Mój mały, wielki świat...

2014-09-01 15:08

Aby zrozumieć to, co niezrozumiałe...

Witajcie,

mam 28 lat i wydaje mi się, że moje problemy zaczęły się bardzo dawno temu, jednak nigdy nie miałam możliwości, żeby sprawdzić to prostym badaniem TSH. Od lat miałam wrażenie, że jestem wredną, upierdliwą i śpiącą królewną, ponieważ zawsze chodziłam zła, rzadko kiedy się uśmiechałam, pokazywałam, że mogę więcej niż inni (oczywiście w negatywnym znaczeniu), a do tego mogłam spać cały dzień. Nigdy nie widziałam niczego złego w tym, że po 8 godzinach lekcyjnych wracałam do domu i spałam zaraz po obiedzie, aż do następnego dnia. W każdej wolnej chwili tylko spałam. Jak przespałam lata szkoły średniej, trzy lata studiów. W 2009 roku zaszłam w upragnioną ciążę, niestety w 8 tyg. poroniłam i moje życie przewróciło się do góry nogami. A z racji tego, że zawsze miałam "ciężki charakter" nie mogłam sobie poradzić i przestałam się dogadywać z mężem. Po ośmiu miesiącach zaczęłam pracować zmianowo po 12 h. Zawsze uważałam, że lepiej funkcjonuję w godzinach nocnych niż w ciągu dnia. Wiadomo - jak przesypiałam całe dnie, to lepiej myślałam w nocy. Na początku nowej, zmianowej pracy schudłam ok. 18 kg, a ważyłam 78 - może więcej. Pojawiły się przy tym straszne spadki cukru we krwi. Przy normie 90-120 zdarzało się, że miałam 54 - 72 po pełnym śniadaniu i kawie/herbacie z cukrem (słodzę wszystko), co skutkowało osłabieniem, zimnym potem na plecach, a ręce trzęsły się same. 
Po udzielonej pomocy, lekarz zalecił mi badanie TSH. Wynik był na poziomie 3,02 w  2010 roku i zaproponował mi terapię hormonalną, jednak przez własną głupotę nie zgodziłam się, ponieważ uważałam, że skoro nigdy nie brałam żadnych hormonów to nie będę "zaśmiecać" organizmu... Teraz wiem, że to był największy błąd. 
I tak przez kolejne 3 lata miałam huśtawki nastroju, częste myśli o tym jak by to było, gdyby mnie nie było itp. Przy każdej okazji wywoływałam kłótnie o byle co. A to kubek stoi o 2 cm za daleko, a to pranie muszę zrobić, a to obiad ugotować, sama myśl o tym, że muszę wstać z łóżka doprowadzała mnie do rozpaczy, agresji i niechęci do wszystkich i wszystkiego. 
Po jakimś czasie pojawiły się rozmowy na temat dzieci. Jestem coraz starsza i po kilku letnim strachu przed poronieniem zaczęłam chorobliwie pragnąć dziecka. W grudniu 2013 roku na wizycie u gin. po wykonaniu wszystkich zleconych badań (toxo, cyto, prolaktyna, TSH itp.) okazało się, że poziom TSH to 3,370. Od razu po wizycie zlecono mi badanie anty Tg i TPO, które wyszły ujemne. I tak co miesiąc robiłam badania TSH. W styczniu TSH było ponad 4,58 i zaczęłam brać Euthyrox 25 na początek, Moja gin. powiedziała mi, że jeśli poziom TSH będzie 2,5 i poniżej to próby zajścia w ciąże mogą okazać się sukcesem. W marcu był poniżej 3, a dopiero teraz 
osiągnęłam 1,114.
Każdy kolejny miesiąc, to coraz większa depresja...
Każda kolejna próba, to coraz większy zawód...

 

 

Komentarze (0):

Brak komentarzy.

Profil

malaMyszka właściciel bloga:
malaMyszka

Witam, mam 28 lat i od grudnia 2013 roku staramy się z mężem o dzidziusia.

Załóż bloga!

Ostatnie posty na blogu

Niedziela, 29 Listopad 2020
| Rejestracja