Starania, starania... Zawsze chciałam aby dziecko było dla mnie zaskoczeniem, nie do końca planowane, aby przekazać tę widomość mężowi i wprawić go w prawdziwe osłupienie.... Tak chciałam. Życie jak zwykle zweryfikowało maoje plany. Po stracie Dzidziusia w lipcu od lutego zaczęliśmy intensywne starania. Wiem, że dopiero 2 miesiące ale męczy mnie to ciągłe liczenie dni cyklu, dni płodnych, bezpłodnych i wszystkich innych dni miesiąca. Ostatni już sobie tak wkręciłam wszelkie objawy, że musiałam przywoływać się do porządku aby nie popuścić swojej wodzy fantazji, i bardzo dobrze bo raczej nic z tych starań nie wyszło... Łapie się czasem na myśleniu, że Dzidzia miałaby 3 miesiące i pewnie nasze życie wyglądałoby całkiem inaczej, mam nadzieję, że będzie tak wyglądać już nie długo... W kwietniu mam urodziny - 28 - moje plany życiowe zawsze były uporządkowane: studia, praca, dziecko. Teraz nic już nie planuję na kilka lat do przodu - nie warto. Ostatnio usłyszałam "mądrość życiową", że dziecka nie można planować w określonych planach życiowych, bo ono - jeśli się pojawi - samo wpisze się w ten plan. Więc czekam, liczę, stram się...........i mam nadzieję że to już nie długo...
poprzedni post
I tego wlasnie Ci zycze abys zbyt dlugo czekac nie musiala, bo sama wiem po sobie jak moze to bolec i takie planowanie bywa ciezkie. Sami o drugie staramy sie juz 10 miesiecy. Zreszta moje drogi sa bardzo zagmatwane i krete.
Mocno kibicuje Wam, trzymam kciuki i zycze spelnienia marzen.
Cześć.
Ojej.
Nie straszcie mnie. Ja właściwie jeszcze się nie staram. Dopiero wpadłam na pomysł sprowadzenia sobie Maluszka. No może na pomysł realizacji tego pomysłu. Trzymam za Was kciuki i, jeśli nie masz nic przeciwko, będę troszkę Was podglądać, żeby wiedzieć co mnie czeka.
Pozdrawiam
anjelka
Służbowo - manager Hotelu. Prywatnie - zapalony podróżnik odlełych krańców świata, szczególnie Ameryki Południowej. Na ogół optymistka - choć czasem jak każdy mam gorsze dni...