Minęło kilka dni... Wiedzą już nasi rodzice i moi współpracownicy. Najtrudniejsza była chyba rozmowa z szefem. Widziałam po jego minie że nie jest szczęśliwy :/ Tym bardziej wkurzył się kiedy oznajmiłam mu że idę na zwolnienie. Kocham swoją pracę i świetnie się realizuję jako lekarz jednak praca w warunkach ciągłego stresu (z którego tak naprawdę na codzień nie zdawałam sobie sprawy) i w środowisku zmutowanych bakcyli wzbudziła we mnie niepokój. Moja ginekolog podzieliła moje wątpliwości i wypisała "L4". A propos pierwszej wizyty w gabinecie. Na USG widziałam moją kochaną "fasolkę". Łzy napłynęły mi do oczu. To prawdziwy cud!
poprzedni post