Dzię dokładnie mija miesiąc od tego przykrego wydarzenia. Powoli wszystko wraca do normy. Na kontroli nie dowiedziałam się zbyt wiele o przyczynie pęknięcia pęcherza, prawdopodbnie winą były baterie w moczu i infekcja która rozwinęła się bardzo szybko.... Po prostu pech jak to określił lekarz... Fizycznie wszystko ok. psychicznie - średnio ale z dnia na dzień lepiej. Bardzo dobrze że wróciłam do pracy, przynajmniej inne rzeczy zaprzątają mi głowę.
Teraz trzeba odczekać 3 miesiące i możemy próbować. Wiem że będę się bała, i odliczała każdy dzień ale jestem uparta, bogatsza w doświadczenie i widzę, której nie miałam poprzednio. Póki co planuję wakacje, wprawdzie w listopadzie - ale świat jest ogromny i zawsze jest gdzie pojechać. Mój optymizm powoli wraca na swoje miejsce...
poprzedni post
Służbowo - manager Hotelu. Prywatnie - zapalony podróżnik odlełych krańców świata, szczególnie Ameryki Południowej. Na ogół optymistka - choć czasem jak każdy mam gorsze dni...