Ulubiony serek, ulubiony dżem, ulubiona zupa, drugie danie, herbata a nawet woda mineralna... nic juz nie jest ulubione i nic nie samkuje tak samo. A od samego patrzenia na jedzenie kręci mi się w głowie. Jeszcze tydzień temu żaliłam sie znajomej że mam ogromny apetyt i w ogole nie czuję się jak w ciąży bo ani nudności ani wymiotów... i wykrakałam! To jeszcze nie wyszystko. Moi bliscy obchodza się ze mną jak z jajkiem bo jestem niczym bomba zegarowa - moja burza hormonów daje sie wszystkim we znaki!!! Nawet mój mąż który jest wzorem spokoju widzę że już ma dosyć. Ale co ja na to poradzę? Po prostu jestem W CIĄŻY!!!
poprzedni post