Koncze 38 tydzien ciazy, matko ja tez czas potwornie szybko leci. Dopiero co zrobilam test ciazowy a tu juz jestem na wylocie!! Przytylam do tej pory 9 kg, brzuch jakos gigantycznie mi nie urosl, bo do metra jeszcze brakuje 5 centymetrow. Nogi nie puchna, spac moge, zgaga tylko jak zjem cos kwasnego, normalnie zyc nie umierac! Na ostatniej wizycie doktor potwierdzil skracanie sie szyjki, ale jeszcze nie rozwieranie, wiec pewnie doczekam do terminu, czyli Swieta albo Sylwestre na porodowce jak nic!
Juz sie nie waham co do poloznej. Mialam watpliwosci jeszcze do niedawna, ale juz chyba nie. Bedzie, co bedzie. Ta moja jest przesympatyczna, pzoostaje mi miec nadzieje,, ze uda mi sie razem z nia przezyc ten porod tak jak tego oczekuje.
Lozeczko zakupione, wszystko poprane i poprasowane, nawet nie sadzilam,z e taka jestem zorganizowana. Wszystko mam dopiete na ostatni guzik. Namiary na polozna srodowiskowa, pediatre, w najblizszy piatek jedziemy na ktg a po drodze do USC uznac dziecko, zeby Tomek mogl potem jechac sam juz po akt urodzenia. Z Zusem tez juz wszystko wiem co i jak, wykanczam powoli prace i moge isc rodzic. Tylko z praca mi najgorzej idzie, bo jakos roboty mam strasznie duzo, no ale staram sie wszystko pozamykac, wiec to dlatego. Musze przesunac prace o miesiac, bo tyle zamierzam miec wolnego, a to wymaga wysilku. Niech sie wiec Eustachy jeszcze nie pcha na swiat, bo mama ma jeszcze za duzo pracy ;)
poprzedni post