Grudzień 2009
Święta zbliżają się wielkimi krokami.
Dokładnie rok temu zaszłam w swoją kolejną, czwartą już ciążę.
Ktoś może pomyśleć, że w pogoni za marzeniami stajemy się prawdziwymi masochistami.
Chyba coś w tym jest.
Gdzie jest granica, gdzie jesteśmy w stanie powiedzieć sobie dość? Ja nie wiem, wydaje mi się że jeszcze jeden piaty raz i koniec, ale co będzie gdy już będę po tym piątym razie- poddam się czy nie.
Skąd wiedzieć ile sił w sobie ma kobieta, wydawałoby się, że przecież mam to czego chciałam, o czym marzyłam i nie myślałam że się spełni.
Rok temu nie myślałam że się uda, cieszyłam się świętami z rodziną, kolejnymi świętami z naszym synkiem. Kolejne szczęśliwe święta, bo już nie w dwójkę, kolejne pełne radości, prezentów, choinki ubieranej z małym człowiekiem.
Ale teraz znowu dopadło mnie, znowu ta sama potrzeba i znowu ona powoduje, że cieszysz się ze świat, ale jednak pozostaje mała pigułka gorzka do przełknięcia.
Czujesz się trochę staro- za leniwa by łykać kwas foliowy codziennie, żeby brać acard, leniwo by biec na monitoring, leniwo by biec badać hormony. Za staro by jak kiedyś znowu szaleć i liczyć co do dnia i godziny.
Ale jak mogę się czuć staro, wszak mam tylko 31 lat, jeżdżę do pracy rowerem, jestem teoretycznie młodą mama trzylatka. Jednak bagaż doświadczeń czasem sprawia że mój krzyż przytłacza mnie i boli.
Jak znowu cieszyć się z świąt, jak w Bożym Narodzeniu znaleźć ukojenie i nadzieję, to tak radosne święta, ale jednak coś w tym roku nie pozwala się cieszyć bezgranicznie.
Może to że znowu się nie udaje, żeby choć zajść w ciąże, nawet jak ja stracę to będę miała to za sobą, będę mogła powiedzieć sobie dość i zacząć żyć. Starać się wytłumaczyć synkowi, że będzie jedynakiem i powiedzieć rodzinie że ja już skończyłam z tym.
Wiem, że wielu z nich chyba czeka na te słowa, że myślą że to i tak już teraz dużo, ale nikt nigdy z nich nie musiał tego przejść, nikt nie musiał sprawdzać jak wiele barki człowieka są w stanie znieść.
I tu właśnie człowiek słyszy te wszystkie głosy, ileż to dzieci czeka w domach dziecka na nowych rodziców. A ile w tym prawdy, ile z nich nie ma uregulowanej sytuacji prawnej.
Zresztą mając już swoje biologiczne dziecko nie byłabym w stanie adoptować dziecka.
Adopcja nie jest dla wszystkich- to nie szukanie sobie dziecka, bo ja chcę, bo potrzebuję mieć małą istotę, adopcja to ofiarowanie siebie innej istocie i to nie jest łatwe.
Tak często myślimy o niej właśnie jako spełnieniu swojej potrzeby, a to nie chodzi o nasze potrzeby, ale potrzeby dziecka.
Teraz już na nią za późno.
Każda z nas- Mam Anielskich słyszy wiele głosów, dlaczego jesteśmy takie, dlaczego zapełniamy niebo naszymi Aniołami, każdy ma swoje teorie- a bo antykoncepcja, a pewnie wiele skrobanek ( najgorsze słowo dla kobiety która poroniła) a to wielu partnerów seksualnych. Nawet nie chce mi się tłumaczyć i innym kobietom jak nie ma w tym prawdy, jak wiele z nas jest szczęśliwa w małżeństwie i nie robiła niczego o co się nas posądza.
Nie ma odpowiedzi na pytanie dlaczego, bo ono nie jest na miejscu, a czemu właśnie ja mam być inna lub taka sama jak reszta. Co z tego że wokół rodzą się dzieci, że kobiety zachodzą w ciąże bez problemów, co z tego, bo mnie los naznaczył tą „ wyjątkowością”.
I jedno z czego można się cieszyć- dał mi też ogromną radość z rzeczy małych, wiem co ważne a co nie.
Chciałabym już po prostu nie chcieć!!!
A odbiegając od mojego stanu umysłu i duszy Życzę wszystkim czytającym Wesołych Świąt, pełnych radości i domowego ciepła. Jeśli gdzieś jest ktoś kto Was kocha to przecież nie może być źle.
poprzedni post
To prawda, grudzień i czas Świąt mimo, że radosny - bywa smutny. Ja będę próbowała przełknąć tę gulę w gardle kiedy będą mi życzyć - a na pewno będą-dziecka. Podziwiam Twoją wytrwałość i rozumiem marzenia o posiadaniu dziecka.
My Anielskie Mamusie musimy trzymać się dzielnie, bo nawet jeśli Ktoś z całego serca życzy nam zdrowego dzidziusia, pewnie nie zdaje sobie sprawy jakie uczucia wyzwalają w nas te słowa.
Ja żyję nadzieją, że kolejny rok będzie lepszy pod tym względem, czego Tobie i sobie życzę z całego serca.
Daisy wiem jak ciezko przelknac te zyczenia. Sama przez wiele lat ich sluchalam, do momentu kiedy pojawil sie na swiecie nasz wyczekany synek Antos. Wtedy wszystko sie zmienilo. Trzymaj sie w swieta i moze zeby wlasnie z Bozym Narodzeniem wstapila w Ciebie nowa nadzieja.
Po moim przypadku widac ze zawsze sa szanse na dziecko
monika
Mama cudownego syneczka, zakręcony pozytywnie mop manager i człowiek tryskający optymizmem. Dom, rodzina to sens życia, a praca to środek by życie było łatwiejsze i ciekawsze. Cieszę się z chwili w jakiej jestem i z tego jaka jestem.