pokój, czy włosy będą kręcone jak u taty??? Teraz to wszystkow wydaje się takie nieistotne. Dziś mija tydzień od kiedy nikt mnie nie budzi kopniaczkiem, nie zasypiam już głaskając się po brzuszku. Wszystko skończyło się tak szybko. Wtorek - 28 lipiec odeszły wody płodowe, zupełnie niespodziewanie, szybko do szpitala. Po minie lekarza widziałam że nie jest dobrze. Dostałam leki i leżałam, płakałam, a pielęgniarki przychodziły mnie pocieszać Mąż był ze mną cały czas. Czułam jak wody płodowe sączą się i modliłam aby jakimś cudem ten pęcherz płodowy sam się zakleił. Obudziłam się w środę choć chyba wcale nie spałam. Od rana był przy mnie mąż. Około 17 wyszedł po coś do picia a ja udałam się do łazienki. To co zobaczyłam zapamiętam do końca życia. Pępowina zacęła wypadać więc było już pewne że ciązy nie uda się uratować. 22 tydzień to za wcześnie aby dziecko mogło żyć poza organizmem matki. Dalej trwał koszmar p którym chciałabym zapomnieć. Pojechałam na porodówkę , dostałam oksytoynę i czekałam na skurcze. Z tyłu za ścianą rodziła kobieta, tak bardzo jej zazdrościłam. Krzyczała z bólu a ja tak pragnęłam być na jej miejscu. Jeszcze tylko 18 tygodni - do 5 grudnia aby wszystko potoczyło się zgodnie z planem. Podobno jeśli chcesz rozśmieszyć Boga opowiedz mu o swoich planach.........Urodziła. Dziecko. Nie chciałam aby położyli mi je na brzuch. Dostałam narkozę. Obudziłam się na sali pooperacyjnej, serce mnie bolało choć byłam otumaniona. Rano było najgorzej. Świadomość utraty dziecko doszła do mojej głowy. Wypisano mnie do domu.

Dziś mija tydzień. Powoli wracam do rzeczywistości, czekam na wyniki histopadtolog., wszystkie gazety, książki, ubrania ciążowe które kupiłam a nigdy nie założyłam schował mój mąż. Tylko przypadkiem znalazłam dwa testy ciążowe, które zrobiłam w marcu i coś we mnie pękło. Ryczałam przez godzinę i ryczę teraz choć myślałam że wszytkie łzy już się wyczerpały...........Klawiaura jak paier wszystko przyjmie, więc postanowiłam wyrzucić z siebie te żale.

Myślę o powrocie do pracy w poniedziałek bo siedzenie samej w domu nie wpływa dobrze na moją psychikę. Myślimy o dzidziusiu bardzo poważnie, zobaczymy co powie lekarz..............................

następny post wstecz

Komentarze (6):

  1. BarbaraP
    2009-08-05

    Daisy, bardzo mi przykro. Trzymaj się. Jakoś.

    BarbaraP
  2. mariloth
    2009-08-05

    Witaj Daisy. Ja wierzę, że ten blog skończy się szczęśliwie, a życie przyniesie Wam tak oczekiwany cud...

    mariloth
  3. monika
    2009-08-05

    W zadnej ze swoich straconych ciaz nie dotarlam tak daleko, wszystko rozgrywalo sie I trymestrze, krwawienia, bole brzucha. Teraz jestem mama, mam synka, zdrowego, cudownego. Kiedys nie wierzylam ze to mozliwe. Bardzo, bardzo Ci wspolczuje, jestem pewna ze malo kto potrafi zrozumiec Twoj bol, tylko kobiety takie jak Ty. Jedno co wiem to szukaj, szukaj przyczyn, czasem to przypadki, a czasem nie, szukaj dobrego lekarza, bo wiem ze z tym nie latwo. Ja swoje testy ciazowe wyrzucilam, bylo ich zbyt wiele jak dla mnie.
    Mam nadzieje, ze kolejny raz dla Was bedzie szczesliwy. Placz to pewne oczyszczanie, ale chyba dopiero narodziny dziecka sa w stanie ukoic te puste ramiona ktore masz teraz.

    monika
  4. maksymilianowa
    2009-11-02

    zazdroszczę Tobie tego zaparcia i wiary w to, że będzie dobrze. Mój Okruch też był szybszy od bociana i tak jak Twoja córcia uciekł od nas 29 lipca, w 22tc. trzymajcie się ciepło

    maksymilianowa
  5. maksymilianowa
    2009-11-02

    zazdroszczę Tobie tego zaparcia i wiary w to, że będzie dobrze. Mój Okruch też był szybszy od bociana i tak jak Twoja córcia uciekł od nas 29 lipca, w 22tc. trzymajcie się ciepło

    maksymilianowa
  6. maksymilianowa
    2009-11-02

    zazdroszczę Tobie tego zaparcia i wiary w to, że będzie dobrze. Mój Okruch też był szybszy od bociana i tak jak Twoja córcia uciekł od nas 29 lipca, w 22tc. trzymajcie się ciepło

    maksymilianowa

Profil

daisy właściciel bloga:
daisy

Służbowo - manager Hotelu. Prywatnie - zapalony podróżnik odlełych krańców świata, szczególnie Ameryki Południowej. Na ogół optymistka - choć czasem jak każdy mam gorsze dni...

Załóż bloga!

Ostatnie posty na blogu

Niedziela, 29 Marzec 2020
| Rejestracja