historia rosnacego brzucha

2011-02-25 18:51

Czas leci nieublaganie

Kilka dni temu Krzychu wszedl do pokoju i rozbrajajaco stwierdzil : W sumie to jeszcze kilka dni i marzec, a od marca, to juz tylko 6 miesiecy :-) Usmiechnal sie od ucha do ucha, a ja zamarlam... No tak, 9/09... Jakby na to nie patrzec, 11 tydzien mija, bardzo spiaco i leniwie, poniewaz jestem na tzw urlopie. I pomyslec, ze mialam go spedzic szczecinsko, rodzinnie, zabawowo... Z jakiegos powodu jednak biletow nie kupilam, a potem okazalo sie, ze i tak poleciec bym nie mogla.

Spedzam sobie urop z Krzysiem, ktory tez ma wolne. Najbardziej z tego naszego urlopu cieszy sie chyba Zuza - nasz czekoladowy lablador, z ktorym codziennie teraz wychodzimy na dlugachne spacery do parku lub jedziemy nad morze. Ten pies, w poprzednim jego zyciu, byl foka. wszytsko na no wskazuje : wydawane dzwieki gdy dojezdzamy do plazy, plywanie plywanie i jeszcze raz plywanie - musielibyscie zobaczyc jak on sciemnia, zeby tylko wlezc do wody, ze niby pilki szuka, ktora my mamy w rekach :-) no a potem afera z wyjsciem z plazy - klotnia maksymalana. Ja tez lubie te spacer a po nich te drzemki... Ja chyba byla leniwcem w tamtym zyciu :-)

Czasami wcale ciazowo sie nie czuje, jest mi swietnie, rozdziera mnie energia, Pan Zoladek daje mi spokoj ( przyznam, Gosc w miare ulgowo mnie traktuje ), ale dzisiaj to mnie doslownie wszytko GILGOCZE, od stop do glow... Kolezanka zasugerowala, ze to dzieje sie za spawa ubran, ale one tylko trzeszcza :-)

Sorry, nie mam weny dzisiaj :-) ide sie polozyc na chwilke

pozdrawiam

E.

następny post wstecz wstecz poprzedni post

Komentarze (0):

Brak komentarzy.

Profil

ewulec właściciel bloga:
ewulec

Załóż bloga!

Ostatnie posty na blogu

Wtorek, 29 Wrzesień 2020
| Rejestracja