Mama zapisywała wszystkie informacje o nas w specjalnym zeszycie. Trudno nazwać go pamiętnikiem, ale skrzętnie notowała w nim, kiedy postawiłyśmy pierwszy krok, kiedy po raz pierwszy powiedziałyśmy „mama” czy „tata”, w jaki sposób przekręcałyśmy wyrazy i jakie zabawne przygody się nam przytrafiły. Można się więc z niego na przykład dowiedzieć, że zaczęłam chodzić mając niespełna dziewięć miesięcy, a wyraz „kaka” przez długi czas był uniwersalnym określeniem dla wielu rzeczy: skarpetek, czapki, rękawiczek, szalika i starego, poczciwego psa Czarka.
Mój notes kończy się mniej więcej na trzecim roku życia. Notes mojej młodszej siostry znacznie wcześniej. To dość dziwne, kiedy historia Twojego życia nagle się urywa. Czujesz niedosyt. Przez długie lata zastanawiałam się, dlaczego mama przestała notować. Pewnie po prostu zabrakło czasu i chęci. Ale pojawia się też nieznośna myśl, że może moja osoba przestała być już tak fascynująca… Bo kiedy już nie używasz pieluch, umiesz chodzić, siadać, samodzielnie jeść i wyrażać własne zdanie, niepostrzeżenie wkraczasz do zupełnie innego świata. Czyżby świata dorosłych?
Oby więc każdy dzień spędzony z moją córką był cudem, a każda chwila przynosiła zachwyt i nowe odkrycie – jak najdłużej. Świat dorosłych i tak kiedyś Cię zagarnie dla siebie. Ale jeszcze nie teraz.
Chwilo trwaj - jesteś piękna.
poprzedni post
Przede wszystkim mama cudownej Hanki. Zaraz potem żona, redaktor, mol książkowy, kinoman, wielbicielka fotograficznych pasji męża, pasjonatka krakowskich zaułków. Do tego całkiem szczęśliwa kobietka.