Troszkę mi zajęło czasu dojrzewanie do napisania NASZEGO bloga,ale lepiej późno niż wcale!Zacznę może od opisania tego,jak się dowiedzieliśmy o Tobie!!Zaczęlismy myśleć o stworzeniu Cię juz w lutym, wtedy tez rozpoczełam wizyty u lekarzy, w celu wykonania wszystkich badan. Pojawil się rowniez kwas foliowy. W kwietniu pod koniec zaczelam sie zle czuc, nie mialam na nic sily, czasem nie moglam sie nawet podniesc z łozka.dlatego tez 6 maja podjelam decyzję o zrobieniu testu!!wyszedl pozytywny!!polecialam po kolejne 2 i one rowniez potwierdzily Twoja obecnosc:))Obwieścilam to Twojemu tacie, budząc go. 10 maja pojawilam się u lekarza, ktory poinformowal mnie, ze mam tylozgiecie macicy i musze brac leki ,by nie doszlo do poronienia!!masakra, radosc zamieniona w strach, poza tym ciaza nie zostala na 100% potwierdzona, gdyz pan doktor stwierdzil, ze nie bedzie mi robil usg- lepiej poczekac!!POLSKA PANSTWOWA SLUZBA ZDROWIA!!! postanowilismy udac sie do jeszcze jednego lekarza, tym razem prywatnie. Pani doktor zbadala mnie wzdluz i wszerz, zrobila usg i oto JESTES!!Poki co w formie pecherzyka(4MM)ale to najcudowniejsze 4 mm jakie widzialam!Pani doktor uspokoila mnie,ze tylozgiecie samo sie naprostuje, nie ma powodu do obaw i tak tez sie stalo!!!!Twoje pierwsze 3 miesiace przebiegaly niemal idealnie( brak mdlosci)jedyna dolegliwosc to nadmierna sennosc, ktora towarzyszy mi do dzis, niestety. Teraz(poczatek 5 m-ca)okazalo sie ze cos jest nie tak z macica( jest twarda) wiec musze lezec i lykac leki oszczedzac siebie i Ciebie bo sa objawy zagrozenia, masakra.Ale jestem dobrej mysli, MUSI BYC DOBRZE, za bardzo nam na Tobie zalezy WOJTKU(tak tak,juz wiemy,ze jestes chlopcem:))))